To było coś... niezwykłego. Biały, lekko połyskujące łuski, mogłoby się wydawać, że są z metalu. I jednaj były! Smok patrzył na mnie błękitnymi roziskrzonymi oczami. Mój smok.. pomyślałem z dumą.
-- Ildirim.. -- Uśmiechnąłem się do malca. Był piękny, taki jakby to rzec, w moim stylu. Posadziłem go sobie na ramieniu i wtedy właśnie białasek zwrócił uwagę na smoka Sor. Patrzyły na siebie w skupieniu. -- O, widzisz tego czarnego diabła? Masz go nienawidzić, jego właścicielka to samo zło, tak jak ten tu szczur..
-- Drake.! -- Adris palnęła mnie w głowę, zaś Ildirim lekko na nią warknął. Zeskoczył z mojego ramienia. Podreptał do ksyształowca, już miałem nadzieję, że się na siebie rzucą kiedy.. Oni zaczęli się ze sobą bawić?!
-- Ildirim! Siat! Siat powiedziałem! -- zacząłem krzyczeć, przez co z pewnością zbudziłem kilkoro mieszkańców Akademii. -- Co ja ci powiedziałem!? To wróg, a wrogów się nienawidzi! Nie baw się z nią.. -- Sięgnąłem ręką po mojego smoka, lecz czarny diabeł mnie ugryzł! -- AŁA!!!! -- Mój wrzask rozniósł się echem po budynku, ale to jeszcze nic. Adris, zamiast mi pomóc, to zaczęła się śmiać.. --Dzięki Adris, wielkie dzięki... -- Chciałem dodać coś jeszcze, ale w oddali mignął mi jakiś białowłosy koleś. Niósł coś dużego na rękach, jakby ciało... Z worka wystawały czarne jak smoła włosy...
Nie. To nie może być prawda...
< Adris? >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz