29 kwietnia 2017

Od Sorayi

Czułam się źle, bardzo źle. Od dawna nie czułam takiego.. no właśnie. Wiem tylko, że jest mi źle ale.., nie czuję bólu. Światło zaczęło mnie razić po oczach, co jest dziwne, ponieważ dopiero co wschodziło. Chciałam się podnieść, lecz nie mogłam ruszyć prawą ręką. Nie czułam jej.
-- Gdzie.. ja.. -- Chciałam się odezwać, spytać gdzie jestem. Pod sobą wyczułam coś miękkiego. Czy ja leżę na łóżku? Jakim cudem?!
-- Jesteś na oddziale szpitalnym, twój białowłosy przyjaciel cię tu przyniósł..-- czyjś miły głos zadudnił mi w głowie. Nie rozpoznałam go, byłam oszołomiona. Nie wiedziałam co się dzieje wokół mnie, ale zaraz... Jaki białowłosy przyjaciel? I jak to mnie tu przyniósł..?! Dziewczyna, bo to był damski głos, co do mnie mówił, pomogła mi usiąść na skraju łóżka. Faktycznie, byłam w szpitalu. Za oknem świeciło słońce. Nie wiem jak, ale zmusiłam się do spojrzenia w lewo. Za szybą widziałam Axalla, Zorina, dyrektora i.. jego.
-- Orion -- szepnęłam ledwo słyszalnie. -- Ty draniu.. -- Nie powiedziałam już nic więcej, ponieważ zebrało mi się na wymioty. Moja ręka sama powędrowała do ust, zagradzając niemiłej substancji wydostanie się na zewnątrz. Nadal byłam zdekoncentrowana, nie rozumiałam ciągle, jak się tu do licha ciężkiego dostałam.
Pielęgniarka sięgnęła pospiesznie po jakąś miskę, bym mogła w końcu zwymiotować, ale nie zdążyła. Wyplułam z siebie wszystko, co zebrało mi się w ustach i ku mojemu zaskoczenie, nie były to wymiociny. Przez moje palce ciekła lepka, gorąca krew. Jej zapach sprawił, że znowu mi się wszystko uniosło. Kolejna dawka krwi wypłynęła ze mnie, brudząc moje dłonie, ubrania, pościel i kawałek podłogi.
-- Dyrektorze..! -- zawołała pielęgniarka. Ja nadal nie czułam bólu...

< Euros? >


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz