Widząc, że te pomioty się wycofują przystanęliśmy. To bardzo dziwne... Nawet te co były przed nami nas nie atakowały tylko przechodziły obok, dopiero kiedy się je samemu atakowało, zaczynały się bronić. W jednej chwili poczułam przeszywający ból w lewej ręce, więc cofnęłam się i dałam sobie spokój, skoro i tak nic nam nie robiły. Tymi zamkniętymi za bramą później zajmą się strażnicy. Ukucnęłam obok Vihara i pogłaskałam go. Przypomniał mi się mój pies, Bernard. Zawsze lubił kiedy się go głaskało. Szkoda, że musiałam go zostawić...
- Masz pomysł little devil na to w jaki sposób dostaniemy się do akademii? Bo jak mniemam to tam powinniśmy się udać - powiedział Orion.
- cokolwiek zdecydujesz Sor, ja się przyłączę - powiedziałam stanowczo lecz z uśmiechem dalej kucając obok wilka.
- powinniśmy się ich pozbyć jak najwięcej, mimo iż nas atakują - Soraya mówiła z zastanowieniem.
<Soraya? Orion?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz