Alora nie była zadowolona z mojego pomysłu, ale na chwilę obecną, jest to najlepsze wyjście. Ta dziewczyna ma w sobie wiele sekretów, które za wszelką cenę próbuje ukryć przed światem. Ja postępuję podobnie, jednak z tą różnicą, że ja nigdy nie pozostawiam po sobie choćby cienia podejrzeń. Pozbywam się śladów i świadków z dziecinną łatwością.
Postanowiłam z powrotem usiąść na podłodze, jednakże zajęłam miejsce centralnie na środku ciemnego korytarza, twarzą do drzwi, za którymi rozgrywało się dwa lata temu moje osobiste piekło.
Widok na te drzwi i świadomość, że to tylko sen, pozwoliły mi podjąć tak odważną decyzję. Odetchnęłam głęboko, przygotowując się psychicznie na to, co miało za chwilę nastąpić. Alora usiadła obok mnie i chwyciła za rękę. Jej obecność była dla nie poniekąd wsparciem, tak samo jak Oriona. To, że nie jestem tu tym razem sama podniosło mnie na duchu i dodatkowo utwierdziło w przekonaniu, że to, co zamierzam właśnie zrobić, jest słusznym rozwiązaniem.
Bez zbędnych ceregieli otworzyłam swój umysł dla Ciernia, który wręcz wdarł się do niego powodując u mnie nagły przypływ bólu w skroniach. Moim ciałem wstrząsnął kolejny z rzędu, nieprzyjemny dreszcz. Jednakże, po kilku sekundach przyzwyczaiłam się do tego okropnego uczucia, o ile w ogóle można się do niego przyzwyczaić.
-- Wzywałaś mnie, więc jestem, moja droga..
Ten głos.
To był on. Cierń. Pamiętam go aż nazbyt. Ten fałszywy, miły ton i wyższość w tle. W pierwszej chwili myślałam, że zwymiotuję na podłogę, ale jakoś udał mi się opanować odruchy wymiotne. Jego wtargnięcie w moje myśli było bardzo gwałtowne. Specjalnie zadał mi na samym wejściu ból. Co za tanie sztuczki.
-- Korzystaj póki możesz, bo to jedyna twoja okazja, by wniknąć w moje myśli. -- Odpowiedziałam nie tylko w myślach, ale także wypowiedziałam te słowa na głos. Wyprostowałam się dumnie, nadal siedząc na podłodze, jakbym zajmowała miejsce na tronie. -- Może na początek zmienimy scenerię? Mroczne korytarze twojej nory nie są najlepszym miejscem na konwersację dwóch śmiertelnych wrogów. -- Starałam się nie dawać poznać po sobie, że w jakikolwiek sposób obecność Ciernia w mojej głowie sprawia mi ból. Nie znoszę bólu, każdej jego postaci, ale jeśli zachodzi taka potrzeba, potrafię go zignorować.
-- Mimo, że mnie wpuściłaś, wciąż pewne sfery twojego umysłu są dla mnie niedostępne. To zadziwiające, zupełnie tak jak cała ty. -- Jego niby komplement nie zrobił na mnie wrażenia.
-- A co ty sobie myślałeś, że pozwolę ci szarżować w mojej głowie do woli? Po moim zimnym trupie... -- uśmiechnęłam się z pogardą, jednak jego śmiech wypełnił moją czaszkę, przez co ja mocniej ścisnęłam rękę Alory. Chyba nawet zbyt mocno..
-- Martwa na nic mi się nie przydasz, nie pozwolę ci umrzeć. Nie dopóki nie dostanę od ciebie tego, czego chcę..
Spojrzałam na rudowłosą obok siebie, jej zmartwiona mina mówiła sama za siebie. Martwiła się o mnie. Postarałam się o blady uśmiech dla niej, jednak by odwrócić się do Oriona nie starczyło mi już sił. Muszę je oszczędzać, na walkę, która z pewnością wywiąże się między mną a Cierniem.
-- Jeśli myślisz, że mnie pokonasz to jesteś w błędzie. Wtedy ci się nie udało, i teraz też ci się to nie uda. Jestem od ciebie silniejsza. Mój umysł bije twój o głowę. -- Wiem co muszę zrobić. Wiem, że to mi się uda. Zapanuję nad umysłem Ciernia i odwołam zaklęcie, które nas tu uwięziło.
To mój plan
< Alora? Orion? >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz