21 września 2017

Od Oriona

Czułem się ociężałe, jakby moje ciało ważyło kilka ton. Nie mogłem się ruszyć. Nie miałem na to sił. Ani nawet ochoty. Mój umysł dryfował swobodnie w niebycie i tylko cząstką jaźni czułem, że jednak nie powinno tak być. Musiałem sie ruszyć. Ale... Z jakiego powodu?
Wstań!
Rozkazał stanowczy niczym władca w czasie wojny głos. Zdecydowanie męski, głęboki. Znałem jego właściciela... Chyba.
Wstań!
"Jakbym kurw* mógł" pomyślałem czując narastającą irytację. Jak śmiał zakłócać mój odpoczynek?
Spróbowalem otworzyć oczy. Uniesienie powiek wymagało ode mnie wielkiego wysiłku i zaparcia przed tym by pozwolić im ponownie opaść.
Pierwszą rzeczą jaką ujrzałem była ciemność. Ale nie taka jak przy nieoświetlonych miejscach. Nie miała w sobie nic z natury. Nieludzka, dzika czerń demonicznych oczu spoglądała na mnie z pogardą.
-No! Wreszcie księżniczka się obudziła- rzucił drwiąco właściciel nieludzkich oczu.
-Kim ty do cholery jesteś?- jakimś cudem potrafiłem przemówić. Ale mój głos... Brzmiał tak obco. Spróbowalem wstać. Zachwialem się. Nagle rozbolała mnie głowa. Obraz cały się rozmazał. Już nie widziałem demonicznych oczu. Za to usłyszałem demoniczny śmiech.
- Raczej pytanie kim jesteś ty!- po ocenie drwiną i pogardą. Dlaczego? Co mu zrobiłem? Czy byłem w piekle? Jego pytanie... Zaraz...
- Nie pamiętam- słowa same wypłynęły z moich ust.
C.D.N

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz