18 maja 2017

Od Sorayi Cd Alora / Orion

Alora zaczęła wierzyć w siebie, a co najważniejsze, zaczęła wypierać ze swojego umysłu Ciernia. Byłam z niej dumna, wiedziałam bowiem, że kryje się w niej ogromny potencjał. Energię, którą w sobie nosi potrafię wyczuć nawet na odległość. Zadowolona z jej małego sukcesu, gdy ciało Alory zrobiło się bezwładne w moich ramionach, ułożyłam ją sobie wygodnie opierając jej głowę na kolanach.Chociaż jej udało się uciec z tego piekielnego miejsca...
-- Zostaliśmy sami..., Orionie. -- Odezwałam się po dłuższej chwili milczenia. Nie spojrzałam na lwa, tylko patrzyłam w głąb korytarza. Dobrze wiedziałam, co znajduje się za drzwiami na jego końcu. Moja dawna cela..
-- To miejsce, nawet jak na sen, jest okropne. Tylko ta cisza jest czymś nowym, wcześniej było tu głośno.. Krzyki torturowanych niosły się po całym tym piekle... Pamiętam je aż za dobrze. -- Po moim ciele przebiegł kolejny, tym razem zdecydowanie silniejszy dreszcz. Lodowate zimno wnikało w moje kości. Czułam, jakby pokrywał je od środka lód. Tamte wspomnienia znowu do mnie wróciły, przez co po moim policzku spłynęła pojedyncza, samotna łza, którą pospiesznie starłam. Nie chciałam rozklejać się przed zwierzakiem/magiem. Muszę być opanowana, twarda, trzeźwo myśleć, jeśli chcę wyprowadzić nas stąd w jednym kawałku. Nagle Alora na moich kolanach zaczęła się wybudzać, co mnie zdziwiło. Chwyciła mnie za rękę dając tym samym znać, że się rozbudziła. Wyprostowała się powoli i usiadła obok, między Orionem a mną. 
-- Ja.., ja byłam w realnym świecie... Oni cię operują, Soraya. Chłopak o imieniu Matayas pomaga medykom.. -- Dalej już nie słuchałam tego, co mówi Alora. Wstałam z podłogi odrobinę za szybko, ponieważ zakręciło mi się w głowie. Zaskoczenie i przerażenie wstąpiły na moją twarz, którą na krótki moment ukryłam w dłoniach.
-- Jest aż tak źle..? -- szepnęłam pod nosem. -- Musiałaś się przesłyszeć, może to ktoś o podobnym imieniu... -- Spojrzałam na dziewczynę, ale ta pokręciła przecząco głową.
-- Nie, dobrze słyszałam. On oddaje ci swoją krew.. -- Nie mogłam dłużej patrzeć na Alorę. Pięknie, kolejny sekret mojej rodziny wyjdzie na jaw. Zamknęłam oczy, by uspokoić się choć odrobinę.
Jednak zaraz w poczułam ciepło na sercu. Mój kochany starszy brat Mati... Przybył mi z pomocą, jak zawsze. Jest obok kiedy tego potrzebuję. Nasza więź jest wyjątkowa, nierozerwalna. 
-- Skoro mnie operują, znaczy, że leki na mnie nie działają, ale to nic nowego. Zawsze tak się dzieje po przyjęciu nowego serum. Tyle, że ostanie było o wiele za mocne. Dlatego rany na plecach wciąż krwawiły. -- Wyjaśniłam pokrótce to, co mi dolega w realnym świecie, aczkolwiek nie mogę powiedzieć nic więcej, chyba, że będę do tego zmuszona. 
-- Skoro to Matayas tam jest, pewnie jest na mnie nieźle wkurzony. Czeka mnie poważna rozmowa z moim Matim.. -- zaśmiałam się pod nosem. O tak, kłótnia jest gwarantowana...! Odwróciłam się do Alory i spojrzałam na nią poważnie, tak ni z gruszki ni z pietruszki. -- Dlaczego tu wróciłaś? Dlaczego nie zostałaś tam w realu? -- spytałam dziewczynę, lecz ta uciekła spojrzeniem gdzieś w bok. Na jej drobnej twarzy pojawiły się lekkie rumieńce.
-- Chciałam, ale z drugiej strony nie mogłam cię tu zostawić samą.. -- wydukała cicho, na co ja westchnęłam.
-- O mnie się nie musisz martwić, jestem już w najlepszych rękach, jakie tylko można sobie wyobrazić. Ale nie ukrywam, że mnie też zależy na szybkim wydostaniu się z tego przeklętego snu.. I chyba właśnie wpadłam na pewien pomysł. -- Uśmiechnęłam się przebiegle do Alory, lecz ta nie skumała o co mi chodzi. Pora na odkrycie kolejnych, ukrytych kart w rękawie. 
-- Cierniu, pozwalam ci wejść do mojej głowy. Porozmawiajmy... -- rzekłam pewnie. Pora wcielić mój plan w życie.

< Aloro? Orionie? >

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz