Zostawiłem Sorayie w, mogę mieć tylko nadzieję, dobrych rękach. Kiedy wyszedłem z oddziału szpitalnego usłyszałem Axalla. Mogłem się tego spodziewać.
-Ej ty! - zawołał mnie. Nie powiem, że było mi to na rękę. Chciałem mieć spokój do czasu aż dowiem się co z diabełkiem. No i musiałem pomyśleć co zrobić z moim bratem. Znając go, cokolwiek bym mu powiedział i tak zrobi swoje. Tylko co on tu robił? Z pewnością walczył ze stworami cienia. Może się czegoś dowiedział.
Z westchnieniem podciągnąłem rękawy mojej zakrwawionej koszuli i zwróciłem się do mężczyzny:
-Słucham panie Axall?- na mojej twarzy nie odbijały się żadne emocje. Dostrzegłem jak na czole mojego rozmówcy zadrgała żyłka. Czyżbym go denerwował?
<Panie Axall?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz