31 maja 2017

Od Matayasa Cd Zula / Drake

Adris odłączyła ode mnie maszyny. Całe szczęście moja siostra przeszła transfuzję pomyślnie, moja krew jej pomogła, ale ja więcej oddać już nie mogę. Dopóki Oktay się nie pojawi, życie Sor stoi pod znakiem zapytania. Mam nadzieję, że ten palant zjawi się tu jutro z samego rana, bo jak nie, to ja sobie inaczej z nim porozmawiam. I to nie będzie miła konwersacja. Do mojego łóżka, z którego wreszcie mogłem po paru godzinach leżenia wstać, usiadłem na skraju, twarzą do łóżka, gdzie moja siostra leżała nadal pogrążona we śnie. Była taka nieruchoma i potwornie blada. Cóż, cała nasza czwórka ma dość bladą karnację, wręcz alabastrową, ale teraz Sor wygląda niczym trup. Nawet ja wiem, a nie znam się na medycynie, że to nie jest dobre.
-- Znowu wy. -- Nie musiałem patrzeć na to, by wiedzieć kto do mnie podszedł. Spojrzałem na nich zimnym spojrzeniem, nie chciałem by zawracali mi głowę.
-- Musimy z tobą porozmawiać. -- Usłyszałem głos tej dziewczyny, co była tu ostatnio z Drake'em.
-- Obawiam się, że nie mamy zbyt wiele czasu na rozmowy. Cierń rozpoczął swoją grę. Wystawił pierwsze pionki. Ruszył na łowy. -- Mówiąc to, patrzyłem na Zulę. Była intrygująca, w jej oczach, na pozór ciepłych, kryło się coś mrocznego. Widziałem to już kiedyś, jednak na szybko nie mogłem sobie przypomnieć, gdzie.
-- Co masz na myśli? Jeśli to, co myślę, to jesteśmy na wejściu ululani... -- Drake usiadł na skraju mojego łóżka. Chyba zaczął przeczuwać co się święci.
-- Posłuchajcie, Cierń zaczął zbierać wojska. Niewykluczone, że niedługo przystąpi do ataku. Nasze siły są w rozsypce, a Demony nie zbiorą się w tydzień. Jesteśmy rozsiani po całym globie... Poza tym, on potrzebuje kogoś, kto poprowadzi go do zwycięstwa. Sposobu do wygranej. Szuka wybitnych jednostek ze specjalnymi umiejętnościami. A tutaj, na Eter, jest ich cała masa...

< Zula? Drake? >

Od Black Arrow CD Oktay

Oczywiście, że chciałam w tym momencie być tylko i wyłącznie jego. Moje serce biło niebywale szybko, a moje ciało pragnęło tylko jego dotyku. Pocałunków nie było końca, każdy namiętny i mówiący, że chcemy więcej..o wiele więcej. Mruczałam z zadowolenia, każdy jego pocałunek sprawiał mi przyjemność, nie pozostawałam mu dłużna.
- Jeśli tylko chcesz, sprawię, że to będzie najwspanialsza noc twojego życia.. -powiedział między pocałunkami. Wziął mnie na ręce nie przestając całować, nie obchodziło mnie gdzie idziemy.
Byłam pewna swego, nie mogę dać mu szybko odejść. Postawił mnie na ziemię, znajdowaliśmy się w tunelu, a zaraz obok nas stał motor. Spojrzałam na Oktaya i przejechałam dłonią po jego twarzy.
-Dokąd mnie zabierasz?-spytałam zbliżając się do niego, przeczesywałam palcami jego włosy ciągle patrząc mu w oczy. Ten lekko się uśmiechnął, pocałował mnie raz jeszcze i pociągnął mnie do siebie.
-Gdzieś-szepnął tylko.
-Pojadę z tobą nawet na koniec świata mój drogi-szepnęłam, czułam że przebiegł po nim dreszcz.
Oktay posadził mnie na motorze, ostatni raz pocałowaliśmy się i również wsiadł. Odpalił motor i spojrzał raz jeszcze na mnie. Objęłam go mocno gotowa do podróży, widziałam jak się uśmiecha. 
---
Sama nie wiedziałam gdzie Oktay mnie zabiera, ale nie miało to dla mnie zbytniego znaczenia.
Wiedziałam jedno, niczego nie będę żałować..no może tego, że w końcu będziemy musieli rozdzielić się w swoje strony..Muszę przecież dotrzeć na Smocze Wyspy..gdyby nie to zapewne zostałabym z nim tutaj do końca życia, ale to niemożliwe. Po raz pierwszy czułam coś takiego..to było magiczne i dzikie.. Pragnęłam całą sobą faceta, którego poznałam dziś, nieźle rąbniętą dziewczyną jestem, ale cóż...To on mnie zaczarował, a ja zapewne zaczarowałam jego.
---
Zatrzymaliśmy się przed niewielkim białym domkiem, Oktay zsiadł i podał mi rękę, również zsiadłam z motoru, podałam mu dłoń. Zaczął prowadzić mnie do domu. We wnętrzu było pięknie i przytulnie, mogłabym tu zostać. Weszliśmy po schodach, Oktay znów wziął mnie w ramiona i zaczął całować, szliśmy korytarzem do ostatnich drzwi. Jednak zatrzymaliśmy się zaraz przed nimi, mężczyzna spojrzał mi w oczy.
-Na pewno tego chcesz?-spytał. Uśmiechnęłam się do niego i pocałowałam tym razem lekko.
-Pragnę tego całym sercem-szepnęłam.
<Oktay?>

Od Oktaya ( Podróż.., ale do nieba )

Arrow wtuliła się we mnie, niczym mała dziewczynka w swojego tatusia. Ale ja nie jestem jej tatą, a ona nie moją córką. Oboje jesteśmy dorośli, poniekąd upici i napaleni. To się może bardzo źle skończyć, choć niekoniecznie.
-- Jestem twoja... -- szepnęła do mnie. Zaśmiałem się na jej słowa. Słyszałem je już tyle razy, że nawet nie potrafię zliczyć, ale Arrow jest warta zapamiętania.
-- Serio jesteś moja..? Czy chcesz być moja? -- spytałem ją. Odsunąłem od siebie dziewczynę na kilkanaście centymetrów i spojrzałem głęboko w te jej krwistoczerwone oczęta. Pocałowałem Arrow zbliżając się do niej powoli, patrząc nadal w oczy. Pod wpływem pocałunku przylgnęła do mnie całym ciałem zatapiając swoje dłonie w moich włosach. Pogłębiałem pocałunki, sprawiając dziewczynie coraz więcej przyjemnych doznań. Mnie też było coraz przyjemniej.
-- Jeśli tylko chcesz, sprawię, że to będzie najwspanialsza noc twojego życia.. -- powiedziałem między pocałunkami. Całowałem ją po szczęce, szyi, schodziłem na dekolt, ale tam nie dojechałem. Chciałem ją rozpalić jeszcze bardziej, sprawić, by alkohol w jej żyłach wyparował i by była świadoma swoich czynów. Nie chcę później wysłuchiwać biadolenia "wykorzystanej po pijaku" panny.
Wziąłem Arrow na ręce i zacząłem kierować się w stronę zejścia do tunelu, gdzie zostawiłem swój motor. Mimo szybkiego chodu, nie miałem żadnych problemów, by obdarowywać zmysłową białowłosą pocałunkami. Oddawała każdą pieszczotę z równą siłą, co cieszyło mnie bardzo. Serio, co za dziewczyna. Miałem na nią coraz większą ochotę. Już nie mogłem doczekać się chwili, w której poczuję jej nagą skórę na swojej...

< Arrow? >

Od Black Arrow CD Oktay

Ubrałam czarną ramoneskę i wyszłam na zewnątrz.. Było dość chłodno, ale i to mi nie przeszkadzało. Nadal nie czułam się najlepiej, wszystko przez procenty, ale pobawiłam się chociaż trochę, chodź nie jestem dosyć zadowolona by powiedzieć, iż było cudownie.. Nagle ktoś złapał mnie od tyłu, drgnęłam, byłam już gotowa by przyłożyć temu komuś, ale kiedy spostrzegłam, że tym kimś jest Okeś od razu się uśmiechnęłam.
-To co teraz robimy, Arrow, co? Bawimy się dalej..?-zapytał. Obróciłam się w jego objęciach i spojrzałam mu prosto w oczy. 
-Już myślałam, że mnie zostawiłeś-powiedziałam i oddałam mu jednego całusa. Wtuliłam się w jego boskie ciało.
-Jestem twoja-szepnęłam urokliwie.
<Oktay?>

Od Oktaya ( zabawy ciąg dalszy.. )

Dziewczyna pocałowała mnie na odchodne. Jakże ja lubię takie kobiety.. Nie chciałem by już od chodziła, ale nie chciałem też zostawiać mojego Bydlaczka samego. Całe wieki się nie widzieliśmy... Spojrzałem na przyjaciela błagalnie. Patrzyłem tak długo, aż ten uśmiechnął się i machnął ręką, dając "zgodę" na moje "oddalenie".
-- Dzięki stary, jeszcze się spotkamy..! Jedź ze mną na Eter, poznasz kogoś.., ee, a sam się przekonasz..! -- rzuciłem na odchodne, zapłaciłem i wybiegłem za Arrow na zewnątrz. Złapałem ją od tyłu, zaś ta lekko się wystraszyła, ale jak tylko spostrzegła, że to ja, uśmiechnęła się szeroko.
-- To co teraz robimy, Arrow, co? Bawimy się dalej..?

< Arrow..? >

Od Zuli CD Drake/Matyas

~Ach nawet nie wiesz, jak bym chciała ci o wszystkim powiedzieć-pomyślałam.
- Martwię się o Alorę, ponoć obudziła się na chwilę, ale zaraz ponownie zapadła w sen. Oby medycy jej pomogli. -powiedział po chwili. Z Sorayą i Alorą było na serio źle.. Cierń to kawał drania.. Gdybym mogła przerobiłabym go w popiół.. Ale on woli grać swoimi gierkami.. Zamykać tak ich w świecie snów, to podłe. 
- Powinniśmy porozmawiać z Matayasem. Był poza Eter przez jakiś czas, pewnie wie więcej od nas o tym, co się dzieje w świecie..-zaproponował. Wstaliśmy więc i skierowaliśmy się do Matyasa, jednak prędko do niego dostać się nie mogliśmy, ponieważ Adris się obok niego kręciła, odłączała od niego rurki.. dopiero po chwili udało nam się do niego dostać.
-Znowu wy-rzucił.
-Musimy z tobą porozmawiać-wytłumaczyłam, jego wzrok skupił się na mnie.
<Matyas? Drake?>

Od Black Arrow CD Oktay/Rouke

Coraz to bardziej zatracałam się w jego pocałunkach.. Sama nie byłam mu dłużna, doskonale wiem jak zadowolić faceta. Jestem dobra w te "gierki". Ręką mierzwiłam jego włosy, a ten błądził rękoma po moim ciele.. Cicho pojękiwałam z zadowolenia, gdy ten dobrał się do mojej szyi.. Szybko jednak wrócił do ust.. Każdy jeden pocałunek był namiętny, jakby nie było nam dosyć.. Nie myślałam o tym jak wszystko się dalej potoczy, byłam pewna że niczego żałować nie będę. W tym momencie liczył się tylko ON. Przerwał nam dosyć donośny huk..ktoś wywalił drzwi do baru.
- Nosz k**** mać! -krzyknął na gościa niezadowolony. Mnie również nie pasowało to, iż ktoś nam przeszkodził..a robiło się już coraz ciekawiej.. Pragnęłam więcej.. Ale cóż.
- Oktay, ty parszywa świnio..! -zawołał mężczyzna.
- Rourke, bydlaku jeden... Kope lat stary pierdzielu.. -Oktay oderwał się odemnie i podszedł do nieznanego mi faceta. 
- Co ty tu robisz..? A, zapomniał bym.. -wziął mnie za dłoń i przyciągnął do siebie.
- Zapoznajcie się. Arrow to Rourke, Rourk, to olśniewająca Arrow..-mówiąc to ciągle patrzył na mnie. Uśmiechnęłam się i popatrzyłam na Rouke.
-Miło mi poznać-rzekłam. -Co panowie powiedzą na wspólną kolejkę?-zaproponowałam. Chłopacy od razu się zgodzili, weszliśmy więc spowrotem do baru. Zamówiliśmy każdy to co sobie życzył, w moim przypadku był to kieliszek likieru. Kolejna dawka mocnego alkoholu podziałała na mnie od razu..Musiałam znaleźć jeszcze miejsce do przenocowania, a że miałam już dość picia postanowiłam już się zbierać.. Jednego mi było tylko szkoda.. Nie nacieszyłam się zbytnio towarzystwem Oktaya.
Pociągnęłam go za koszule tak, że niemalże stykaliśmy się nosami. Pocałowałam go namiętnie i puściłam, jego oczy nie spuszczały mnie nawet na chwilę. Ahh gdyby mnie teraz Falcom zobaczył, chyba by się prześwięcił.
-Na mnie już pora moi czarodzieje-powiedziałam i mrugnęłam do Oktay'a, pozostawiam jemu decyzję czy dołączy do mnie, czy zostanie i jeszcze będzie pił. 
<Oktay? Rouke?>

Od Drake'a Cd Zula

Po Zuzu było widać, że coś ją męczy, ale nie chciałem zbytnio naciskać. Sama powie, jak będzie chciała. Poza tym, jako jej przyjaciel, chcę ją wesprzeć. Jeśli ma jakiś problem może śmiało do mnie z nim przyjść.
-- No ok, jak tam sobie chcesz, ale wiesz. Jakby co, to ja służę pomocą bardzo chętnie. -- Uśmiechnąłem się lekko do blondwłosej, ale zaraz odwróciłem się w stronę sali szpitalnej. Momentalnie uśmiech zniknął z mojej twarzy. 
-- Martwię się o Alorę, ponoć obudziła się na chwilę, ale zarz ponownie zapadła w sen. Oby medycy jej pomogli. -- Byłem poniekąd na siebie zły, ponieważ obiecałem rudowłosej, że będę ją chronić, a tymczasem ona siedzi tam sama. Beze mnie. Nie czuję się z tym najlepiej, to po pierwsze. Po drugie, to martwię się całą tą sytuacją. Coś tu jest bardzo nie tak i to mnie męczy. To, że Cierń maczał w tu paluchy nie podlega żadnej dyskusji. Pytanie brzmi: dlaczego? Czyżby postanowił działać? Nie jesteśmy gotowi na jego atak. Akademia jest w rozsypce. Nasze smoki za młode, by walczyć, a ci, którzy są w jakimkolwiek stopniu zdolni mu się postawić są nie obecni, albo śpią.
Co powinniśmy zrobić..?
-- Powinniśmy porozmawiać z Matayasem. Był poza Eter przez jakiś czas, pewnie wie więcej od nas o tym, co się dzieje w świecie..

< Zula?  >

Od Zuli CD Drake/Ariana

Ariana patrzyła na Draka jakby chciała wyczytać z niego odpowiedzi..
-- Eee, jak nic nie mówicie, to ja lecę na oddział szpitalny. Mam plan do zrealizowania.. -powiedział po chwili. Popatrzyłam na niego..może lepiej by nas teraz zostawił..Muszę parę rzeczy Ariś wyjaśnić.
-To idź, później do ciebie dołączę-rzekłam uśmiechając się lekko. Drake spojrzał raz jeszcze na tygrysa i wyszedł zostawiając nas same. Ariana ciągle patrzyła jakby chciała mieć już wszystkie odpowiedzi.. Westchnęłam.
-Co chcesz najpierw wiedzieć?-zapytałam.
-Co się ze mną stało.-rzekła szybko.
-Na pewno pamiętasz Vincenta..-zaczęłam.
-Kto mi pozwolił z nim iść!!??-krzyknęła oszołomiona..widać było po niej, iż zaczęła się bać.-Pamiętam, że był na oddziale zaraz jak się wybudziłam..uciekłam do Draka..potem rozmawialiśmy i bum..nic nie pamiętam.-powiedziała patrząc wciąż na mnie.
-Tak.. próbował cię porwać.. Drake o niczym nie wiedział i pozwolił mu cię zabrać myśląc iż jesteście razem.. To nie jego wina-powiedziałam. Ariana patrzyła nie dowierzając.
-J..jak to? Jak to Drake mnie z nim puścił?! Przecież mówiłam mu o tym, iż gnój jest dla mnie jak trucizna!-mówiła. Widać nie dobrała słów dość dobrze.. Stało się i się nie odstanie.
-Już jest po wszystkim, już nikt cię nie skrzywdzi puki masz mnie i Draka. Nie pozwolimy cię skrzywdzić.-powiedziałam. Ariana westchnęła cicho i zbliżyła się do mnie. Objęłam ją..
-Zula..? Co się stało z wami? Znaczy wiesz..doszło do czegoś między tobą, a Drakiem?-zapytywała Ari. Przez chwilę milczałam nie wiedząc co odpowiedzieć.. Jeśli powiem jej wszystko co się stało, nie da mi spokoju.. Drakowi również.
-Musiałam go uspokoić. Tyle musi ci wystarczyć.-rzekłam. Chodź nawet to co powiedziałam wzbudziło w Arianie ciekawość.
-Ja przecież widzę, że coś się stało. Widać, że się w Draku za..-nie pozwoliłam jej dokończyć.
-Ariana! Przestań gadać głupoty! Jeden pocałunek o niczym nie świadczy!-krzyknęłam.. Powiedziałam zbyt dużo..
-Zula, zakochałaś się! I nie ukryjesz tego przed nim-powiedziała Ariana po chwili. Ona..ona miała..rację.. Głupia dałam przejąć sercu nademną kontrolę.. Nie mogę zaprzeczyć, iż czuję coś do Draka,, i to nie byle co.. Ale on kocha Sorayę, poprosił mnie o pomoc i nie mogę go zawieść.. Z resztą tak będzie najlepiej..
-Pomagam mu odzyskać Sor.-rzekłam.
-Co?! Ale dlaczego?! Zula ty powinnaś o niego walczyć, a nie pchać go w ramiona innej kobiety!- odparła dość stanowczo.
-Podjęłam decyzję..tak będzie lepiej.-powiedziałam.. Sama nie wiedziałam czy chcę tego, ale muszę pomóc Drakowi.. poprosił mnie i muszę dotrzymać obietnicy. Zostawiłam Arianę i wyszłam. Skierowałam się do swojego pokoju. Zostawiłam jajo na poduszce sama kładąc się na na łóżku.
Z oczu poleciały mi łzy, ale szybko się ogarnęłam i wyszłam.
---
Już po chwili znalazłam się na oddziale, podeszłam do Draka i usiadłam obok.
-Coś..się stało?-zapytał z troską. Pewnie zauważył,że coś się stało..
-Babskie sprawy..-skłamałam.
<Drake?>

Od Drake'a Cd Ariana / Zula

Ariś patrzyła na nas podejrzliwie, ale ja udałem, że nie wiem o co chodzi. Ja się nie nadaje do babskich rozmów, lepiej ulotnić się w takich chwilach jak najszybciej, póki ma się szansę..
-- Oj tam, Ariś... Daj spokój. -- Machnąłem jedynie ręką, bagatelizując całą zaistniałą, nerwową sytuację. -- Lepiej powiedz jak się czujesz, może coś ci przynieść..?
Dziewczyna popatrzyła na mnie, jakby chciała wyczytać z mojej twarzy wszystkie odpowiedzi na swoje pytania, ale nie ma tak łatwo. Nie jestem otwartą księgą, z której można czytać w każdej chwili bez przeszkód. Jestem jak sejf. Jak się zamknę, nie ma takiej siły, która by coś ze mnie wyciągnęła.
-- Eee, jak nic nie mówicie, to ja lecę na oddział szpitalny. Mam plan do zrealizowania.. -- Zatarłem ręce śmiejąc się diabolicznie.

< Ariś ? Zula? >

Od Oktaya ( Eter poszło w odstawkę.., witaj stary Pierdzielu!!!! )

Całowałem się z Arrow coraz zuchwalej, odważniej. Matko, dziewczyna znała się na rzeczy, oj znała. To mnie nakręcało coraz bardziej. Moje ręce zaczęły błądzić po jej cudnym ciele, a kształty miała nieziemskie. Ach, trafiła mi się przepiękna łania..!
Kiedy zabierałem się już coraz konkretniej do roboty, moje odważne poczynania przerwało mi jakieś bydle, które wywaliło na chama drzwi od baru, przed którym zabawiałem się z Arrow.
-- Nosz k**** mać! -- wydarłem się do gościa, ale głos, który mi odpowiedział, zaskoczył mnie niemal tal mocno, jak to, że Sor jest w szpitalu.
-- Oktay, ty parszywa świnio..! 
Nie no... nie wierzę! Oderwałem się od Arro, która patrzyła na mnie niezadowolona. W jednej chwili amory wyleciały mi z głowy.
-- Rourke, bydlaku jeden... Kope lat stary pierdzielu.. -- Doskoczyłem do starego przyjaciela i zamknąłem z w niedźwiedzim uścisku. Mój kumpel zbrodni, ten, z którym, oprócz braci, bawię się najlepiej pod słońcem.. -- Co ty tu robisz..? A, zapomniał bym.. -- Uradowany jak nigdy, złapałem moją nową koleżankę za ręke i przyciągnąłem do siebie. -- Zapoznajcie się. Arrow to Rourke, Rourk, to olśniewająca Arrow..

< Pierdzielu? Arrow? >

Od Rourke "Muszę się napić"

Po wykonaniu kilku lżejszych robótek polegających na pozbyciu się kilku niewiernych przydupasów jakiegoś tam mafioza czy herszta złodziei, kto go tam wie, postanowiłem na dzisiaj skończyć pracę. Dlatego zaraz jak tylko odebrałem swoje wynagrodzenie chwyciłem torbę i udałem się na miasto.
Włożyłem do ust cygaro i je zapaliłem.
Co mogłem zrobić w wolnym czasie? Prawie całe ostatnie dziesięciolecia żyłem robotą. Zmarszczyłem brwi. Nawet nie pamiętałem czy kiedykolwiek robiłem coś dla relaksu. No może poza tymi nielicznymi spotkaniami z piękną, białowłosą Eileen.
Od razu przed moimi oczami pojawił się obraz cudownej kobiety o tak bujnych kształtach, że każdy facet na jej widok się ślinił. W tym ja nie pozostawałem wcale odporny na jej uroki.
Lśniące, o śnieżnobiałej barwie włosy spływały gęstą kaskadą aż do zgrabnego tyłeczka prawie natychmiast zawróciły mi w głowie, ale to nie wygląd był w niej najlepszy. Co to, to nie... Jej charakter był... No właśnie! Był!
Teraz gryzła ziemie od spodu. Moja jedyna miłość została zamordowana.Wraz z nią umarło także moje człowieczeństwo.
Westchnąłem.
-Muszę się napić- i z tymi słowami ruszyłam do baru Lorena na szklaneczkę whisky. Jednak coś czułem, że dzisiaj na tylko jednej się nie skończy.
***
Miałem chyba wybitnego pecha gdyż podczas tego kilkuminutowego spacerku do przybytku mojego przyjaciela zdążyłem zostać zaczepiony przez wątpliwej urody prostytutki. I to aż 3 razy. Potem jakieś młokosy chciały mnie skaleczyć. Bo raczej zabić to w nawet najśmielszych snach nie a i nawet zranić mnie to byłby cud. Żeby jeszcze umieli jakkolwiek walczyć... Phi, kolejni nędzni amatorzy. Nawet nie kłopotałem się używać broni. Po prostu połamałem im wszystkie kończyny po czym przywiązałem ich ciasno do drzewa. Niech się męczą.
No, ale ku mojej uldze dotarłem na miejsce w wyśmienitym humorze. Po moim dołku nie było ani śladu.
Postanowiłem wejść według mojego tradycyjnego rytuału. Czyli po prosty z całej siły kopnąłem w drzwi wiedząc, że polecą zapewne na drugi koniec sali jako że Loren nie kłopotał się inwestowaniem w coś mocniejszego. Dobry przyjaciel wiedział, że pewnego dnia kolejny raz zawitam u jego drzwi.
Jak gdyby nigdy nic wszedłem do głównej sali lokalu z szeroki uśmiechem na twarzy.
-Witaj Loren! Jak zawsze zapłacę za drzwi!- krzyknąłem i pomachałem znajomej, tegiej postaci piorunującej mnie wzrokiem.
-Nosz k**** mać!- usłyszałem za sobą stek przekleństw. Ten głos... Brzmiał znajomo!
-Oktay! Ty parszywa świnio!- ten wieczór robił sie coraz lepszy.

<Oktay? Arrow?>






Od Oktaya ( Iiihaaaaa... :D )

Arrow uległa mojemu urokowi. Wiedziałem, że tak to się skończy, ale nie skrzywdzę jej. Nie zrobię nic, an co ona nie wyrazi zgody. Zarzuciła mi ręce na szyję, a ja mocniej ścisnąłem ją w talii. Kolejny raz musnęła moje usta swoimi, o tak. Niby taka niewinna i nieśmiała, a w rzeczywistości pewnie chowa diabła za skórą. Zupełnie jak moja siostra... Jej nikt nie przebije. Ona na serio jest szatanem. 
Pochyliłem się w stronę Arrow, odgarnąłem lewą dłonią kilka kosmyków z jej ślicznej twarzy i pocałowałem. Tyle, że ja zrobiłem to powoli, namiętnie. Bardzo namiętnie. Oderwałem się od niej, by jeszcze raz spojrzeć jej w oczy. Była rozpalona z pożądania.
Ach, ten mój urok osobisty.... Kolejny raz muszę podziękować za geny, jakie odziedziczyłem. Dziękuję mamo i tato!

< Ktoś? Arrow? >

Od Ariany CD Drake/Zula

Usiadłam i spojrzałam na dwójkę..coś się działo.. O czym ja nie wiem? Zula jest zarumieniona?! Jakim cudem?! Kto?! Spojrzałam na faceta i lekko zmierzyłam go wzrokiem.. Czy to przez niego? Nie.. Teraz to nie ważne, potem pogadam z Zulą na osobności. 
-Powiedzcie mi co się stało, że byłam pijana. Co stało się z wami? A przede wszystkim z Zulą..-powiedziałam. Zula popatrzyła na mnie karcąco, nie wiedziałam o co jej chodzi.. Czy to na prawdę przez Draka się tak zachowuje? Jeśli tak to na prawdę musiał jej namieszać w główce.. Ahh Zula.. 
<Drake?Zula?>

Od Drake'a Cd Zula

Poszliśmy wspólnie do pokoju Ariś. Jak tylko weszliśmy do wnętrza, Aven spojrzał na nas zaalarmowany, ale jak tylko nas poznał uspokoił się i siadł na swoim miejscu.
-- Ariś, śpisz? -- spytałem, a dziewczyna obejrzała się w naszym kierunku zaspana. -- Obudziliśmy się, co? Sorry.. -- przeprosiłem, ale nie przestawałem się uśmiechać. -- Ale, skoro już nie śpisz, to siadaj. Opowiem ci teraz z Zulitą coś ciekawego.. 

< Zula? Ariana? >

Od Black Arrow CD Oktay

Oboje sprawdzaliśmy swoją cierpliwość.. Nie powiem, był on przebiegły, ale ja również i nie dam tak łatwo mu wygrać! Podniósł moje udo i przechylił mnie w dół. Wyprostowałam się, nie dam się tak łatwo, ten jednak przyciskał mnie do siebie, nawet na chwilę nie spuściliśmy z siebie wzroku. Gdybym tylko zechciała mogłabym od razu się mu oddać, poddać się i pozwolić by robił co chce, jednak ja jestem inna. Jestem twardsza od innych kobiet i nie poddaje się tak szybko, nie nie..to on się podda! Oktay puścił mnie, złapał za rękę i wyprowadził z baru. Wiatr rozwiał włosy, czułam zimny podmuch wiatru..był przyjemny, zwłaszcza kiedy jest się gorącym.. Moje serce nadal biło niespokojnie, a czyja to sprawka? Hmm.. Spojrzałam na faceta trzymającego mnie za dłoń. Ten szybko się do mnie przybliżył i przyciągnął do siebie. Zbliżyliśmy się do siebie niebezpiecznie blisko..Ale czy mi to tak bardzo przeszkadzało? Nie zaszkodzi się zabawić.
-Jesteś intrygująca, piękna nieznajomo o imieniu Arrow..-szepnął i ucałował mnie w ucho..po moim ciele przeszedł dreszcz.. Jego oczy z każdą chwilą hipnotyzowały mnie jeszcze bardziej..zatracałam się w jego samym spojrzeniu.. To do mnie nie podobne, ale co poradzić jeśli wypiło się trochę, a obok siebie miałam przystojnego mężczyznę..
Ujęłam jego twarz i znów musnęłam jego wargi swoimi, oczywiście nie spuszczając z niego wzroku. Czułam jak nasze serca biją coraz to mocniej, pozwalałam na wszystko.
Po chwili zamknęłam oczy i zarzuciłam ręce na jego szyję, zbliżyłam się do niego już maksymalnie, czekałam tylko na jego ruch, chyba było mi już wszystko jedno.. Chodź myślałam o tym, czy nie odejść..ale coś podpowiadało mi że żałowałabym tego z całego serca, więc postanowiłam ponieść się chwili.
<Oktay?>

Od Oktaya ( dajmy sobie na razie spokój z podróżą.... :P )

Arrow postanowiła zagrać moją grę, tyle że ona posunęła się o krok dalej. Co za dziewczyna... Ale to ja tu jestem mistrzem podrywu. Wiedziałem, że laska będzie chciała mnie podpuścić, nie raz już to przerabiałem. Pozwoliłem jej na wszystko, chciałem sprawdzić jak daleko się posunie. Ręką, którą miałem na jej talii, podniosłem jej udo i przechyliłem dziewczynę w dół. Muzyka nadal grała, a ja nie zamierzam tak szybko się jej poddawać. To ona podda się mnie...
Arrow wyprostowała się, jednak ja nadal przytrzymałem ją za plecy, a prawą ręką trzymałem jej smukłe udo, przyciskając do swego boku. Zastanawiałem się, czy pocałować ją, czy może pójść na całość, a może tylko podziękować za miłe chwile i ruszyć dalej.
Jednak postanowiłem się pobawić, ale razem z Arrow. Chcę by i ona miała fajne wspomnienia.
Puściłem dziewczynę, jednak szybko złapałem ją za rękę i zacząłem kierować się do wyjścia.
Jak tylko znaleźliśmy się na zewnątrz, zimny wiatr owiał moją twarz. Rozwiał moje srebrzyste włosy. Tak właśnie, moi kochani, odczuwa się wolność...
Przybliżyłem się bardzo szybko do Arrow, tak blisko, by móc policzyć wszystkie piegi na jej zarumienionej buzi. W świetle latarni była jeszcze ładniejsza. Czerwień jej oczu była taka żywa, niczym świeża krew wypływająca z rany. Chwyciłem ją lekko w pasie przyciągając do siebie. Swoje usta przybliżyłem do jej ucha, by móc ponownie zaszeptać.
-- Jesteś intrygująca, piękna nieznajomo o imieniu Arrow.. -- i ucałowałem ją czule w ucho.

< Arrow..? >

Od Zuli CD Drake

Nie spuszczałam dłoni z klamki...patrzyłam na Draka. Skąd to moje zmieszanie wobec niego?! Dlaczego!? Czy to przez ten pieprzony pocałunek?! Na samą myśl o nim, zrobiłam się jeszcze bardziej czerwieńsza.. K***a!!
- Tak, masz rację, trzeba poczekać na wybudzenie reszty. Ale poczekaj jeszcze chwilę.. -Złapał mnie za ramię, sam jego dotyk wzbudzał we mnie dreszcz.. Upominałam się w duchu. Nie rozumiem sama siebie.. 
- Mam plan jak wyeliminować tego idiotę na dobre i chciałbym, abyś mi pomogła. Ufam ci Zuzu. - uśmiechnął się do mnie..ja nie spuszczałam z niego wzroku, tak jak i on..
- Jest tu Matayas, a na nasze szczęście, jest on najbardziej nadopiekuńczy z braci Sorayi. Za jego "pomocą" -pokazał cudzysłów- pozbędziemy się Oriona na zawsze!-zawołał zadowolony ze swojego planu. Tak muszę przyznać, iż ten plan był dobry. Coś jednak mi nie pasowało, ale pogrzebałam tę myśl od razu. Lekko się uśmiechnęłam do Draka.
-Tak..to świetny plan. Jak tak dobrze pójdzie, to raz dwa i znów będziesz miał przy sobie Sor-powiedziałam trochę wymuszając uśmiech.. 
-Chodźmy lepiej zobaczyć co u Ariany..miała silną gorączkę..-zmieniłam temat.
<Drake?>

Od Drake'a Cd Zula

Zula zaczęła się dziwnie zachowywać. Ja się tylko do niej dosiadłem, a ta jak oparzona wystrzeliła w stronę drzwi. Powiedziała, że musi iść. Tak nagle..? Podszedłem do niej, a ta odwróciła się w moja stronę. Czyżby się peszyła moją obecnością i bliskością? Zaskoczyło mnie to trochę, ponieważ nie sądziłem, że takie reakcje są u niej możliwe. Jej zaróżowione policzki, inaczej twierdząc rumieńce, przyozdobiły jej opaloną twarz. Wyglądała na serio uroczo, aż zamrugałem kilka razy z wrażenia, ale szybko się opamiętałem.
-- Tak, masz rację, trzeba poczekać na wybudzenie reszty. Ale poczekaj jeszcze chwilę.. -- Złapałem Zuzu za ramię. Nie chciałem, by tak szybko ode mnie uciekała. -- Mam plan jak wyeliminować tego idiotę na dobre i chciałbym, abyś mi pomogła. Ufam ci Zuzu. -- Uśmiechnąłem się do niej przebiegle, patrząc w piwne oczy blondynki. -- Jest tu Matayas, a na nasze szczęście, jest on najbardziej nadopiekuńczy z braci Sorayi. Za jego "pomocą" -- pokazałem przy ostatnim słowie cudzysłów -- pozbędziemy się Oriona na zawsze!

< Zula? >

Od Black Arrow CD Oktay (Podróż na Smocze Wyspy cz.4)

Tańczyliśmy jak zawodowcy, Oktay był wspaniałym tancerzem. Ja i on na prawdę byliśmy dobraną parą..do tańca oczywiście. Reszta par ustąpiła nam miejsca na parkiecie, muzyka roznosiła się po całym pomieszczeniu. Czułam, że mogłabym odpłynąć..taniec poniósł mnie całą, nie spuszczałam oczu z mojego przystojnego partnera. Zanim się spostrzegłam byliśmy bardzo blisko siebie, niemal stykaliśmy się nosami.. Moje serce momentalnie przyspieszyło. Nie odrywaliśmy z siebie wzroku.
Niespodziewanie Oktay przybliżył się jeszcze bardziej. Sama nie wiedziałam co na to poradzić, może i nie chciało mi się go postawiać do pionu? Może chciałam się zabawić? A może miałam wszystko w nosie? Sama nie wiem.. wiem tylko że procenty na mnie zadziałały, ale ja jeszcze nie miałam dosyć zabawy. Tak do mnie podchodzi? Przystojniak sprawdza mnie? To może teraz moja kolej?
Zbliżyłam usta do jego wciąż patrząc mu w oczy, czułam jego podniecenie, musnęłam lekko jego wargi, czekałam na dalszy ruch Oktay'a.
<Oktay?>

Od Oktaya ( podróż na wyspę Eter - Part 5 )

Dziewczyna była już nieźle wstawiona, jednak ciągle zachowywała się racjonalnie. Tak jak ja, nabrała ochoty na coś szalonego, dlatego zgodziłem się na taniec bez mrugnięcia okiem. Jako najbardziej uzdolniony muzycznie z rodzeństwa, jestem świetnym tancerzem. Sam trenowałem siostrzyczkę, ale w pewnym momencie nawet ona przestała potrzebować mojej pomocy. Co jak co, ale "ten" styl, który ona preferuje nie za bardzo mi podchodzi.. :)
Wstałem ze swojego miejsca, złapałem Arrow w talii i z prędkością światła zaprowadziłem ją na środek parkietu. Mam tylko nadzieję, że dziewczyna jest niezłą tancerką...
-- Coś czuję, że cały parkiet będzie należeć do nas.. -- Nachyliłem się i wyszeptałem podekscytowany dziewczynie do ucha. Poczułem jak przeszedł ją lekki dreszcz. 
Zaczęliśmy tańczyć.
Szło nam rewelacyjnie, reszta par zaczęła ustępować nam miejsca. Co się dziwić..? Ja, ekspert tańca i moja olśniewająca partnerka, dawaliśmy czadu..!
W pewnym momencie przybliżyliśmy się bardzo do siebie, niemal stykając się nosami. Jej oczy błyszczały, wręcz porażały ognistym blaskiem, zaś uśmiech przyćmiewał gwiazdy. Spojrzałem jej głęboko w oczy, zaglądając w samą duszę Arrow. Przybliżyłem się do niej maksymalnie, chciałem sprawdzić jej reakcje..
Zobaczymy, co na to powie, mała Arrow.. 

< Arrow? :D Uderzysz swojego nowego towarzysza? >

Od Zuli CD Drake

Słuchając Draka ciągle patrzyłam na jego smoka, a potem wracałam do mojego jaja.. To się porobiło. Cieszyło mnie, iż smok będzie miał swój charakterek. Będziesz siała spustoszenie-pomyślałam.  
-Za dwa tygodnie powinna się wykluć.. Czyli od teraz będę musiała chodzić na wszystkie zajęcia na to wygląda..-powiedziałam. 
-Uroki przejścia próby.-rzekł żartobliwie. Ildirim wspiął się na łóżko i popatrzył na mnie, potem na jajo, które miałam w rękach. Było one nawet małe, ale patrząc na smoka Draka, kiedy urośnie nie będzie się mieściła w akademii. Pogładziłam smoka po szyi, spodobało mu się to. Po chwili Drake usiadł zaraz obok mnie, przez co ja trochę się speszyłam, za co ciągle się upominałam... Czułam, iż na moich policzkach ukazują się rumieńce.. Szybko wstałam i skierowałam się do drzwi..
-Ja..muszę coś zrobić.-powiedziałam na szybko. Drake wydawał się zaskoczony, wstał i podszedł do mnie. Kurwa zauważył jaka czerwona jestem! Był wyraźnie zszokowany.. no cóż.. wpadłam.. 
-Jak się obudzą, przystępujemy od razu do działania.-powiedziałam na szybko i dotknęłam klamki myśląc o wyjściu.. Tak to będzie najlepsze rozwiązanie, szybko przejść do naszego planu, inaczej być nie może!
<Drake?>

Od Black Arrow CD Oktay (Podróż na Smocze Wyspy cz.3)

Co mi szkodzi się trochę zabawić? Na Smocze Wyspy i tak dotarłabym szybko, nawet za..także. Nie zaszkodzi mi zabawa z tym tu osobnikiem. Zamówiłam jeszcze dwie ogniste i wypiłam je szybko. Muzyka grała w całym barze, moja głowa zaczęła lekko palić, ale w końcu już nic nie czułam.
Czułam tylko spokój oraz chęć do zabawy.
- Barman, proszę o coś z górnej półki, a ty Arrow, co chcesz? Wybieraj co tylko chcesz, ja zapłacę.! -powiedział i pokazał kolekcje alkoholi.. W sumie nie byłam pewna czy powinnam jeszcze pić..mogłoby to się źle skończyć.. Starczyło mi już procentów, i tak już czułam się trochę dziwniej niż zazwyczaj.. 
- Mam ochotę zrobić coś szalonego, a ty? -zapytał Oktay patrząc na scenę.
Chwyciłam jeszcze jedną ognistą i wypiłam do dna, odstawiając kieliszek spojrzałam na faceta.
Po chwili wstałam, było mi wszystko jedno, chciała się trochę zabawić.. A nie powiem, w tańcu jestem jedną z najlepszych.. Stanęłam naprzeciw Oktay'a, schyliłam się lekko i ucałowałem go w policzek, stojąc tak przez chwilę szepnęłam.
-Zatańczysz ze mną?-spytałam czule.
<Oktay?>

Od Oktaya ( podróż na wyspę Eter - Part 4 )

Co za pseudo, spodobało mi się. Uśmiechnąłem się szeroko, pokazując wszystkie białe zęby, kiedy Arrow wypiła na raz swojego drina. Zamówiłem sobie kolejną ognistą, jakoś nabrałem jeszcze większej ochoty na alkohol.., i na niezłą zabawę. 
-- Widzę, że niezła z ciebie zawodniczka.., to co? Kolejnego wypijemy razem? Ja stawiam... -- Zacząłem wkraczać w swój żywioł. Uwielbiam dobrą zabawę, przysiągłem sobie coś kiedyś i zamierzam dotrzymać słowa. Będę korzystał z życia ile wlezie, rozśmieszał moją siostrę i zemszczę się na tych, którzy są winni śmierci moich bliskich.
Kiedy barman podał nam nasze zamówienie, jako pierwszy sięgnąłem po swoją szklankę i w ciągu dwóch sekund opróżniłem ją doszczętnie. Ogień rozszedł się po moim gardle i doszedł aż do płuc. Procenty w moich żyłach zaczęły krążyć coraz szybciej, przez co czułem się coraz lepiej. Pozornie lepiej...
-- Barman, proszę o coś z górnej półki, a ty Arrow, co chcesz? Wybieraj co tylko chcesz, ja zapłacę...! -- Pokazałem na kolekcję alkoholi za barmanem obiema rękami. O tak, rozkręcałem się coraz bardziej! Zacząłem się rozglądać po pomieszczeniu.W rogu, na scenie gdzie grał jakiś tam sobie zespół.
-- Mam ochotę zrobić coś szalonego, a ty? -- spytałem dziewczynę. Na moją twarz wkradł szaleńczy uśmiech, który był zwiastunem nadchodzącego kataklizmu..

< Arrow..? >

Od Black Arrow CD Oktay (Podróż na Smocze Wyspy cz.2)

Czekałam na drinka i rozglądałam się po pomieszczeniu, nawet nawet mój gust, aczkolwiek brak kobiecej ręki, ale nie ma co marudzić. Barman przyjął moje zamówienie.
- Za drinka tej damy ja zapłacę-usłyszałam głos mężczyzny siedzącego obok mnie. Spojrzałam na niego trochę zaskoczona, ten uśmiechnął się szeroko i nie spuszczał ze mnie wzroku.
-Witaj piękna nieznajomo. Oktay jestem.. -Prześledziłam go swoimi czerwonymi oczyma.. Facet nie powiem, był przystojny, ale nie ze mną te numery. Nie przyszłam tu by się bawić, a tym bardziej flirtować.. Mimo wszystko podałam mu swą dłoń i lekko się uśmiechnęłam.
-Black Arrow-przywitałam się, oczywiste było, iż nie zdradzę swojego prawdziwego imienia, nie używam go to po pierwsze, a po drugie nikt nie może go znać..ale dlaczego to już moja sprawa.. Narobiło się kilku głupot w swoim życiu i potem tak jest, z resztą nie była to moja wina..
Barman postawił mojego drinka, a ja z rozkoszą go wypiłam na raz, nie spuszczałam wzroku z nowo poznanego mężczyzny.
<Oktay?>

Od Oktaya ( podróż na wyspę Eter - Part 3 )

Noc, zapadła noc nad miastem Luwr, gdzie postanowiłem zabalować w jedynym barze na poziomie. No.., nie waliło tam spoconymi ludźmi, więc przyjąłem to za dobry znak. Nawet wystrój był ładny, jak na mój gust. A z resztą, je*** to.
Piłem właśnie kolejną ognistą, która nawiasem mówiąc, była o wiele lepsza niż w tamtym obskurnym, podejrzanym barze, gdzie znalazłem Jamesa. 
James.., gdybyś nie przeszedł na stronę Ciernia, nadal mógłbym nazywać cię moim przyjacielem, ale ty zdradziłeś. Wydałeś mnie, moje rodzeństwo... Zdradziłeś królestwo. 
-- Jedną ognistą, poproszę. 
Usłyszałem przyjemny dla ucha, kobiecy głos po swojej prawej stronie. Odwróciłem się w stronę tajemniczej damy, która usiadła obok mnie. Zgarnęła na bok swoje długie, śnieżnobiałe włosy. Była na serio ładna, nawet piękna. 
-- Za drinka tej damy ja zapłacę -- odezwałem się. Panna spojrzała na mnie zaskoczona. Ja posłałem jej mój szelmowski uśmiech, dokładnie skanując jej twarz swoimi czarnymi oczami. -- Witaj piękna nieznajomo. Oktay jestem.. -- odwróciłem się w jej stronę i nie przerywając kontaktu wzrokowego, wystawiłem w jej stronę prawą dłoń. 
Czyżby dzisiejszy wieczór miał zakończyć się inaczej, niż zamierzałem? A piękna nieznajoma ma zagrać w nim główną rolę..?

< Arrow? >

Od Black Arrow (Podróż na Smocze Wyspy cz.1)

Upiliśmy ostatni kieliszek czerwonego wina, patrząc ciągle na siebie w ciszy. W prawdzie to na pewno nie było nasze ostatnie spotkanie, ale mimo to zapewne nie będziemy się widzieć kilka lat..
Falcom od początku wiedział jak do mnie podejść, byliśmy niezłymi partnerami w akcji. Będzie mi go brakowało, ale takie życie, a ja poradzę sobie sama tak jak kilka lat temu. Dam sobie radę sama.
Moim celem jest teraz dostane się na Smocze Wyspy i znalezienie Zuli oraz Ariany, z informacji które mi powierzono, są obie w błędzie..Ariana nie ma w sobie demonicznej cząstki energii, ma ją Zula i to ona jest celem Ciernia.. Arianę chcą złapać by Zula ruszyła jej na pomoc i wpadła w pułapkę. Muszę się do nich dostać pierwsza, zanim będzie po ptokach..
Falcom odstawił kieliszek i podchodząc do motocyklu ciągle patrzył na mnie.
-Na mnie już czas. Widzimy się za kilka lat, chyba że postanowisz mnie odwiedzić.-powiedział blondyn i założył swoje czarne okulary na nos. Podeszłam do niego, ten objął mnie.
-Będzie mi ciebie brakować Arrow-szepnął i puścił mnie wiedząc iż nie lubię takich czułości.
Szturchnęłam go lekko w ramię i uśmiechnęłam się.
-Na razie Fal-rzekłam tylko. Ten wsiadł i odjechał w nieznane. Zebrałam wszystko do czarnej torby i postanowiłam od razu ruszyć w drogę, w końcu nie ma na co czekać. W drodze zatrzymam się jeszcze w miasteczku, mam brudną robotę do załatwienia.
---
Zsiadłam z konia i oddałam go w ręce jednego ze stajennych.
-Panienko! Co z tym koniem?-zapytał starszy mężczyzna, wyglądał na zafascynowanego koniem.
-Twój.-rzuciłam tylko i odeszłam. Nie potrzebny mi już, spełnił swoją rolę..
Mimo późnej pory ludzie nadal kręcili się po ulicach, kierowałam się do dawnej siedziby Kruków.
---
Wyłamałam drzwi nogą i weszłam do środka, w gotowości do walki rozglądałam się po ciemnym pomieszczeniu.. Wszędzie czuć było zapach rdzy.. Przeszłam po schodach na piętro, od razu zobaczyłam docelowy pokój. Był oświetlony małymi lampkami, łatwo i niezauważalnie weszłam do środka. Uśmiechnęłam się wrednie widząc śpiącego przy biurku faceta, który zdradził naszą organizację i postanowił dołączyć do Czarnych Kruków. Podeszłam do niego i wytargałam za jego kruczoczarne kłaki, od bólu aż się zbudził, sprawnie przyłożyłam mu sztylet do gardła.
-Ja..ja przepraszam! Oni mnie zmusili!-wołał łkając..a przecież JESZCZE nic mu nie zrobiłam.
-Wydałeś mnie i mojego partnera, przez to musimy się rozdzielić, by każde z nas było bezpieczne. Nie pierdziel mi tu głupot!-powiedziałam pełna agresji, z rozcięcia na szyi spływały już smużki krwi.
-Musiałem! Inaczej byłbym skończony! Ale taka -nie dałam mu dokończyć.
-Już jesteś skończony.-warknęłam. Ten ostatni raz spojrzał na mnie błagająco..potem wdziałam już martwy wzrok bezwartościowego faceta. Wytarłam sztylet o jego koszulę i schowałam spowrotem do pasa. Rozbiłam jedną z lampek, przewracając ją. Ogień zaczął pożerać wszystko wokół.
-Mercy!-usłyszałam wołanie z dołu. Otworzyłam okno i w ostatnim momencie udało mi się zbiec.
Zatrzymałam się na jednym z dachów i patrzyłam jak siedziba płonie żywym ogniem. Przeciągnęłam się i spojrzałam w kierunku jednego z barów, tylko ten jeden stał jeszcze otwarty.
-Pora się napić.-rzekłam sama do siebie i zręcznie zeskoczyłam z dachu.
---
Kiedy zjawiłam się w barze, wszystkie oczy były skierowane na mnie, widziałam jak faceci ślinili się na mój widok.. Moje nieszczęście, że akurat byłam na razie jedyną kobietą w tym barze. Zebrałam swoje włosy na bok i ruszyłam w kierunku baru.
-jedną ognistą proszę-rzuciłam do barmana i usiadłam na jednym ze stołków.
<Okotay?>

Od Drake'a Cd Zula

Usiadłem na podłodze, by móc pobawić się trochę z Ildirim. Skubany uwielbia zabawy, tak samo jak ja. Dobraliśmy się idealnie, nawet Vihar go lubi, a to jest coś!
-- Zuzu, musisz siedzieć, że akurat te smoki uwielbiają zabawy, robić żarty i tak dalej.. Są niezwykle rozrywkowe, ale także waleczne. Ich energia miesza się z tą naturalną występującą w przyrodzie. Potrafią wyczuć burzę z odległości kilkudziesięciu kilometrów, również ją kreować. Potrafią być niebezpieczne, ponieważ ich wyładowania elektryczne potrafią siać ogromne spustoszenia. Ponoć, łącząc moce ze smokami kryształowymi, mogą osiągnąć jeszcze większe pokłady magiczne. Kryształowce, jako jedyne, czerpią moc ze swoich jeźdźców, zaś elektryczne i wszystkie pozostałe, posiadają własne zasoby magii. No, to tyle na razie... Adris mówiła ci, kiedy twoja samica się wykluje..? Jakoś jej nie słuchałem...

< Zula? >

Black Arrow

Imię: Black Arrow (tł.Czarna Strzała).
Jej prawdziwe imię jest zatajone, nikt go nie zna z wyjątkiem Falcom'a.
Przezwisko: Arrow, Blackie
Wiek: 24 lata
Płeć: Kobieta
Stanowisko: Młody Jeździec
Specjalizacje:
*Zwinność i szybkość to jedne z wyjątkowych atutów naszej Arrow
*Łucznictwo-jest jedną z najlepszych, jak nie najlepszą. Trenuje łucznictwo odkąd skończyła 7 lat, nie rozstaje się z łukiem nawet na sekundę. Zawsze trafia do celu, chodź wiadomo, zawsze jest 1% szans iż nie trafi, ale zdarza się to bardzo rzadko.
*Świetne wyczucie w terenie
*Świetna tancerka
*Ma duże doświadczenie w szpiegostwie, pracowała jako tajna agentka przez 6 lat. Dużo się w tym czasie nauczyła i potrafi wykorzystywać to na co dzień.
*Dogada się w każdym języku
*Liznęła trochę medycyny i alchemii
Rodzice:
*Matka zginęła w jednej z wojen.
*Ojciec jest jedną z niewiadomych dla Arrow
Rodzeństwo:
*Młodsza o 3 lata siostra Altaria, z którą zawsze była blisko. Niestety, nie wie co się z nią stało.
Partner: Nie ma i nawet nie wie czy chce.. nigdy się nie interesowała w ten sposób mężczyznami, nie myślała o związkach, dla niej jest to nie potrzebne, umie się obejść bez tego. Nie świadczy to jednak o tym, że nigdy, tylko po prostu nie trafił się nikt, kto rozżarzył by uczucia Arrow.
Smok: Ma zamiar nazwać smoka imieniem ojca-Deamon , a jeśli smoczyca-Heana
Potomkowie: Raz straciła dziecko. Teraz w jej życiu najważniejszą osóbką jest Leyra.
Pupil: -
Charakter:  Nieprzewidywalna dziewczyna, która często postawia na swoim i nie zamierza nikogo słuchać. Jest w miarę opanowana, nie łatwo wyprowadzić ją z równowagi. Jest mądra i wie jak kogoś przechytrzyć, rozgryźć i zwalić z nóg. Dla wszystkich bywa schła i wredna, ale potrafi być równie sympatyczna, ale to już zależy w jakim środowisku akurat się znajduje. Prawie zawsze działa na swoją rękę, nie lubi zbędnego towarzystwa, chyba że chodzi tu o Falcoma, z którym zawsze pracowała, do czasu puki ich drogi się rozdzieliły. Black Arrow może i jest wredna i nie dość sympatyczna, ale w głębi serca jest kobietą, która potrzebuje miłości i bliskości. Ta jednak wypiera się tego i nie mówi o swoich uczuciach prawie nigdy. Umie zawrócić facetowi w głowie, jest to dla niej jedną z łatwiejszych rzeczy.
Historia: Urodziła się w małym miasteczku Fire Arrow, już jako mała dziewczynka pasjonowała się różnymi broniami, a najbardziej do gustu przypadł jej łuk. Od kiedy skończyła 7 lat ojciec uczył ją łucznictwa oraz walki, szybko pojęła całą technikę i wkrótce stała się lepsza od ojca. W wieku siedemnastu lat straciła matkę oraz ojca w wojnie z ogniokrwistymi. Tylko ona i  Alta przeżyły, znalazła martwą matkę..ojca nie znalazła, ale myśli, że żyje... Co dalej się z nią działo? Słodka tajemnica, która w swoim czasie się pojawi.
Właściciel: Jawa558
Głos:
Zbroja: -
Miecz/Łuk: -
Przedmioty: -
Punkty: 0
Monety: 65
Punkty Umiejętności:
WYTRZYMAŁOŚĆ:20 /SIŁA:20 /SZYBKOŚĆ:30 /ZWINNOŚĆ:30 /PANCERZ:0

Inne zdj



Od Zuli CD Drake

Nadal nie mogłam uwierzyć, że mnie wybrało..nie chciałam tego, nigdy nawet o tym nie myślałam. Przybyłam tu by chronić Arianę, a nie aby zostawać Smoczym Jeźdźcem..ale stało się i się nie odstanie, trudno. Mam tylko nadzieję, że nie będę miała problemów przez nią..nadal nie wiem jak ją nazwać.. Smoczyca Błyskawicy, nawet mnie to poniekąd cieszy, może będzie miała charakterek..nie zniosłabym gdyby była łagodna i potulna jak na przykład smok Wodny, ale ta na szczęście już chciałaby mnie porazić prądem, co jej na moje szczęście nie wychodzi.
Poszłam za Drakiem do jego pokoju. Ten otworzył dla mnie drzwi i pozwolił pierwszej przejść.. no proszę obudziły się w nim maniery? Dobrze, że się już uspokoił, ale ja nadal peszę się jego obecnością, co w ogóle nie powinno mieć miejsca. Skinęłam lekko głową w podziękowaniu i weszłam do pokoju. Zobaczyłam biegnącego białego smoka, był piękny, jak one wszystkie.
- Ildirim, k****, co ty odwalasz?! -krzyknął Drake. Kiedy się odwróciłam zobaczyłam jak smok skoczył mu na twarz, no ładnie.. Drake odstawił już nie tak małego smoka na ziemi i spojrzał na mnie tymi swoimi ciemno brązowymi oczami, ja jednak szybko odwróciłam wzrok i upomniałam się w myślach.. Co się ze mną dzieje. To tylko Drake!
- Dobra Zuzu, posadź ten swój sexy tyłeczek obojętnie gdzie. Opowiem ci nieco o smokach elektryczności..-powiedział po chwili. Westchnęłam cicho i usiadłam na łóżku.
-To gadaj-rzekłam spokojnie.
<Drake?>

30 maja 2017

Od Drake'a Cd Adris / Zula

Adris jak zwykle spłonęła rumieńcem, jak na mnie spojrzała. Ja, rzecz jasna, nie mogłem tego nie zauważyć. Uśmiechnąłem się do nie szelmowsko, jednocześnie mrugając prawym okiem. To speszyło Elfkę jeszcze bardziej.
-- Zuzu, masz szczęście, ponieważ ja też mam smoka elektryczności, tyle, że samca. Coś czuję, że przeznaczenie nas razem połączyło, nie sądzisz? -- spytałem moją piękną, blond towarzyszkę, która patrzyła na swoje jajo dość sceptycznie. Co jak co, ale nic nie przebije miny Sorayi, gdy smok wybrał ją. Ona była wręcz zawiedziona, rozczarowana i obrażona..! Coś czuję, że najgorszym jeźdźcem Akademii będzie właśnie nasza czarnowłosa Burza.

Wyszliśmy z Sali i udaliśmy się do mojego pokoju, ponieważ najbliżej. Kiedy otworzyłem drzwi przed Zulą, ta skinęła mi lekko głową na podziękowanie i weszła do środka. Jak tylko przekroczyłem za nią próg pokoju, na moją twarz wskoczył Ildirim, niemal nie przewracając mnie na glebę.
-- Ildirim, k****, co ty odwalasz?! -- krzyknąłem nieźle wkurzony. Smok był już za duży, by nosić go na ramionach, nawet jak dla mnie. Rósł w zastraszającym tempie, już niedługo nie będę mógł go trzymać w pokoju...
-- Dobra Zuzu, posadź ten swój sexy tyłeczek obojętnie gdzie. Opowiem ci nieco o smokach elektryczności..

< Zulitaa? >

Od Oktaya ( w drodze na wyspę Eter - Part 2 )

James parzył na mnie, niczym ciele w malowane wrota. No serio, jakby był kobietą, to bym się nie dziwił. W końcu jestem boski... No ale, faceci mnie nie pociągają, a już zwłaszcza tacy, co wbijają innym nóż w plecy i zdradzają przyjaciół. Obrzuciłem kolesia obojętnym spojrzeniem, choć w środku cały się rwałem, by mu dokopać. Chciałem poczuć jego ciepłą krew na swoich rękach..
-- Oktay..., co ty tutaj robisz, znaczy... Nie spodziewałem się ciebie tutaj.. -- Biedny James zaczynał panikować, widziałem to w jego oczach. I dobrze, niech się boi...
-- A wiesz, jestem przejazdem.. tak jakoś samo wyszło.. -- rzuciłem jakby od niechcenia. Westchnąłem ciężko, jednocześnie sięgając za plecy, gdzie pod bluzą miałem moją ulubioną spluwę.Wyjąłem ją jak gdyby nigdy nic, wycelowałem w Jamesa i strzeliłem do niego. Strzał był głośny, a co najważniejsze celny. Trafiłem dokładnie tam, gdzie chciałem, czyli w prawy bark, tuż nad płucem. Automatycznie wokoło rozległy się krzyki przerażonych kobiet, a faceci zastygli w bezruchu. Krew z miejsca postrzału trysnęła, przez co sporo krwi poleciało na jedną z panienek tego sukinsyna. Chyba nie zauważyła jeszcze tego, ponieważ gapiła się na mnie, podobnie jak jej koleżaneczka, będąc śmiertelnie przerażoną.
Uwielbiam, gdy tak żałośnie patrzą.
Odepchnąłem na bok stolik, który dzielił mnie od mojej ofiary. Zafundowałem mu porządnego, prawego sierpowego w nos, z którego wystrzeliła krwawa fontanna. Facet jęknął, ale miałem to gdzieś. Bardziej zainteresowało mnie to, że nikt mi nie przeszkodził.., dziwne. Dołożyłem gościowi jeszcze parę razy, aż jego fałszywa gęba była cała upaprana, razem z jego koszulą i moją bluzą czerwoną juchą, Na koniec, bezceremonialnie, chwyciłem go za prawą nogawkę spodni i zacząłem wlec za sobą ku tylnemu wyjściu. Po drodze zatrzymałem się przy barze. Zakrwawioną, wolną dłonią zacząłem przeszukiwać kieszenie, a gdy wreszcie znalazłem kilka złotych monet, rzuciłem je na zasyfiałą ladę, tuż przed nos spasionego barmana, który wlepiał we mnie wystraszone gały.
-- Reszty nie trzeba...! -- krzyknąłem wychodząc na tyły baru.
No! To teraz zacznie się moja uciecha z Jamesem! Gościu się szarpał, wyrywał mimo odniesionych, świeżych ran, ale ja nie pozwolę mu uciec.
Nic z tego.
Puściłem kolesia, który od razu próbował nawiać czołgając się. Nie wychodziło mu to, szczerze mówiąc. Zostawiał za sobą smugę krwi, także nawet jakby mi nawiał, znalazł bym go bez problemu.
-- Ładnie to tak zdradzać przyjaciół...? Opłacało ci się to? -- spytałem, lecz nim James zdążył mi odpowiedzieć, kopnąłem go mocno w brzuch. Ten jęknął przeciągle, co było muzyką dla mych uszu. -- Zadałem ci k**** pytanie, śmieciu! -- wrzasnąłem pochylając się nad mężczyzną. -- Dlaczego nas zdradziłeś?!
James zakaszlał kilka razy, leżał twarzą skierowaną w moją stronę, przez co miałem doskonały widok na jego twarz ściągniętą w wyrazie niemiłosiernego bólu. Uklęknąłem obok niego, ręką pociągnąłem go za włosy, zmuszając go tym samym do podniesienia się. Kolejne niezidentyfikowane dźwięki wydobyły się z jego oblepionych potem, kurzem i krwią ust.
-- On... on chce.. -- facet kaszlał, nie mogąc wydobyć z siebie sensownego zdania. Zaczynał mnie powoli denerwować.
-- Co? Co on chce..? -- dopytywałem, tracąc cierpliwość.
-- On chce zdobyć.., zdobyć magię.., i wiedzę. Chce je mieć obie.... -- James spojrzał na mnie. Biła z nich prośba o litość. Nadzieja, że może go puszczę wolno..., co za idiota. -- Chodzą słuchy.., że znalazł.. jakiegoś.. strażnika korony.. Że na Eter jest wszystko.., czego potrzebuje.. -- Jego słowa sprawiły, że na moment straciłem oddech. To niemożliwe, by wiedział o strażniku. Po prostu niemożliwe...! A co jeśli.., jeśli to rzeczywiście prawda? Mój gniew sięgnął zenitu. Złapałem za szmaty Jamesa i przybliżyłem do swojej twarzy jego ledwo żywe zwłoki.
-- Gadaj co wiesz, albo przysięgam, że znajdę twoją rodzinę i ją powyrzynam, rozumiesz..? -- Zatrząsłem nim solidnie, przez co jego głowa bimbała się do przodu i do tyłu jak szalona. -- Rozumiesz?!
-- Cierń szykuje się do.. do ataku.. na Eter... -- kolo zakaszlał, a przy tym opluł mnie swoją zdradziecką krwią. -- Zamknął w świecie snów tych..  których chce mieć po swojej.., stronie..
Tyle informacji mi wystarczyło. Puściłem Jamesa, zaś ten zaorał facjatą o brudny chodnik. Wyciągnąłem ponownie pistolet z zamiarem wpakowania z tego szczyla cały magazynek naboi.
-- Proszę... nie.. Oszczędź.., mnie.. M-miej litość.. -- gościu, niczym wstrętny robal zaczął wić się pod moimi stopami, prosić o łaskę. Jednak ja uśmiechnąłem się do niego smutno. Może i bym go oszczędził, ale w takich sytuacjach jak ta, kiedy patrzę na osobę, którą mam pozbawić życia, a zaczynają dopadać mnie wątpliwości, zaczynam myśleć o moim najmłodszym braciszku Katsuyi i o mamie. Dla nich nikt nie miał litości, nie okazał współczucia. Zabito ich z zimną krwią, a mnie i Sorayi kazali patrzeć, jak giną.
-- Na tym świecie nie ma litości. Powinieneś o tym wiedzieć. -- To były moje ostatnie słowa, jakie powiedziałem do byłego przyjaciela i towarzysza broni. Strzeliłem w jego głowę z pięć czy sześć razy, pozbawiając go życia szybko. Nie jestem potworem, który lubi bawić się w nieskończoność swoimi ofiarami.
Nie jestem taki...
Krwawa posoka zaczęła formować coraz większą kałużę wokół martwego już Jamesa i mnie. Ja stałem w tym bordowym morzu krwi i patrzyłem na swoje dzieło.
Jeden cel z głowy, zostało jeszcze dwóch...
Zostawiłem tak tego zdrajcę, a sam udałem się w swoją stronę.
Pora się napić.

< I jak mi wyszło..? >

Od Zuli CD Drake (Próba Przejścia)

Uspokoiłam się na tyle by nie wydrapać mu oczu, co bardzo mnie kusiło, ale było jeszcze to jedno uczucie, którego nie doznałam przy nikim, ale postanowiłam je głęboko w sobie schować i pogrzebać jeszcze w zarodku. Nie mogę pozwolić by coś takiego chodziło mi po głowie, nie i koniec!
- Zuzu, moje blondwłose anielątko, wracamy na oddział i nie ruszymy się z niego, aż wszyscy się nie wybudzą. Jako moja towarzyszka w knuciu, nie możesz mnie opuścić. -powiedział Drake. Zmierzyłam go lekko wzrokiem i westchnęłam zrezygnowana.. Musimy przejść jak najszybciej do planu, w tedy Drake będzie z Sorayą, a mi już nie będą się plątać złe myśli po głowie.. Tak tak będzie najlepiej. Pozbyć się problemu w ten sposób.
~Zula-usłyszałam głos w głowie.. Nie nie nie! Nie miałam zamiaru zostawać jeźdźczynią..przybyłam tu tylko dla Ari.. Drake szybko spostrzegł, iż coś się stało i patrzył na mnie z zaciekawieniem.
-Ja..ah.. myślę, że smok mnie właśnie wybrał..-wytłumaczyłam. To nawet możliwe, przecież staliśmy obok wielkiej sali.. to się wpakowałam.. Cóż trudno, stało się i nie odstanie. Drake postanowił mi towarzyszyć i wszedł zaraz za mną do sali. ~Zula-głos wydawał się donośniejszy. Szybko spostrzegłam które to jajo. Podeszłam do niego niepewnie i położyłam na nim dłoń, poczułam przeszywający mnie dreszcz. Drake stał zaraz przy mnie i przyglądał się całemu zajściu. Na mojej dłoni pojawiło się znamię..potwierdza to to iż, jednak zostałam wybrana..
-Drake, Zula co się stało?-usłyszałam głos za nami. To Adris, szybko załapała co się właśnie stało i podeszła do nas. Uśmiechnęła się do mnie i spojrzała na jajo.
-Wybrała cię Smoczyca Elektryczności. Gratuluję.-powiedziała Adris. Wzięłam jajo w dłonie w tym momencie po moim ciele przeszedł kolejny dreszcz.. to ona próbuje mnie razić prądem, czy jak?
-Chroń ją i opiekuj się nią. Z resztą, Drake również posiada smoka tego żywiołu, więc na pewno przedstawi ci co wie. Prawda?-powiedziała elfka na końcu spoglądając na Draka.. Jak zawsze ona, zarumieniła się gdy tylko ich oczy się spotkały. Wyszliśmy z sali, spojrzałam na Draka. Zastanawiałam się nad imieniem, ale nic mi nie przychodziło do głowy, może z czasem coś wymyślę.
Zostałam wybrana, i co teraz? Nie mogę się już wycofać, jestem i już, wybrała mnie i nic na to nie poradzę, mam tylko nadzieję, że zbytnich problemów z nią nie będę miała.
<Drake? Jej elektryczność!!>


Gratulacje Zula przeszła Próbę Przejścia!
Płeć Smoka: Samica Żywioł: Elektryczność

Wygląd gdy się wykluje:

Od Drake'a Cd Zula

Dziewczyna była na maska wkurzona, ale przecież ja nie kazałem jej mnie całować. Sama to zrobiła i co teraz.., jeszcze ma do mnie pretensje? Ale, z drugiej strony, jej usta są niezłe. Dawno nie całowałem takiej kobiety, z takim ogniem wewnątrz. Zula to wyjątkowa kobieta, szkoda tylko, że moje serce należy do innej..
-- No to ten, idziemy gdzieś, wracamy na oddział czy będziemy tu tak sterczeć jak te przysłowiowe kołki..? -- spytałem rozgniewaną Zuzu. Ta tylko fuknęła pod nosem. Chyba decyzję pozostawiła mnie. Ja najchętniej to bym wrócił na oddział. Teraz jak już się uspokoiłem, a moje trzeźwe myślenie powróciło, mogłem na spokojnie przeanalizować sytuację. I chyba właśnie wpadłem na pewien pomysł. 
Wykorzystam obecność Matayasa, by uniemożliwić Orionowi zbliżenie do Sorayi. Mimo, że jest jej bratem, potrafi być o nią chorobliwie zazdrosny. Sor jest jego oczkiem w głowie, za chiny ludowe nie pozwoli jakiemuś typowi kręcić się wokół swojej siostrzyczki, zwłaszcza, gdy ta jest w tak poważnym stanie.. Normalnie aż uśmiechnąłem się pod nosem szeroko i wrednie. Niemal szatańsko, gdyż wiedziałem, że właśnie uknułem na plan idealny. 
-- Zuzu, moje blondwłose anielątko, wracamy na oddział i nie ruszymy się z niego, aż wszyscy się nie wybudzą. Jako moja towarzyszka w knuciu, nie możesz mnie opuścić. 

< Zula? Oszczędź siły gniewu.. >

Od Adris (Próba Przejścia Melusine)

Dziewczyna przechodziła obok jaj, w końcu zatrzymała się na czarnym jaju. Od razu do niej podeszłam z uśmiechem na twarzy stwierdziłam, iż trafił jej się przepiękny smok. Już po chwili na jej nadgarstku pojawiło się znamię jeźdźca, co tylko potwierdziło iż została wybrana. 
-Bałam się, że mnie nie wybierze-rzekła dziewczyna. Uśmiechnęłam się szeroko do Melusine. 
-Wybrała cię Smoczyca Magmy, jest to wyjątkowo "gorący" żywioł. Jeden z mych ulubionych. Gratuluję ci. Musisz ją chronić i dbać o nią, a w przyszłości odpłaci ci się tym samym.-powiedziałam. Zostawiłam dziewczynę samą ze smokiem.

Gratulacje Melusine przeszła Próbę Przejścia!
Płeć Smoka: Samica Żywioł: Magma

Wygląd gdy się wykluje:

Od Zuli CD Drake

Drake nie mógł wydusić z siebie słowa.. Zachowywał się dziwnie, aż tak na niego wpłynęłam?
Z resztą..moje serce również nie zachowuje się jak zachowywać się powinno.. Ale jebać to..
Kiedy w końcu Drake się uspokoił i zapewnił mnie iż jest ok, mogłam odetchnąć chodź trochę..
Ciągle czułam TEN smak na ustach..teraz to ja nie mogłam się uspokoić przyznam, iż pocałunek mi się podobał, był inny..Spokojnie.. Między nami zawitała cisza.. krępująca cisza.. Jedno jest chociaż dobre Drake się uspokoił, a raczej na takiego wygląda..Nie chce już nikogo zabić, przynajmniej na razie na takiego nie wygląda. Przeklinałam się w duchu..co ja właśnie odprawiłam?! Byłam wściekła na siebie, jak i na Draka, który mnie do tego zmusił, chętnie bym go rozszarpała, ale coś nie dawało mi tego zrobić.. Cholera!
-Uspokoiłeś się?! Świetnie! Było trzeba tak od razu gdy cię o to prosiłam!-krzyczałam..byłam mega wściekła, serce nadal nie ustępowało.. Drake podszedł do mnie trochę zmieszany, nasze oczy ponownie się spotkały.
-Czego chcesz jeszcze?-warknęłam... Nie mogłam pozwolić by wyczuł, iż coś poczułam. JA NIC NIE CZUJĘ! Jak już to wściekłość, że też musiał wpaść w taki szał.. Nie mógł mnie usłuchać i się uspokoić? Wszystko przez niego!
<Drake?>


Od Drake'a Cd Zula

Byłem wkurwiony. Zupełnie jak wtedy, kiedy ojciec mi powiedział, że...z resztą nieważne.., ale tego, co zrobiła Zula w życiu bym się nie spodziewał! Gdyby to był zakład, z pewnością bym przegrał, a ja przecież nie przegrywam.
Zawsze jestem górą.
Przestałem mamrotać pod nosem i zamknąłem się na chwilę, ponieważ.., no... Mowę mi odebrało. Zuzu patrzyła na mnie wściekle, ale jednocześnie jej oczy błyszczały złotym ogniem. Zaintrygował mnie on, jednak nie dorównywał czarnym ognikom,  które tlą się w oczach kobiety, która dawno temu skradła mi serce.
-- Już? Uspokoiłeś się? -- spytała blondynka, jednak ja nadal nie mogłem wydusić z siebie słowa. 
Ten pocałunek.., był inny. Taki przyjemny. Nie czułem jeszcze czegoś takiego.
-- Eeee... -- Próbowałem sklecić jakieś sensowne zdanie, ale jak to bywa w podobnych sytuacjach, zapomniałem języka w gębie.
-- Na Bogów, Axall! Weź się w garść! -- krzyknęła na mnie już mocno rozjuszona Zula. Wypadałby skorzystać z jej rady. Na początek, odsunąłem się od niej o krok.Nie chcę ryzykować uderzenia w twarz z tak zwanego liścia.
-- Chyba.., chyba już jest ok..,. Tak.., ok.. jest -- wydukałem, natomiast w myślach zakląłem. Za tak elokwentną inaczej wypowiedź dostałbym od matki po łbie. -- Uspokoiłem się. -- Dodałem na koniec, po wzięciu sporego oddechu. 
Nie wiedzieć czemu, ale ręce zaczęły mi się jakoś dziwnie pocić, więc szybko schowałem je w kieszenie kurtki. 

< Zula...? Ty flirciaro... >

Od Zuli CD Drake/Ariana

Drake wpadł w szał...było po nim widać na pierwszy rzut oka, że jest zdolny do wszystkiego..Na szczęście usłuchał Adris, złapał nas(mnie i Ari) za ręce i wyszliśmy z oddziału. Już kiedy przekroczyliśmy próg wyjścia, zobaczyłam tygrysa Ariany, który patrzył na Draka swoimi pięknymi oczyma, Ariś na prawdę się poszczęściło, iż ma tak wspaniałego towarzysza. Dobra..skupmy się na najważniejszym..Drake chodził od ściany do ściany i mruczał coś pod nosem.. Był wielkim kłębkiem nerwów.. Skinęłam do Ari by odeszła wraz z Aven'em, ta od razu poszła. Widziałam że miała gorączkę, więc nie było nawet mowy by została tu, ma pędzić do łóżka. Podeszłam do Draka, ten ani się nie zatrzymał, ciągle chodził, nie mógł się uspokoić, kiedy w końcu przystanął, jego wzrok powędrował na ekran.. Na nieszczęście znów zobaczył nagiego Oriona przy Sor.. Ahh.. 
-Wejdę tam zaraz! *****-Drake stracił nad sobą panowanie, chciał wejść spowrotem na oddział. Ciągle przeklinał i nie mógł się zamknąć, jeden wielki chodzący agresor.. Stanęłam między korytarzem prowadzącym do oddziału , a facetem nie pozwalając mu przejść. Drake, stanął i spojrzał na mnie, jednak jego agresja w cale nie zmalała.. Znów zaczął swoje śpiewki, co i jak zrobi, jak zabije Oriona itp.. Od tych całych nerwów robił się czerwony, próbował mnie przesunąć, lecz nie dałam za wygraną.. Opierałam się jak tylko można było, nie wiadomo do czego posunął by się w tym stanie.. 
-Zula daj mi przejść!-krzyknął. Zmierzyłam go wzrokiem i stałam nadal w miejscu, moje ręce tkwiły wciąż na barkach faceta. 
-Drake, musisz się uspokoić. Krzywdę komuś zrobisz!-powiedziałam stanowczo. 
-Daj mi ku*** przejść! Zabiję gnoja!-krzyczał na całą akademię..nie miałam innego wyjścia. Objęłam jego twarz i przysónęłam się szybko.Mimo jego sprzeciwów i gwałtownych ruchów udało mi się to. Nasze usta złączyły się w pocałunku, Drake był zaskoczony, ale moja metoda podziałała, uspokoił się na tyle by nie zrobić nikomu krzywdy. Odsónęłam go od siebie... Moje serce biło zaskakująco szybko, ale jak to ja ignorowałam takie zdarzenia.. Byłam wściekła na Draka.. nic nie myśli.. mógł kogoś zabić! Miałam ochotę dać mu w twarz..ale nie mogłam tego zrobić..
<Drake?> Zulka jest trochę wściekła

Od Adris (Próba Przejścia Naxii)

Kiedy zobaczyłam, że wrota wielkiej sali są otwarte natychmiast musiałam to sprawdzić. Wchodząc do sali od razu zauważyłam Naxię, przy jednym ze Smoczych Jaj. Uśmiechnęłam się lekko i podeszłam do niej, Wilkokrwista gładziła gwiezdne jajo i bacznie je obserwowała. Już po chwili spostrzegłam, że dziewczyna ma na nadgarstku znamię.
-Zostałaś wybrana, moja droga-powiedziałam tym samym ujawniając swoją obecność, chodź Wilkokrwista na pewno wiedziała że tu jestem. 
-Ja..ja je usłyszałam z oddziału.. Wołało moje imię..-rzekła Naxia. Przyjrzałam się dokładniej jaju... Cóż, pierwszy raz widziałam takie cudo, pomijając oczywiście Smoka Kryształu, który swoją drogą jest jednym z moich ulubieńców.. Smoczyca Naxii była wyjątkowa, wręcz legendarna.. Naxia jest pierwszą Wilkokrwistą, która została wybrana, i pierwszą osobą, którą wybrał TEN Smok..
-Wybrał cię Legendarny Gwiezdny Smok. Musisz o nią dbać, chronić i walczyć by nikt jej nie pozyskał.. Takie smoki zdarzają się jeden na milion..-powiedziałam. Zostawiłam dziewczynę samą. Ruszyłam na oddział..Muszę sprawdzić jak ma się Soraya i Alora.

Gratulacje Naxia przeszła Próbę Przejścia!
Płeć Smoka: Samica Żywioł: Gwiezdny Smok

Wygląd gdy się wykluje:

28 maja 2017

Od Oktaya ( w drodze na wyspę Eter - Part 1 )


Godziny mijały, a ja pędziłem jak szalony na swoim motorku. Bogowie, dzięki wam za technologie... Eee.., raczej za to, że daliście mi intelekt i smykałkę do motoryzacji, mechaniki, elektroniki i w ogóle, żebym mógł zmajstrować sobie taki o to zacny dwukołowiec
-- Dzięki Wam, o Potężni....! -- krzyknąłem głośno, śmiejąc się przy tym jak szaleniec. Właśnie jechałem przez jakąś zapyziałą mieścinę. Nic szczególnego. Kilka domów, które zapewne pamiętają czasy wojny domowej, dwa stragany i więzienie.. Ta, nie ma to jak wiocha.
Myślałem, że zdążę dojechać do morza, lecz jakoś mi to nie wyszło..

Choć się uśmiechałem, to w środku nie czułem radości, wręcz przeciwnie. Ściskało mnie na samą myśl o tym, że z moją siostrą jest nie za dobrze. Powinniśmy być razem, całą rodziną. Nie doszłoby do tego, gdyby nie mój upór i Tobirayi, by ona sama udała się na Eter. To, że smok ją wybierze było oczywiste. Moja jedyna siostrzyczka. Jest już dorosła. Straciła swą niewinność lata temu. W dniu, w którym przyszli zgładzić naszą rodzinę. Tego dnia nasze szczęśliwe życie się skończyło. Nastały dni pełne strachu, żądzy zemsty i cierpienia. Jednakże udało nam się odnaleźć w tej nowej, okrutnej rzeczywistości.
Tobiraya odnalazł swe prawdziwe powołanie, no i miłość swojego życia, Anę.
Matayas na poważnie zajął się archeologią. jego odkrycia są słynne na cały świat.
Ja i moje wynalazki podbijamy rynek.
A Soraya..., no cóż. Ona woli działać po cichu. Przejęła po ojcu funkcję Archiwisty. Zwiedziła ponad połowę świata poszukując nowych informacji. Stała się Mistrzem Miecza, z czego tata byłby ogromnie dumny.
Z całej naszej czwórki byliby, on i mama, bardzo dumni.

Jechałem sobie dalej, wiatr rozwiewał moje włosy. Jako jedyny z rodzeństwa mam aż tak jasne włosy. Jestem blondynem, ale, wszyscy mówią, że mam srebrne włosy, albo popielate. Nigdy nie przywiązywałem dużej wagi do wyglądu. Wiem doskonale, że jestem przystojny i jak na razie to mi wystarcza. Jestem młody, obiecałem sobie, że nigdy nie będę niczego żałować. Cała nasz czwórka przysięgła, że nigdy nie będziemy niczego żałować.
Że będziemy żyć niczym Regenci.
Tego się właśnie trzymam.

Także, byłem już niedaleko portu w Luwrze ( tak wiem, niezbyt oryginalna nazwa na miasto portowe, ale jakoś nie mogłam się wysilić na coś bardziej kreatywnego.. :D ) stamtąd chciałem udać się do pobliskich jaskiń, by przejść podziemiami pod morzem i dostać się na Smocze Wyspy. Nieliczni wiedzą o tych tunelach, bowiem są one tajne. Kiedyś, za czasów wielkiej wojny domowej setki lat temu, wydrążono taki właśnie, głęboko pod ziemią, by ludzie mogli dostać się do stolicy. Z czasem o nich zapomniano, jednak na moje szczęście nadal są one aktywne. Założę się, że Matayas też tędy pojechał.
Kiedy miałem już wyjeżdżać z miasta, mignął mi przed oczami znajomy wyraz twarzy. Mam świetną pamięć, więc od razu rozpoznałem gościa. To był jeden z naszych agentów, który przeszedł na ciemną stronę mocy.
Jak się świetnie składa...! Potrzebuję się wyładować, a ten palant idealnie nada się do tego, by urwać mu ten zdradziecki łeb... Jaka szkoda, że nie ma tu mojego towarzysza zbrodni. Zabawilibyśmy się, i to jeszcze jak! Zaparkowałem swoim cudeńkiem niedaleko zejścia do podziemi tak, by niezauważonym wrócić do miasta. Jak tylko wkroczyłem na zatłoczone ulice Luwr, założyłem na głowę kaptur, a po chwili wyciągnąłem paczkę papierosów, wyjąłem jednego i za pomocą metalowej zapalniczki, zapaliłem szluga. Zaciągnąłem się dymem z lubością. Jak to mawia moje zacne rodzeństwo, pet to moja stała kochana.. Cóż, mają rację!

Namierzyłem mój nowy cel bardzo szybko. Mimo wczesnych godzin wieczornych, ten już balował w barze. Aż sam nabrałem ochoty na coś mocniejszego do picia, ale to potem. Najpierw trzeba wykonać robotę, na przyjemności jeszcze przyjdzie czas. Przed wejściem do baru dla typów spod ciemnej gwiazdy, poprawiłem swoją kapotę, mocniej naciągając ją, by zakryła mi połowę twarzy.
Wkroczyłem do środka. Na samym wejściu uderzył mnie zapach.., co ja mówię! Walną mnie na dzień dobry smród spoconych ludzi, podrzędnego alkoholu i tanich papierosów. Opanowałem odruch wymiotny, po czym nonszalancko udałem się w stronę baru. Usiadłem na brudnym, chwiejącym się krześle tak, by mieć dobry widok na moją dzisiejszą ofiarę. Zaduch i nieprzyjemne zapachy sprawiały, że robiło mi się na przemian gorąco i słabo. Ledwo dawałem radę wysiedzieć na miejscu...
-- Co podać? -- usłyszałem gburowaty głos barmana, który ledwo przebił się przez gwar śmiejących się kobiet, pijanych fagasów i tłukących się talerzy.
-- Dwa razy ognistą.. -- spojrzałem spod kaptura na opasłego, nieogolonego barmana, który patrzył na mnie z lekką nutą zainteresowania i znudzenia. Wycierał jakąś brudną szmatą wyszczerbiony kufel od piwa.
-- Już podaję.. -- mruknął spod tłustego wąsa Grubas. Wyciągnął spod lady dwie szklanki oraz butelkę bursztynowego, wysoko procentowego płynu. Nalał do wcześniej przygotowanych naczyń i podsunął mi pod nos. Ja od razu sięgnąłem po pierwszą i na raz opróżniłem całą jej zawartość, uważając przy tym, by z głowy nie zjechał mi kaptur. Wziąłem drugą, pełną do połowy szklankę i ruszyłem w stronę zdrajcy, który zabawiał się w najlepsze z dwoma panienkami. Stanąłem przed jego stolikiem, wypijając do dna drugą porcję whiskey. Postawiłem pustą już, matową szklanę na stole z hukiem, przez co zwróciłem na siebie uwagę byłego agenta i jego uroczego towarzystwa.
-- No proszę, proszę, proszę... Dawnośmy się nie widzieli.., James -- powiedziałem jak gdyby od niechcenia.
-- O..Oktay..? -- Wyczułem w jego głosie szok, wielki szok, zaś w oczach dostrzegłem rosnący strach. Uśmiechnąłem się szeroko, fundując mu uśmiech godny najprawdziwszego szaleńca.



< C.D.N

P.S. Hahahhaah :D :P  >

27 maja 2017

Od Melusine

Pogłaskałam Aztusa po głowie. Aztus cicho parsknął.
- Co Ci się znowu nie podoba? - spytałam z oburzeniem.
- Akademia - odrzekł mi w głowie. Przewróciłam oczami.
- Co w niej nie tak? - zapytałam.
- SMOKI! - krzyknął. Może w myślach, ale troszkę zbyt głośno. Co w nich takiego nie tak? Westchnęlam cicho.
- A raczej smoczątka. Gorsze od przedszkolaków - dodał. W sumie Aztus miał rację. Chwila skruchy, a już maluchy wchodzą Ci na głowę.
-----
Zsiadłam z Aztusa.
- Bądź mi grzeczny... - zmrużyłam oczy, patrząc na niego.
- Będę - odpowiedział, siadając na ziemi. Weszłam do Akademii i skierowałam się do pomieszczenia, gdzie miała odbyć się Próba Przejścia. Zastanawiałam się, jak nazwać smoka. Chyba, że to będzie smoczyca. W końcu dotarłam do celu. Zapukałam i weszłam do środka.
- Dzień dobry... - rzekłam niepewnie. - przyszłam na próbę przejścia
Euros kiwnął głową.
- Wiemy. Znasz zasady, prawda? - spytał, a ja kiwnęłam głową na tak.
- Można zaczynać? - zapytała Adris.
- Tak, tak, można - odrzekłam. Podeszłam do pierwszego jaja. To nie mogło być ono, na sto procent. Cofnęłam się o krok i rozejrzałam po pomieszczeniu. Jak się bałam, że żaden smok mnie nie wybierze, ale to było dopiero pierwsze jajo.
-----
Poczułam jak coś "przyciąga" mnie do czarnego niczym węgiel jaja. Położyłam na nim dłoń. To było te jajo!
<Adris?>

Od Sorayi Cd reszta spółki

-- Masz jakiś pomysł? -- Po dłuższej chwili milczenia Orion odezwał się. Patrzył na Ciernia, który wciąż trzymał Alorę. Biedna dziewczyna, już nawet nie próbowała się wyrywać. Nie pozwolę zrobić jej krzywdy, a już zwłaszcza Orionowi. Na samą myśl o tym, że ten przeklęty sztylet w moim barku mógł ugodzić go w serce, czy inny ważny punkt witalny, sprawiał, że rosła we mnie wściekłość. Nie rozumiałam tylko, dlaczego? Skąd u mnie tak silne emocje i reakcje związane z jego osobą?
-- Mam jeden pomysł.. To nasza jedyna szansa, ale... Będziesz musiał mi zaufać... Magię umysłową, która nas tu trzyma, już prawie udało mi się przełamać, jednak ja już nie mam wystarczająco sił, by całkiem przełamać czar. Nie jestem magiem... Posłuchaj Orionie, bo to, co teraz powiem, jest bardzo ważne... -- Lekceważąc niemiłosierny ból, spróbowałam się unieść na łokciach. Wtedy właśnie białowłosy odwrócił się w moją stronę.
Podjęłam decyzję.
Wiele ryzykuję tym, co zamierzam zrobić, jednak nie mam wyboru. Jeśli chcemy wyjść z tego koszmaru w jednym kawałku, ja muszę to zrobić. Muszę zaufać Orionowi, i to w stu procentach.
-- Pozwolę ci wejść do mojego umysłu. Jak już to zrobisz, zrozumiesz, dlaczego wpuściłam do głowy Ciernia.
Mam tylko nadzieję, że chłopak nie wykorzysta sytuacji, i nie wyciągnie ze mnie wszystkich moich sekretów, a mam ich naprawdę wiele. Bardzo wiele. To, po co tak na serio wróciłam. O księżniczce. O Drake'u. O tajemnicach mojej rodziny. O archiwach... O koronie Dragoso i jej strażniku.
Posiadam tyle informacji, nie mogę pozwolić, by wpadły w niepowołane ręce, a już z pewnością nie tego szarlatana, Ciernia.

To prawda, najszczersza prawda. Jestem zwykłym człowiekiem, lecz moją największą bronią jest wiedza, intelekt i niesamowicie silny umysł. Jako, że znam swoje intelektualne możliwości i staram się je rozwijać, jestem ciężkim orzechem do zgryzienia dla każdego maga umysłowego. Orion się o tym przekona na własnej skórze.
Wiem też, że moja wcześniejsza decyzja mogła wydawać głupia oraz lekkomyślna, ale postąpiłam słusznie. Prawdopodobnie jestem, jak na razie, jedyną osobą na świecie, nad którą Cierń nie może przejąć umysłowej kontroli. Ponad to, udało mi się wedrzeć do myśli tego szaleńca i wiem, co planuje. Nie wszystko, ale najbliższy atak na Eter udało mi się przejrzeć.
-- Skup się, jesteś magiem, więc to nie powinno być dla ciebie trudne, zwłaszcza, że ja ci udzielam pozwolenia.

< Aloro, nad ciąga pomoc. Cait? Orionie, pasuje nowy plan? > 

Od Oriona CD reszta

Zdawałem sobie sprawę, że ataki fizyczne tu nie pomogą. To nie był ten typ przeciwnika, którego można pokonać w tak łatwy sposób. Cierń był o wiele bardziej potężny niż wszyscy w Dragoso razem wzięci, ale musiał być jakiś sposób. Słyszałem legendę o wybrańcu. Jednak nie przekonywała mnie.
Nadal stałem wpatrzony w tego potwora jednak starałem się powściągnąć gniew. Musiałem przede wszystkim chronić Soraye... no i resztę.
Zapewne jednym ze sposobów walki z Cierniem było to co zrobiła wcześniej little devil... Niestety była zbyt słaba żebym pozwolił jej na dalsza walkę.
-Masz jakiś pomysł?

<Soruś i co robimy?>

Od Drake'a do dziewczyn i Matusia..

Zula próbowała mnie pocieszyć, nawet dobrze jej to szło, ale gdy zobaczyłem Oriona, NAGIEGO Oriona przy MOJEJ Sorayi, która zasłoniła go własnym ciałem, to poczułem jak coś we mnie wybucha. Wyrwałem się z objęć Zuzu i niczym błyskawica dopadłem do łózka Sor. 
-- VIHAR!!! -- wrzasnąłem na całą Akademię. Po minucie, mój czworonożny przyjaciel stał już obok mnie. -- Wylecz ją. -- Niemal zażądałem od wilka. 
-- Drake, uspokój się, co w ciebie wstąpiło..? -- Adris podeszła do mnie. Jednak ja nie zwróciłem na nią większej uwagi. Nie pozwolę, by ten idiota był tam razem z moją królowa zbrodni. Po moim trupie..!
Moje ręce zaczęły się trząść, w żyłach zaczęła krążyć adrenalina. Muszę coś zrobić..! Coś komuś..
Kogoś zabić.
-- Drake, powinieneś wyjść, ochłonąć. -- Łagodny głos Elfki sprawił, że złapałem Zulę i Arianę za ręce, po czym wywlekłem za sobą.
Tylko one powstrzymają nie przed zrobieniem kolejnej głupoty, błędu mego życia.

< Dziewczęta..? >

Rourke


 
Wolę przedstawić się sam. Tak! Z tej strony przystojna bestia ze zdjęcia powyżej. Co jak co, ale najlepiej o sobie opowiem ja sam. Bez żadnych kłamstw i krętactw [patrzy krzywo na Herbe]
Imię: Miałem ich wiele lecz od dłuższego czasy zwą mnie Rourke co powinniście wiedzieć z nagłówka. Czasami starzy, naprawdę starzy znajomi mówią mi Lucyfer. Ale... TY NIE MOŻESZ. Jasne?
Przezwisko: Nic co by nie wymagało cenzury. Zapewne jesteście młodzi. Nie będę was jeszcze demoralizował swoja osobą.
Wiek: Popłakalibyście się znając mój wiek. Ale umówmy się, że mam coś koło trzydziestki.
Płeć: Mężczyzna z krwi i kości.
Stanowisko:Młody, no już nie taki młody, jeździec
Specjalizacje:Tu może ograniczę się do zaledwie trzech krótkich opisów. 
Zabójstwa i tortury to dzisiaj mój fach. Oczywiście tylko ci co zasłużyli mają zaszczyt spotykać mnie podczas mojej pracy. Uprzedzając, nie chciejcie tego. 
Żyjąc tyle lat i nie potrafiąc walczyć byłoby dla mnie ujmą. Kiedy tylko mogłem szkoliłem się w kilku stylach walki. Nie wiadomo co mogło mi się przydać. Najbardziej kocham jednak walkę za pomocą kija Jo choć ostatnio miałem mało okazji do używania go.
Rodzice: Nie musicie wiedzieć
Rodzeństwo: Dawno pomarło.
Partner:*zaczyna się śmiać* Kto by ze mną wytrzymał. Poza tym jestem niezainteresowany kobietami. Ani mężczyznami, dziećmi czy tez starszymi kobietami. Po prostu żadne uczucia ani kłopotliwa interakcja cielesna nie wchodzą w grę.
Potomkowie: brak
Smok: Najpierw próba przejścia rzecz jasna.
Pupil: Kiedyś pewien uparty pegaz, ale puściłem go wolno by znalazł kogoś bardziej uczuciowego.
Charakter:Tu pozwolę wam na osądzenie mnie. Niektóry powiedzą żem psychopata jakich mało. Nie uważam tak wcale. Po prostu jestem bardzo kreatywny i mam dużą wyobraźnię.
Resztę moich zalet poznacie niebawem. Dosyć mojej wspaniałości na dziś.
Historia:Zbyt dużo tego. Ludzie nie każcie mi się tak rozpisywać! Nie jestem pisarzem by książkę pisać. Z resztą co was to obchodzi co?
Właściciel: No niestety Herba. Gorzej być nie mogło.
Głos: Poczekajcie tylko aż nagram mój seksowny głos.
Punkty: 0
Monety: 30
Zbroja: -
Miecz/Łuk: -
Przedmioty: -
Punkty Umiejętności:
WYTRZYMAŁOŚĆ: 25 /SIŁA: 15 /SZYBKOŚĆ: 20 /ZWINNOŚĆ: 40 /PANCERZ:0

Od Naxii CD Reo

Reo był bardzo poruszony, niespokojny czułam to cały czas.. Również martwiłam się o jego brata, jak i o pozostałą dwójkę.. kto wie co może się im stać.. Reo głaskał mnie, mimo wszystko pozwoliłam na to.. jego dotyk dawał mi spokój, poczucie bezpieczeństwa, ale jednak..czułam coś jeszcze innego..chęć bycia obok niego ciągle.. Szybko to odgarniałam na bok.. nie mogę tak..
Już po chwili zobaczyłam mały łebek smoka, który wystawał z torby Reo, był na prawdę uroczy.
Pomyśleć, iż ja jeszcze nawet nie byłam w wielkiej sali, a przymierzam się do tego od kilku tygodni..
Popatrzyłam na zielonowłosego, nie lubiłam jak się smuci..z resztą nie lubiłam by ktokolwiek był smutny.. Ujęłam twarz Reo i nie spuszczałam z niego wzroku.
-Wszystko będzie dobrze, musimy wierzyć, że się obudzą.-powiedziałam i przytuliłam Reo.
Siedzieliśmy i ciągle obserwowaliśmy co dzieje się na sali, jak i w świecie snów..
~Naxia-usłyszałam głos w głowie.. nie jestem przecież na próbie.. więc o co chodzi?
~Naxia-znów ten sam głos. Musiałam to sprawdzić. Załapałam chłopaka za rękę i spojrzałam na niego.
-Za moment wracam-rzekłam. Wstałam i wyszłam z oddziału.
----
Otworzyłam wielkie wrota, moim oczom ukazał się zbiór jaj.. Każde było inne wyjątkowe na swój własny sposób.. ~Naxia-znów ten głos, ale tym razem jakby wyraźniejszy. Zbliżyłam się do jaj, i od razu wiedziałam które mnie wzywa.
C.D.N

Od Sorayi Cd Alora / Cait / i oczywiście Orion

Moje siły słabły, ale te Cienia też. Nawałnica na zewnątrz rozszalała się na dobre. Zarówno ja, jak i mój wróg, nie chciałam ustąpić. Nie teraz, kiedy przejęłam prawie całą kontrolę nad senną rzeczywistością, w której jesteśmy. Nie mogłam się poddać, zbyt wiele teraz ode mnie zależało. Za żadne skarby nie chciałam, by Cierń wdarł się do mojej głowy i zdobył to, na czym mu zależy. 
W pewnej chwili, zza drzwi, gdzie kiedyś mnie przetrzymywano, wypadło kilkoro sługusów Ciernia. Jeden z nich rzucił czymś w Oriona, a ja odruchowo stanęłam i zasłoniłam lwa. Za pomocą miecza chciałam odbić lecący w jego plecy sztylet i zmienić jego kierunek lotu, jednak ręka mi zadrżała.
-- Orion nie!!! -- Krzyknęłam ile miałam sił w płucach i wtedy poczułam jak coś zimnego wbija mi się w ciało. Okropny ból przeszył mnie całą, niemal ścinając z nóg. Cierń zaśmiał się wrednie i naparł na moje myśli, jednak moje nadal były dla niego niczym mur nie do zburzenia, choć z trudem utrzymałam połączenie naszych umysłów..
Osunęłam się na kolana, jednak po drodze dostrzegłam, jak biały lew zmienia się w człowieka, w Oriona, ale... Teraz wyglądał inaczej. Więc jednak miałam rację, jest magiem. I to wyjątkowo potężnym. Jeśli stąd wyjdziemy cało, chciałabym zbadać jego możliwości.. 
Chłopak, nagi chłopak, złapał mnie w swoje ramiona i ułożył na czarnej, zawalonej gruzem posadzce. Fale bólu nawiedzały moje ciało jedna po drugiej, były nie do zniesienia. Ale po chwili poczułam lekką ulgę, i to za sprawa działań Oriona, który własną krwią narysował symbol, chyba go znam, lecz nie mogłam sobie przypomnieć skąd. Mój umysł był tak wyczerpany, że ledwo dawał radę przeciwstawiać się Cierniowi. 
Białowłosy odsunął się ode mnie, po języku jego ciała wiedziałam, wręcz byłam przekonana, że jest wściekły, i że chce walczyć
-- Poczekaj... -- udało mi się odezwać, mimo promieniującego bólu z barku. -- Zatrzymaj się i mnie uważnie posłuchaj. Walką na pięści nic nie wskórasz.. -- zacięłam się w połowie zdania, ponieważ zabolała mnie rozcięta głowa. -- Jego trzeba pokonać mentalnie, nie fizycznie... 

< Orionie? Aloro? >

Od Zuli CD Drake i inni

Dopiero teraz spostrzegłam, iż Ariana stoi zaraz obok nas. Dobrze było ją widzieć całą i zdrową, nie wyglądała już tak źle jak wcześniej, chodź nadal czuję, iż jest rozpalona.. Na moje oko ma gorączkę, ale tym zajmę się później. Zmierzyła mnie wzrokiem i skupiła się na naszych dłoniach...i znów jej brązowe oczy spoczęły na mnie. Już po chwili podeszła do nas Adris, cała upaćkana krwią..nie wyglądała jakby miała coś dobrego do przekazania.
Z Sorayą było na prawdę źle..wszystko wskazywało na to, iż jest w stanie zagrożenia życia..
Drake zamarł.. było widać, że bije się z myślami.. czuł się pewno bezsilny..
-Ona nie może umrzeć...-szepnął ledwo słyszalnie..chwiał się na nogach..szybko zjawiłam się przy nim, chwyciłam go za ramię i popatrzyłam swoimi złoto-brązowymi oczami na faceta.
-Ona jest silna, dzielnie walczy.. musimy być dobrej myśli.. i coś wymyślić by jej pomóc-powiedziałam nie spuszczając z niego wzroku.
<Drake? Inni?>

Od Reo CD Naxia

Moja radość z wyklucia się Fistaszka nie trwała długo, tak samo uśmiech Adris. Zaraz atmosfera w komnacie zrobiła się gęstsza. Na twarzy elfki nie było widać żadnego pozytywnego uczucia. Raczej ogromny smutek.
-Powinieneś odwiedzić brata. Nadal jest na oddziale szpitalnym- powiedziała tylko i pośpiesznie wyszła z komnaty. A ja stałem jak porażony gromem. Jak mogłem tego nie zauważyć? Że Orion jeszcze się nie wybudził?
Mimo protestów wsadziłem smoczątko do torby i pobiegłem w kierunku miejsca gdzie odbywał się wcześniej test. Miałem tam i tak wrócić do Naxii, ale to sprawa zdrowia mojego brata była niecierpiąca zwłoki.

***jakiś czas później***

Czuwałem przy łóżku wilkokrwistej powstrzymując łzy rozpaczy. Najpierw niemal dwa razy straciłem moją małą siostrzyczkę, a teraz istniała realna szansa, że mój starszy brat, ten sam co mnie tyle razy bił, wrzeszczał na mnie, nie przeżyje. Nie mogłem go stracić. Gdyby nie zbyt mala różnica wieku myślałbym o nim jak o ojcu.
Zakazano mi zbliżać się do jego łóżka. Sami nie wiedzieli co zrobić i woleli ograniczyć "nieprzewidywalne czynniki" do minimum. Dlatego teraz głaskałem moją malutką po twarzy próbując się uspokoić.
Orion na pewno sobie da radę. W końcu nie znam lepszego i wytrwalszego wojownika od niego.

<Naxio?>

Od Oriona CD Cait/ Soraya/ Alora

Zastanawiałem się czy Cień/Cierń ma jakąś słabość do kobiet czy to przez moją obecną formę nie usłyszałem jeszcze głosu tej gnidy w głowie. Nie powiem żeby to mi przeszkadzało, ale zarówno jego ataki na dziewczyny jak i moja niemożność porozumienia się były kłopotliwe.
Orion pomyśl co możesz zrobić! Zamyśliłem się na kilka sekund. Jak mógłbym pomóc mojemu małemu diabełkowi? Widziałem, że słabła z każdą chwilą. Po jej twarzy coraz większymi strumieniami spływał pot, skóra robiła się szara a oczy matowiały. To wszystko w tak krótkim czasie zmusiło mnie do podjęcia trudnej decyzji.
-Orion nie!!! - usłyszałem nagły krzyk mojej ukochanej i zobaczyłem ją tuż przed sobą jakby chciała zasłonić mnie swoim własnym ciałem. Dlaczego?
Warknąłem a w moim sercu zawrzała wściekłość. Czysta furia opanowała umysł. W ciele czarnowłosej tkwił znany mi już czarny sztylet, który przebił ją na wylot. Jak mogłem tego ku*** nie dostrzec? Czy to przez niewytrenowaną przemianę moje zmysły jakby stępiały? Byłem lwem do cholery! Powinny być silniejsze! Powinny mnie ostrzec! Powinny pomóc mi uratować mojego małego diabełka.
Zignorowałem nagły ból, który przeszył cale moje ciało na wskroś. Nawet nie zauważyłem, że ponownie przybrałem ludzką postać. Liczyła się tylko ona.

***perspektywa pewnego cosia***

Dotychczas raczej bierny biały lew niespodziewanie zmienił się w białowłosego mężczyznę o lodowatym spojrzenie, które gdyby mogło dawno już by zabiło Ciernia. Zaszły jednak drobne zmiany w wyglądzie Kapitana Oriona Pierca, którego zwyczajowe krótkie włosy teraz sięgały mu aż do kolan rozwiane dziko pod wpływem dziwnej energii. Czułem ją każdą komórką ciała.
Białowłosy chwycił w swoje ramiona ranną czarnowłosą. Młoda Soraya Dreyar była całkiem potężna jak na tak młody wiek... i odważna. Także głupia. Nikt przy zdrowych zmysłach nie chciałby się mierzyć z potężnym Panem Ciemności Wielkim i Niepokonanym Cierniem!
Zaśmiałem się pod nosem. Długo to raczej sobie nie pożyje z takim porywczym charakterkiem. Chciała ratować tą płomiennowłosą przyjaciółkę. Szlachetny postępek. Niesamowicie głupi, ale szlachetny.
Swoja droga ciekawe czy kapitan zdawał sobie sprawę ze swojej nagości. Uśmiechnąłem się pod nosem. Zapowiadał się ciekawe widowisko.

***Orion***
Działałem pod wpływem emocji zupełnie nie kontrolując swoich ruchów. Chwyciłem szybko Sor i położyłem delikatnie na ziemi. Podążając za instynktem przeciąłem swoją rękę tworząc na niej dość głębokie nacięcie i zacząłem rysować dziwny symbol na ciele mojego diabełka. Nie byłem do końca świadom tego co robię. Nie mogłem sobie przypomnieć skąd znałem ten symbol. wiedziałem tylko, że ją w jakiś sposób wzmocni. Na ile to cóż... Sami bogowie tego nie wiedzą.
Wstał i odwrócił się w kierunku wroga. Warknął pod nosem. Czas się zabawić.

<co może się jeszcze dalej stać?>