Widziałem go. Cały czas miałem na niego oko. Z jednej strony na nerwach grał mi Orion, zaś z drugiej Leo.
Leo...
Dałem się wyminąć. Co za tępak, myśli, iż nie wiem, że Cierń go odpowiednio wyposażył.
-- Vihar -- powiedziałem. Jak na rozkaz mój wilczy kumpel poszybował za tym typem. Mam z nim na pieńku. To on porwał moją siostrę dwa lata temu. To przez niego zdradziłem Dreyarów. To on torturował moją Sor...
Nie podaruję mu.
Zacząłem biec, nie pozwolę mu zabrać Ariś, nosz kurde nie pozwolę! Znaleźliśmy się w lesie. Kiedy dogoniłem Leo, ten już walczył z Viharem. Wilczy król będzie mieć dzisiaj istną ucztę.
-- Oddawaj dziewczynę! -- Mój głos był zimniejszy od lodu. Moja nienawiść do niego jest ogromna, to właśnie ona napędza mnie teraz do działania. Nie dałem mu szansy odpowiedzieć. Zamachnąłem się akurat wtedy, gdy Leo robił unik przed ciosem Vihara. Ariś upadła na ściółkę leśną. Wystarczyło, bym raz spojrzał na mojego towarzysza, a ten zajął się jej ochroną. -- A teraz, zapłacisz mi za wszystko...
< Leo? Masz kłopoty.. >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz