Nie spuszczałam dłoni z klamki...patrzyłam na Draka. Skąd to moje zmieszanie wobec niego?! Dlaczego!? Czy to przez ten pieprzony pocałunek?! Na samą myśl o nim, zrobiłam się jeszcze bardziej czerwieńsza.. K***a!!
- Tak, masz rację, trzeba poczekać na wybudzenie reszty. Ale poczekaj jeszcze chwilę.. -Złapał mnie za ramię, sam jego dotyk wzbudzał we mnie dreszcz.. Upominałam się w duchu. Nie rozumiem sama siebie..
- Mam plan jak wyeliminować tego idiotę na dobre i chciałbym, abyś mi pomogła. Ufam ci Zuzu. - uśmiechnął się do mnie..ja nie spuszczałam z niego wzroku, tak jak i on..
- Jest tu Matayas, a na nasze szczęście, jest on najbardziej nadopiekuńczy z braci Sorayi. Za jego "pomocą" -pokazał cudzysłów- pozbędziemy się Oriona na zawsze!-zawołał zadowolony ze swojego planu. Tak muszę przyznać, iż ten plan był dobry. Coś jednak mi nie pasowało, ale pogrzebałam tę myśl od razu. Lekko się uśmiechnęłam do Draka.
-Tak..to świetny plan. Jak tak dobrze pójdzie, to raz dwa i znów będziesz miał przy sobie Sor-powiedziałam trochę wymuszając uśmiech..
-Chodźmy lepiej zobaczyć co u Ariany..miała silną gorączkę..-zmieniłam temat.
<Drake?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz