To, co powiedziała, a raczej wyszeptała Arrow nie dotarło do mnie. Gapiłem się na nią z otwartą gębą, nie wiedząc, co powiedzieć. Co zrobić. Może uciec? Nie, to mi przecież nie przystoi.
-- A-ale jak to? Jak..?! -- Puściłem dziewczynę. Wlepiłem w nią zszokowane spojrzenie. Jaka, kurwa, ciąża, ja się pytam?! -- Cooo?! -- wydarłem się na cały korytarz. Białowłosa się mnie chyba przestraszyła, bo cofnęła się o krok i lekko skuliła. -- W-wybacz, nie powinienem tak krzyczeć... -- Poczochrałem swoje srebrzyste włosy z zakłopotania. -- To.. To moje dziecko..? -- spytałem, odwróciwszy spojrzenie gdzieś na bok. Nie potrafiłem patrzeć teraz na nią. Kompletnie nie wiedziałem co mam teraz z robić. Było mi... głupio. Co ja najlepszego narobiłem? Co będzie, jak moje rodzeństwo się o tym dowie..?!
O matko jedyna...
-- I co teraz? Znaczy..., no wiesz... -- powiedziałem i odważyłem się na nią spojrzeć. -- Ja... -- przełknąłem ślinę -- przepraszam. Nie uważałem jak trzeba. Przepraszam. Jeśli chcesz mi wygarnąć to proszę. Zasłużyłem.
< Arrow? >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz