Minęło parę dni od mojego ostatniego zadania. Przez ten cały czas chodziłam tu i tam, wtapiając się w otoczenie. Nikt nie zwracał na mnie szczególnej uwagi. Upewniłam się, że strażnicy dawno zgubili mój trop. Wszyscy byli pewni co do ucieczki mordercy poza miasto zaraz po dokonaniu napadu. Jak to powiadają "najciemniej jest pod pochodnią". Bawiła mnie ta ich głupota. Zachowywali się kompletnie jak dzieci we mgle.
Uśmiechnęłam się perfidnie pod nosem mijając bramę główną i strażników, tym samym wydostając się z miasta. Ubrana byłam w prosty wiejski strój młodej mężatki. Nikt by przecież nie podejrzewał uroczej niewiasty. Nieprawdaż?
- Hej ty! - wrzasnął za mną ktoś, a ja obróciłam się z miną świadczącą o tym, że się przestraszyłam i nie wiem o co chodzi. W rzeczywistości miała ochotę po prostu sobie stąd pójść.
< Ktoś? Plose?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz