Zula próbowała mnie pocieszyć, nawet dobrze jej to szło, ale gdy zobaczyłem Oriona, NAGIEGO Oriona przy MOJEJ Sorayi, która zasłoniła go własnym ciałem, to poczułem jak coś we mnie wybucha. Wyrwałem się z objęć Zuzu i niczym błyskawica dopadłem do łózka Sor.
-- VIHAR!!! -- wrzasnąłem na całą Akademię. Po minucie, mój czworonożny przyjaciel stał już obok mnie. -- Wylecz ją. -- Niemal zażądałem od wilka.
-- Drake, uspokój się, co w ciebie wstąpiło..? -- Adris podeszła do mnie. Jednak ja nie zwróciłem na nią większej uwagi. Nie pozwolę, by ten idiota był tam razem z moją królowa zbrodni. Po moim trupie..!
Moje ręce zaczęły się trząść, w żyłach zaczęła krążyć adrenalina. Muszę coś zrobić..! Coś komuś..
Kogoś zabić.
-- Drake, powinieneś wyjść, ochłonąć. -- Łagodny głos Elfki sprawił, że złapałem Zulę i Arianę za ręce, po czym wywlekłem za sobą.
Tylko one powstrzymają nie przed zrobieniem kolejnej głupoty, błędu mego życia.
< Dziewczęta..? >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz