Tańczyliśmy jak zawodowcy, Oktay był wspaniałym tancerzem. Ja i on na prawdę byliśmy dobraną parą..do tańca oczywiście. Reszta par ustąpiła nam miejsca na parkiecie, muzyka roznosiła się po całym pomieszczeniu. Czułam, że mogłabym odpłynąć..taniec poniósł mnie całą, nie spuszczałam oczu z mojego przystojnego partnera. Zanim się spostrzegłam byliśmy bardzo blisko siebie, niemal stykaliśmy się nosami.. Moje serce momentalnie przyspieszyło. Nie odrywaliśmy z siebie wzroku.
Niespodziewanie Oktay przybliżył się jeszcze bardziej. Sama nie wiedziałam co na to poradzić, może i nie chciało mi się go postawiać do pionu? Może chciałam się zabawić? A może miałam wszystko w nosie? Sama nie wiem.. wiem tylko że procenty na mnie zadziałały, ale ja jeszcze nie miałam dosyć zabawy. Tak do mnie podchodzi? Przystojniak sprawdza mnie? To może teraz moja kolej?
Zbliżyłam usta do jego wciąż patrząc mu w oczy, czułam jego podniecenie, musnęłam lekko jego wargi, czekałam na dalszy ruch Oktay'a.
<Oktay?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz