-- Oktay, jeszcze dzisiaj wracasz na Eter...
Na te słowa właśnie czekałem. Nie zwlekając, rozłączyłem się z Matayasem i wyłączyłem cały system, dezaktywując nanorękawice. Wreszcie coś zaczęło się dziać... Normalnie nie mogłem usiedzieć już w miejscu! Ciągle tylko chowanie się po krzakach, by nikt nas nie rozpoznał, nie zauważył.., bla bla bla. To takie wkurwiajace..! I nudne.. Poza tym, wreszcie zobaczę się z siostrą. Stęskniłem się za nią bardzo, tylko ona mnie tak naprawdę rozumie, bo przecież jedynie nasza dwójka była przy śmierci mamy.. Nie Oktay, nie myśl znowu o tym. Przywołaj ten zajebiście seksowny uśmiech na twarz i idź na przód. Wyrwę po drodze jaką pannę, trochę się odstresuję, a przy tym zabawię w jakiejś gospodzie.. Tak, to niezły plan.
Wparowałem do swojego namiotu i zacząłem wrzucać wszystko, jak idzie do plecaka. Ciuchy, moje zabawki, jakieś gacie (przydadzą się jednak), kombinerki..., więcej ciuchów.., i co tam jeszcze się pakuje. Kiedy męczyłem się z zamkiem wypchanej po brzegi torby, do mojego namiotu wszedł Tobiraya.
-- Oktay, po drodze zlokalizujesz naszych agentów. Tych, co przeszli na stronę Ciernia.., wiesz co masz z nimi zrobić. -- Biri patrzył na mnie poważnie. Tak samo patrzył na mnie nasz ojciec, kiedy tłumaczył mi, że Soraya nie jest chłopakiem i mam jej tak nie traktować, bo to dziewczynka, a one są delikatne i kruche.. Ta, Sor z pewnością taka nie jest. No, może nie z wierzchu, ale do słabych nie należy. To sztuka twardsza nawet ode mnie czy reszty naszych braci.
-- Jasna sprawa, brachu -- odpowiedziałem mu, prostując się i jednocześnie zarzucając sobie plecak na lewe ramię. -- Załatwię wszystko, jak się należy.
-- Liczę na to -- rzekł mój nastraszy brat i, całkiem niespodziewanie..., przytulił mnie. Tak po bratersku. Oddałem uścisk, przecież to mój brat. Rodzina.
-- Uważajcie na siebie.. -- szepnąłem mu głośno do ucha, a Biri zaśmiał się wesoło. Poczułem jak mnie od siebie odsuwa i klepie, trochę za mocno, po ramieniu.
-- Pewnie, i ty na siebie, Okeś. Zadanie, które od teraz będziesz dzielił z Sor, jest najważniejszym naszym przedsięwzięciem. Wiem, że nie zawiedziesz.. Bądź ostrożny, młody i chroń naszą siostrzyczkę...
Po pożegnaniach z całą ekipą, i Aną, wsiadłem na mój ukochany motor i ruszyłem w drogę.
Eter, mam nadzieję, że jesteś gotowa na moje przybycie...
< Okeś wkracza do gry..., Panie, uwaga, podrywać i łamacz serc nadchodzi ku wam.. ^^ >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz