Cały czas widziałem przed sobą lodowy pałac. Imponująca twierdza zrobiona z lodu wzbudzała zachwyt. Mój mały kapturek niewątpliwie też był pod wrażeniem. Siedziała mi na ramionach z szeroko otwartą buzią. Uroczo wyglądała.
Nagle poczułem coś niepokojącego. Najpierw delikatne wibracje, które z początku wydawały mi się tylko wymysłem mojego zmęczonego umysłu, przerodziły się w bardziej gwałtowne. Dosłownie zwaliły mnie z nóg. Wraz ze mną na ziemię poleciała i wilkokriwsta. Nawet nie zarejestrowałem tego momentu.
Przed moimi oczami pojawiła się ciemność. Jak ja zacząłem jej nienawidzić!
-Reo!- usłyszałem ledwo słyszalny szept.
-Reo!- przerodził się w wołanie.
-REO!!!- ten przeraźliwy krzyk przywrócil mnie do żywych.
<ktoś?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz