Dopiero teraz spostrzegłam, iż Ariana stoi zaraz obok nas. Dobrze było ją widzieć całą i zdrową, nie wyglądała już tak źle jak wcześniej, chodź nadal czuję, iż jest rozpalona.. Na moje oko ma gorączkę, ale tym zajmę się później. Zmierzyła mnie wzrokiem i skupiła się na naszych dłoniach...i znów jej brązowe oczy spoczęły na mnie. Już po chwili podeszła do nas Adris, cała upaćkana krwią..nie wyglądała jakby miała coś dobrego do przekazania.
Z Sorayą było na prawdę źle..wszystko wskazywało na to, iż jest w stanie zagrożenia życia..
Drake zamarł.. było widać, że bije się z myślami.. czuł się pewno bezsilny..
-Ona nie może umrzeć...-szepnął ledwo słyszalnie..chwiał się na nogach..szybko zjawiłam się przy nim, chwyciłam go za ramię i popatrzyłam swoimi złoto-brązowymi oczami na faceta.
-Ona jest silna, dzielnie walczy.. musimy być dobrej myśli.. i coś wymyślić by jej pomóc-powiedziałam nie spuszczając z niego wzroku.
<Drake? Inni?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz