Z początku się wystraszyłam, lecz szybko się ogarnęłam. Pamiętałam czego nauczył mnie ojciec. W takich sytuacjach należy trzeźwo myśleć.
- Sor, wzięłaś lekarstwo? - zapytałam szybko, lecz ona jedynie pokręciła głową w odpowiedzi. W jej ręco zobaczyłam małą buteleczkę. To musi być to. Wzięłam filkę z lekiem i popatrzyłam na przyjaciółkę.
- ni.. nie mogę teraz, będzie boleć.. bardziej - wydusiła. Wtedy obok kucnął Orion.
- pomóżmi, trzeba ją zabrać do najbliższego z naszych pokoi - powiedziałam. Chłopak bez zwłoki wstał i pomógł mi podnieść Sorayę. Jak szybko się dało przeprowadziliśmy ją tam, gdzie było najbliżej - do pokoju Oriona. Ułożyliśmy ją na łóżku.
- teraz musisz to wypić - powiedziałam nieco ostro, jednak z troską.
<Soraya? Orion?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz