Reo był bardzo poruszony, niespokojny czułam to cały czas.. Również martwiłam się o jego brata, jak i o pozostałą dwójkę.. kto wie co może się im stać.. Reo głaskał mnie, mimo wszystko pozwoliłam na to.. jego dotyk dawał mi spokój, poczucie bezpieczeństwa, ale jednak..czułam coś jeszcze innego..chęć bycia obok niego ciągle.. Szybko to odgarniałam na bok.. nie mogę tak..
Już po chwili zobaczyłam mały łebek smoka, który wystawał z torby Reo, był na prawdę uroczy.
Pomyśleć, iż ja jeszcze nawet nie byłam w wielkiej sali, a przymierzam się do tego od kilku tygodni..
Popatrzyłam na zielonowłosego, nie lubiłam jak się smuci..z resztą nie lubiłam by ktokolwiek był smutny.. Ujęłam twarz Reo i nie spuszczałam z niego wzroku.
-Wszystko będzie dobrze, musimy wierzyć, że się obudzą.-powiedziałam i przytuliłam Reo.
Siedzieliśmy i ciągle obserwowaliśmy co dzieje się na sali, jak i w świecie snów..
~Naxia-usłyszałam głos w głowie.. nie jestem przecież na próbie.. więc o co chodzi?
~Naxia-znów ten sam głos. Musiałam to sprawdzić. Załapałam chłopaka za rękę i spojrzałam na niego.
-Za moment wracam-rzekłam. Wstałam i wyszłam z oddziału.
----
Otworzyłam wielkie wrota, moim oczom ukazał się zbiór jaj.. Każde było inne wyjątkowe na swój własny sposób.. ~Naxia-znów ten głos, ale tym razem jakby wyraźniejszy. Zbliżyłam się do jaj, i od razu wiedziałam które mnie wzywa.
C.D.N
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz