Moje siły słabły, ale te Cienia też. Nawałnica na zewnątrz rozszalała się na dobre. Zarówno ja, jak i mój wróg, nie chciałam ustąpić. Nie teraz, kiedy przejęłam prawie całą kontrolę nad senną rzeczywistością, w której jesteśmy. Nie mogłam się poddać, zbyt wiele teraz ode mnie zależało. Za żadne skarby nie chciałam, by Cierń wdarł się do mojej głowy i zdobył to, na czym mu zależy.
W pewnej chwili, zza drzwi, gdzie kiedyś mnie przetrzymywano, wypadło kilkoro sługusów Ciernia. Jeden z nich rzucił czymś w Oriona, a ja odruchowo stanęłam i zasłoniłam lwa. Za pomocą miecza chciałam odbić lecący w jego plecy sztylet i zmienić jego kierunek lotu, jednak ręka mi zadrżała.
-- Orion nie!!! -- Krzyknęłam ile miałam sił w płucach i wtedy poczułam jak coś zimnego wbija mi się w ciało. Okropny ból przeszył mnie całą, niemal ścinając z nóg. Cierń zaśmiał się wrednie i naparł na moje myśli, jednak moje nadal były dla niego niczym mur nie do zburzenia, choć z trudem utrzymałam połączenie naszych umysłów..
Osunęłam się na kolana, jednak po drodze dostrzegłam, jak biały lew zmienia się w człowieka, w Oriona, ale... Teraz wyglądał inaczej. Więc jednak miałam rację, jest magiem. I to wyjątkowo potężnym. Jeśli stąd wyjdziemy cało, chciałabym zbadać jego możliwości..
Chłopak, nagi chłopak, złapał mnie w swoje ramiona i ułożył na czarnej, zawalonej gruzem posadzce. Fale bólu nawiedzały moje ciało jedna po drugiej, były nie do zniesienia. Ale po chwili poczułam lekką ulgę, i to za sprawa działań Oriona, który własną krwią narysował symbol, chyba go znam, lecz nie mogłam sobie przypomnieć skąd. Mój umysł był tak wyczerpany, że ledwo dawał radę przeciwstawiać się Cierniowi.
Białowłosy odsunął się ode mnie, po języku jego ciała wiedziałam, wręcz byłam przekonana, że jest wściekły, i że chce walczyć
-- Poczekaj... -- udało mi się odezwać, mimo promieniującego bólu z barku. -- Zatrzymaj się i mnie uważnie posłuchaj. Walką na pięści nic nie wskórasz.. -- zacięłam się w połowie zdania, ponieważ zabolała mnie rozcięta głowa. -- Jego trzeba pokonać mentalnie, nie fizycznie...
< Orionie? Aloro? >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz