Tsuyoshi na prawdę się martwił, co do tego nie było żadnych wątpliwości, sam jestem kłębkiem nerwów, aczkolwiek powstrzymuję się od wpadnięcia w szał..
-Naprawdę, zaufaj mi. Ona to nie jest byle jaką dziewczyną, potrafi nieźle popalić i Cierń się o tym przekona. Wytrzyma każdy ból, jest do tego przyzwyczajona-powiedziałem pewnie.. Chodź wiem, iż Alora już od kilku lat cierpi przez Ciernia przez ten cholerny ból w sercu.. Ostatnio się nasiliło i poważnie boję się o Alorę, ale nie będę bardziej martwić tego tu osobnika..już wystarczająco ma na głowie. Alora powie mu wszystko kiedy z tego wyjdzie, w końcu są razem, ma swojego obrońcę..Co oczywiście nie oznacza, tego iż ja się poddam.. Nigdy nie przestałem czuć tego czegoś do niej..Ale to tylko marzenia, nie chcę psuć ich związku, z resztą Alora sama wybrała swojego wybranka..
Spojrzałem raz jeszcze na monitor snu.. Nie było dobrze.. Ale jestem wypełniony nadzieją..
-Kaio! -zawołała jedna z medyczek, kiedy popatrzyłem co się dzieje uśmiechnąłem się szeroko, mimo tego iż bałem się o Aloriś..
Imene wychyliła główkę ze skorupek jaja, wziąłem ją na ręce.
-Jesteś prześliczna Imene-powiedziałem, ta liznęła mnie po policzku i wtuliła się w mój tors. Głaskałem ją tak długo puki nie zasnęła, postanowiłem jej nie przeszkadzać. Jednak rozbudziła się gdy tylko podszedłem do łóżka Alory, gdzie leżała przy niej Stelmari. Oj ta to już była większa.
Smoczyce powąchały się i skinęły do siebie główkami, polubiły się od zaraz. Moja Imene zaczęła się mi wyrywać, kiedy już ją puściłem ta pognała na łóżko Alory i położyła się zaraz przy Stelmari.
-Widzisz, Alorę chronią już dwa smoki-odparłem do Tsu z lekkim uśmiechem..
<Tsuyoshi?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz