Arrow postanowiła zagrać moją grę, tyle że ona posunęła się o krok dalej. Co za dziewczyna... Ale to ja tu jestem mistrzem podrywu. Wiedziałem, że laska będzie chciała mnie podpuścić, nie raz już to przerabiałem. Pozwoliłem jej na wszystko, chciałem sprawdzić jak daleko się posunie. Ręką, którą miałem na jej talii, podniosłem jej udo i przechyliłem dziewczynę w dół. Muzyka nadal grała, a ja nie zamierzam tak szybko się jej poddawać. To ona podda się mnie...
Arrow wyprostowała się, jednak ja nadal przytrzymałem ją za plecy, a prawą ręką trzymałem jej smukłe udo, przyciskając do swego boku. Zastanawiałem się, czy pocałować ją, czy może pójść na całość, a może tylko podziękować za miłe chwile i ruszyć dalej.
Jednak postanowiłem się pobawić, ale razem z Arrow. Chcę by i ona miała fajne wspomnienia.
Puściłem dziewczynę, jednak szybko złapałem ją za rękę i zacząłem kierować się do wyjścia.
Jak tylko znaleźliśmy się na zewnątrz, zimny wiatr owiał moją twarz. Rozwiał moje srebrzyste włosy. Tak właśnie, moi kochani, odczuwa się wolność...
Przybliżyłem się bardzo szybko do Arrow, tak blisko, by móc policzyć wszystkie piegi na jej zarumienionej buzi. W świetle latarni była jeszcze ładniejsza. Czerwień jej oczu była taka żywa, niczym świeża krew wypływająca z rany. Chwyciłem ją lekko w pasie przyciągając do siebie. Swoje usta przybliżyłem do jej ucha, by móc ponownie zaszeptać.
-- Jesteś intrygująca, piękna nieznajomo o imieniu Arrow.. -- i ucałowałem ją czule w ucho.
< Arrow..? >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz