17 maja 2017

Od Oriona CD Soraya, Alora

Wymuszone zmiany w lwa już od dawna mi się nie zdarzały. Ostatnim razem po otrzymaniu listu od matki. Wtedy emocjonalnie ciężko było mi wytrzymać. Wzburzenie górowało.
Teraz dryfując pośród białej przestrzeni zastanawiałem się czy to tym razem KTOŚ tego nie spowodował. Nie wiedziałem jak dokładnie moja mutacja działa. Odkryłem ja dość niedawno i nie miałem zamiaru wnikać w szczegóły. To była jedna z niewielu rzeczy, która mnie przerażała. Tak... Nawet ja się czegoś bałem.
***
Poczułem gwałtowne uderzenie w grzbiet. Otworzyłem powoli oczy i ukazał mi się widok doprawdy przedziwny.
***
Siedziałem właśnie na gołej ziemi i byłem głaskany przez mojego małego diabła. Jak to się stało? (HA! Kiedyś się dowiecie ~ Herba) Nieważne.
Kiedy przeczesywała swoimi szczupłymi, zgrabnymi palcami po moim białym futrze miałem ochotę zamruczeć. Jednak było to poniżej mojej godności.
Oboje wpatrywaliśmy się w rudowłosą Alorę, która no cóż... Wpadła w większe gówno niż my. Cierń kontaktował się z nią w myślach. Bezie to miało straszne skutki. Byłem o tym przekonany. Szkoda, że nie mogłem porozmawiać z nastolatkami. Choć... może był sposób. Nie rozwijałem TAKIEGO rodzaju zdolności. Kto wie... Może telepatia zadziała?

<My little devil? Alora?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz