Podobało mi się to, w jaki sposób potoczyły się sprawy. Ten śliczny widok mojej kochanej Moyry, która samą obecnością powodowała szybsze bicie mojego serca. Po chwili położyłem ją na łóżku, lekko trzymając jej dłonie w swoich dłoniach. Patrzyłem jej prosto w oczy. Uśmiechnąłem się i obdarowałem pocałunkami te jej urocze, czerwone jak piwonia policzki. Lekko gładziłem też jej aksamitne dłonie. Potem lekko się od niej odsunąłem.
-Czekałem na to tak długo... -szepnąłem i złączyłem nasze usta w namiętnym pocałunku.
Po chwili jedną dłonią zacząłem błądzić po jej brzuchu oraz talii. Nasze języki złączyły się w tańcu, który wyrażał wszystko, co teraz czuliśmy. Miłość, pragnienie bliskości, pożądanie, a nawet strach. Nie obchodziło mnie nic, co działo się wokół nas. Liczyła się tylko i wyłącznie Ona. Moja Księżniczka, dla której oddałbym swoje życie, gdyby była taka potrzeba. Na moment odsunąłem od niej swoje usta, całując jej szyję i pozostawiając tam kilka lekko zaczerwienionych śladów. Potem zjechałem z pocałunkami trochę niżej, pozostawiając i również na jej obojczykach mokre ślady. Ominąłem chwilowo te jej dwie krągłości i ucałowałem kilka razy jej brzuch. Potem ponownie wróciłem do jej malinowych ust. Złączyłem z nią swoje dłonie.
-Kocham cię... -wyszeptałem pomiędzy pocałunkami.
Mój cały świat był przy mnie, a raczej pode mną. Miałem chęć już nigdy jej nie wypuszczać ze swoich ramion. Wiecznie chciałem, aby była tuż obok. Ponownie połączyłem z nią swoje wargi, aby znowu nacieszyć się ich słodkim smakiem...
<Moyra? Mam nadzieję, że się nie zawiodłaś>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz