Ten ważniak myśli, że się go boję. Dobrze wiem, co miał znaczyć ten gest z bronią. To, że wtedy mnie prawie pokonał jest ujmą na mym honorze, ale na wszystko przyjdzie czas. Nawet na rewanż. Uśmiechał się niewinnie, Boże Burz, jak on mnie wpienia. Ale nie dam się. Ja też potrafię grać. Poza tym, nazwał Sor "little devil". Czy oni się znają? Skąd? Jak? Od kiedy?! Ja także uśmiechnąłem się pod nosem. Kątem oka spojrzałem na plecy Eurosa. Dobrze, że był odwrócony do nas tyłem. Tym razem to ja posłałem niewinny uśmiech Orionowi.
-- Ona jest.., a raczej była, moją druga połową. -- Moje słowa sprawiły, że jego twarz delikatnie drgnęła. -- Ta kobieta, którą tu przywlokłeś i śmiesz nazywać moją przyjaciółką, nie jest dla mnie i nigdy nie była nikim ważnym. Posiadała coś, co musiałem mieć, poza tym.. -- uśmiechnąłem się szerzej. Bawiłem się świetnie. Jego oczy, mimo iż zachowywał względny spokój, zdradzały go. Był na granicy wybuchu. -- Spójrz na nią. Jest piękna. Miałbym przepuścić taką okazję? To w końcu jedyna córka zmarłego generała. Jedyna kobieta z rodziny Dreyarów. -- Moje słowa, które sam wypowiadałem, łamały mnie od środka. To nie prawda, że Sor nic dla mnie nie znaczy. Zdobyła moje serce dawno temu, ale ja wszystko zniszczyłem. Od dwóch lat, staram się ją znienawidzić, nawet próbowałem zabić! Ale ona jest... Jest wyjątkowa. Jedyna taka na całym świecie. A ten idiota Orion? Niech nie myśli, że mu ją tak łatwo odstąpię. Mimo, że już dawno przegrałem swoją walkę o jej serce...
-- Ona nic mnie nie obchodzi. Martwię tylko i wyłącznie o to, że gdyby jej zabrakło, Dragoso miałby poważny problem.
Westchnąłem przeciągle. Orion milczał, trawił moje słowa w nieskończoność. Już miałem coś powiedzieć, kiedy zza szyby ujrzałem, jak Sor się podnosi. Uśmiech momentalnie mi zbladł. Między nogami prze prysł mi smok Dreyar.
< Orion? >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz