Dałem się ponieść wiatru, latanie z tak ogromną szybkością zawsze było dla mnie czymś niesamowitym. Tylko ja i rozmazująca się przestrzeń wokół mnie.
Miałem ochotę lecieć tak bez przerwy, lecz wschodzące słońce mi to uniemożliwiało..
Nocą bez problemu mogę tak beztrosko latać, lecz gdy jest jasno, ktoś mógłby mnie dostrzec. Wolę nie ryzykować kolejnej gonitwy, podczas tej wyprawy chcę wyjść cało i szczerze? Męczy mnie już zabijanie ludzi polujących na "boskie" istoty. Sam wiem, że jestem boski, ale żeby aż tak? Hahah
Uśmiechnięty wylądowałem w ciemnej uliczce, równocześnie chowając skrzydła.
-Mamo! Mamo! Widziałem aniołka..na prawdę!-słyszałem wołanie dziecka, mały miał szczęście..ale już więcej mnie nie zobaczy, a jemu nikt nie uwierzy.
--
Szedłem omijając wszystkich ludzi. Chowałem głowę pod kapturem, by nikt nie mógł mnie ujrzeć. Nikt nie może wiedzieć kim jestem, nikt nie może mnie kojarzyć. Zatrzymałem się dopiero w chwili gdy koniec mojego płaszcza został pociągnięty. Odwróciłem się gotowy w razie czego zaatakować, ale to nie było konieczne. Malutkie czarne oczka wlepiały się wprost we mnie. Kucnąłem obok małej dziewczynki uśmiechając się lekko. Sam nie wiedziałem co mogłaby ode mnie chcieć, i dlaczego akurat zaczepiła mnie, a nie na przykład tamtego blondasa, który wygląda na dobrego..nie to co ja.. ta dziewczynka powinna trzymać się od takich jak ja jak najdalej.
-Hej mała.-rzekłem. Ta ciągle na mnie patrzyła, jej złote włosy leżały na ramionach, a jej maleńka dłoń ciągle zaciskała materiał płaszcza.
-Zgubiłaś się? Mogę ci jakoś pomóc?-zapytałem ponownie. Mała przechyliła lekko głowę po czym wyciągnęła w moją stronę zaciśniętą piąstkę, w której było coś.. Wystawiłem więc i swoją, a ta położyła na niej naszyjnik z białą błyskawicą. Przyjrzałem mu się.. Czułem, jego wielką moc..Dlaczego jednak ta dziewczynka oddała go mnie?
Nocą bez problemu mogę tak beztrosko latać, lecz gdy jest jasno, ktoś mógłby mnie dostrzec. Wolę nie ryzykować kolejnej gonitwy, podczas tej wyprawy chcę wyjść cało i szczerze? Męczy mnie już zabijanie ludzi polujących na "boskie" istoty. Sam wiem, że jestem boski, ale żeby aż tak? Hahah
Uśmiechnięty wylądowałem w ciemnej uliczce, równocześnie chowając skrzydła.
-Mamo! Mamo! Widziałem aniołka..na prawdę!-słyszałem wołanie dziecka, mały miał szczęście..ale już więcej mnie nie zobaczy, a jemu nikt nie uwierzy.
--
Szedłem omijając wszystkich ludzi. Chowałem głowę pod kapturem, by nikt nie mógł mnie ujrzeć. Nikt nie może wiedzieć kim jestem, nikt nie może mnie kojarzyć. Zatrzymałem się dopiero w chwili gdy koniec mojego płaszcza został pociągnięty. Odwróciłem się gotowy w razie czego zaatakować, ale to nie było konieczne. Malutkie czarne oczka wlepiały się wprost we mnie. Kucnąłem obok małej dziewczynki uśmiechając się lekko. Sam nie wiedziałem co mogłaby ode mnie chcieć, i dlaczego akurat zaczepiła mnie, a nie na przykład tamtego blondasa, który wygląda na dobrego..nie to co ja.. ta dziewczynka powinna trzymać się od takich jak ja jak najdalej.
-Hej mała.-rzekłem. Ta ciągle na mnie patrzyła, jej złote włosy leżały na ramionach, a jej maleńka dłoń ciągle zaciskała materiał płaszcza.
-Zgubiłaś się? Mogę ci jakoś pomóc?-zapytałem ponownie. Mała przechyliła lekko głowę po czym wyciągnęła w moją stronę zaciśniętą piąstkę, w której było coś.. Wystawiłem więc i swoją, a ta położyła na niej naszyjnik z białą błyskawicą. Przyjrzałem mu się.. Czułem, jego wielką moc..Dlaczego jednak ta dziewczynka oddała go mnie?
Nawet nie spostrzegłem kiedy mała zniknęła.. Nie musiałem się jednak martwić, ponieważ odnalazłem ją w obecności starszej kobiety i trójki dzieci.
Schowałem wisior, potem będę musiał go obadać..
Poszedłem dalej, moim celem była karczma "Pod Złotym Wężem". Tam zawsze mogłem spokojnie odpocząć, pożywić się oraz napić..nie koniecznie wody.
---
Kiedy słońce chyliło się ku zachodowi postanowiłem opuścić towarzyszkę, z którą przeżyłem jedną z lepszych chwil i wyruszyć dalej. Mogłem bez problemowo znów wznieść się w powietrze.
Muszę jak najszybciej znaleźć się na Eter. Ostatnie smocze jaja z niebios potrzebują mojej opieki..wystarczy, że straciliśmy pozostałą czwórkę.. Ich nie odpuszczę. Tym razem działam na własną rękę i na własnych warunkach..misja musi się udać, a w tedy może zwiększy się moja szansa na.. Nieważne.
C.D.N

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz