Wróciłam z Sarillą do akademii, sam Euros wezwał mnie do siebie.. Wiedziałam doskonale o co chodzi.. Nie wolno mi ryzykować w bitwie, jednak ja nie umiem inaczej. To moi przyszli poddani, moi ostatni bliscy, którzy mi pozostali..Nie mogę siedzieć i patrzeć jak umierają.
Muszę działać i walczyć o ich życie.
---
Zjechałam ze smoczycy po jej wielkim skrzydle, po czym pogładziłam ją po pysku.
-Poczekaj tu na mnie. Niedługo wrócę-powiedziałam cicho i odeszłam od Sarilly.
Po przekroczeniu wrót budynku, skierowałam się prosto korytarzem do gabinetu Eurosa. Zapukałam po czym weszłam, nie muszę czekać na pozwolenie, doskonale wie kto miał do niego przyjść.
Zastałam mężczyznę zaraz przy biurku, gdy tylko mnie zobaczył powstał i podszedł do mnie, w jego oczach widać było łzy. Uśmiechnęłam się lekko i objęłam starca.
-Księżniczko..wszyscy nie mogli uwierzyć, że żyjesz. Tyle lat żyliśmy w rozpaczy.. Myślałem, że nigdy już cię żywej nie ujrzę.-wydukał z siebie.
-Jestem. I nie zostawię swojego ludu. Nigdy-odpowiedziałam.
Muszę działać i walczyć o ich życie.
---
Zjechałam ze smoczycy po jej wielkim skrzydle, po czym pogładziłam ją po pysku.
-Poczekaj tu na mnie. Niedługo wrócę-powiedziałam cicho i odeszłam od Sarilly.
Po przekroczeniu wrót budynku, skierowałam się prosto korytarzem do gabinetu Eurosa. Zapukałam po czym weszłam, nie muszę czekać na pozwolenie, doskonale wie kto miał do niego przyjść.
Zastałam mężczyznę zaraz przy biurku, gdy tylko mnie zobaczył powstał i podszedł do mnie, w jego oczach widać było łzy. Uśmiechnęłam się lekko i objęłam starca.
-Księżniczko..wszyscy nie mogli uwierzyć, że żyjesz. Tyle lat żyliśmy w rozpaczy.. Myślałem, że nigdy już cię żywej nie ujrzę.-wydukał z siebie.
-Jestem. I nie zostawię swojego ludu. Nigdy-odpowiedziałam.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz