-Oj już daj mu spokój, jest kochany-powiedziałam spoglądając na małego diabełka o imieniu Waru.
Tuż po chwili zauważyłam jak Adris idzie w naszą stronę.
-Alora, musimy porozmawiać-rzekła poważnie i zaleciła bym z nią poszła. Od początku wiedziałam co się kroi.. Brak znamienia.. Stelmari się nie wykluwa.. Położyłam dłoń na torbie.
-Mała proszę-pomyślałam.
---
Siedziałyśmy w chatce Adris, ta zajęła się najpierw podlewaniem ziół, które miała postawione na parapecie.
-Alora.. niestety, ale jesteś uważana za oszustkę.. Myślą, że smok cię nie wybrał, że po prostu udawałaś iż przeszłaś próbę przejścia-mówiła. Mój uśmiech zniknął.. wiedziałam, że o to będzie chodziło..
-Nie jestem oszustką.. słyszałam jak mówi do mnie.. -powiedziałam. Adris usiadła obok mnie, nasze spojrzenia się spotkały.
-Wiem o tym..znam cię od dziecka, lecz Stelmari powinna wykluć się już miesiąc temu..-rzekła. Wyciągnęłam jajo z torby i zaczęłam ją gładzić.. Po moich policzkach spływały pojedyncze łzy. Widziałam, że Adris również jest ciężko.. Pogładziła mnie po policzku.
-Przykro mi Alora.. Takie prawo..ja nie mogę już nic zrobić..nie mam jak ci pomóc..-wytłumaczyła Adris po czym wyciągnęła ręce w moją stronę. Z bólem oddałam jej Stelmari.
-Na prawdę bardzo mi przykro-rzekła raz jeszcze.
-Ni..nic się nie stało..-szepnęłam i wybiegłam z chatki.Zatrzymałam się w lesie, oparłam się o drzewo nie mogąc zatrzymać potoku łez. Moja mała..moja mała Stelmari..
<Ktoś?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz