31 maja 2017

Od Oktaya ( Podróż.., ale do nieba )

Arrow wtuliła się we mnie, niczym mała dziewczynka w swojego tatusia. Ale ja nie jestem jej tatą, a ona nie moją córką. Oboje jesteśmy dorośli, poniekąd upici i napaleni. To się może bardzo źle skończyć, choć niekoniecznie.
-- Jestem twoja... -- szepnęła do mnie. Zaśmiałem się na jej słowa. Słyszałem je już tyle razy, że nawet nie potrafię zliczyć, ale Arrow jest warta zapamiętania.
-- Serio jesteś moja..? Czy chcesz być moja? -- spytałem ją. Odsunąłem od siebie dziewczynę na kilkanaście centymetrów i spojrzałem głęboko w te jej krwistoczerwone oczęta. Pocałowałem Arrow zbliżając się do niej powoli, patrząc nadal w oczy. Pod wpływem pocałunku przylgnęła do mnie całym ciałem zatapiając swoje dłonie w moich włosach. Pogłębiałem pocałunki, sprawiając dziewczynie coraz więcej przyjemnych doznań. Mnie też było coraz przyjemniej.
-- Jeśli tylko chcesz, sprawię, że to będzie najwspanialsza noc twojego życia.. -- powiedziałem między pocałunkami. Całowałem ją po szczęce, szyi, schodziłem na dekolt, ale tam nie dojechałem. Chciałem ją rozpalić jeszcze bardziej, sprawić, by alkohol w jej żyłach wyparował i by była świadoma swoich czynów. Nie chcę później wysłuchiwać biadolenia "wykorzystanej po pijaku" panny.
Wziąłem Arrow na ręce i zacząłem kierować się w stronę zejścia do tunelu, gdzie zostawiłem swój motor. Mimo szybkiego chodu, nie miałem żadnych problemów, by obdarowywać zmysłową białowłosą pocałunkami. Oddawała każdą pieszczotę z równą siłą, co cieszyło mnie bardzo. Serio, co za dziewczyna. Miałem na nią coraz większą ochotę. Już nie mogłem doczekać się chwili, w której poczuję jej nagą skórę na swojej...

< Arrow? >

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz