Spojrzałem oniemiały na Kaio. Zacząłem uderzać pięściami o ścianę. Kaio starał się mnie uspokoić, w końcu mu się udało. Oparłem się plecami o ścianę.
- Martwię się o nią... - powiedziałem z zamkniętymi oczami, opuszczając głowę.
- Też się o nią martwię, ale ona da sobie radę, napewno - odrzekł. Spojrzałem na niego pustym wzrokiem, jak u manekina.
- Naprawdę? - spytałem.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz