Byłam spokojna o Arianę, dobrze tyle, że śpi.. Ostatnio kiedy była w takim stanie..ahhh wytrzymać się z nią nie dało, chodź nie powiem sama w tedy napiłam się trochę, ale Ari to już do przesady, ale to było na ostatniej imprezie z Alexandrem..Ahh brak mi tego gościa..a Ariś najbardziej, to przecież był najlepszy przyjaciel ojca, szkoliła się u niego przez kilka lat, potem jednak zaginął bez śladu, jakby się rozpłynął, nigdzie nie mogłyśmy się dowiedzieć co z nim, ale taki właśnie był Alexander..
Dostaliśmy się do środka oddziału, nikt nie był nami zainteresowany, wszyscy gromadzili się przy trójce, która wciąż spała i walczyła o życie.
- Chodź, podejdziemy do Matayasa.. -rzekł Drake i wziął mnie za rękę, nawet się nie sprzeciwiłam. Stanęliśmy obok mężczyzny, który wyglądał na bardzo zmęczonego.. Widać było, że martwi się o Sorayę.
- Kope lat, Mat.. - odezwał się Drake. Facet drgnął i spojrzał na nas. Popatrzyłam na Draka i lekko się uśmiechnęłam gdy na mnie spojrzał..
<Drake? Matyas?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz