Nie mogę się poddać.. Mam dla kogo walczyć, żyć.. Soraya postawiła mnie na nogi.. Cierń nie może mi tu nic zrobić..ale trucizna, którą noszę w sobie owszem..ale puki on jej nie odbierze..puki go nie zabijemy ja nadal będę chorować.. Muszę się jakoś mu przeciwstawić, nie może zżerać mnie od środka, nie załamie mnie.. jestem silna, on to doskonale wie.. Miał już ze mną niemiłe kontakty.. Ale tutaj ma przewagę..
-Wkradłeś mi się bezczelnie do umysłu i myślisz, że tak sobie możesz go kontrolować? To się świnio zdziwisz!-krzyknęłam w głąb ciemności.
-Oj oj, moja maleńka, drzemie w tobie wielka siła, ale jesteś tylko moją zabawką, moją ofiarą, moją przynętą..-usłyszałam.. Jednak następne zdanie usłyszałam bardzo niewyraźnie. Ból był nie do przeżycia, ale musiałam, musiałam to zrobić.. Na moim czole skraplał się pot...byłam wyczerpana i ospała, ale jednak walczyłam i walczyć musiałam do końca. Cała drżałam, poczułam ogromny ból i syczenie w głowie.. Potem straciłam przytomność...
---
Obudziłam się, cała obolała i słaba.. Ale coś było inaczej.. jasno..
-Alora!-zawołał Kaio wraz z Tsu.. Ja ja się obudziłam!
-Chłopacy!-szepnęłam zachwycona, po chwili zobaczyłam leżącą Sorayę, a przy niej kilku medyków oraz faceta..z tego co usłyszałam miał na imię Matyas..operowali ją...jednak po chwili obraz zaczął się zamazywać..
-Alora! Nie! Wróć do nas..-słyszałam, jednak znów nastała ciemność..Znów ta przerażająca ciemność..
---
Kiedy otworzyłam oczy spodziewałam się zobaczyć Kaio i Tsu...jednak samym widokiem przeraziłam się.. Koło mnie siedziała Soraya.. Znów byłam tutaj.. Ale..ale dlaczego? Chwyciłam Sor za rękę, w tedy ta zauważyła, że się obudziłam.
-Ja..ja byłam w realnym świecie.. Oni cię operują Soraya.. chłopak o imieniu Matyas pomaga medykom... Więcej nie wiem..ja.. tak bardzo chciałam tam zostać..-powiedziałam roztrzęsiona.. ale poczółam ulgę, nie ma w moim umyśle Ciernia.. Jeszcze jedno sobie uświadomiłam.. Może i moj stan nie jest dobry, ale nie mogę zostawić Sorayi tutaj samej.
<Soraya? Orion?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz