Dziewczyna posłuchał mnie. To dobrze, ktoś z nas musi tu posprzątać, zabezpieczyć bramę i rozejrzeć się po okolicy. Dam głowę, że zdrajca jest gdzieś niedaleko. Najlepiej będzie, jeśli to ja pójdę na zwiad. Ja dam radę się obronić, nawet z takimi ranami, poza tym, Winry jest jeszcze taka młodziutka, niewinna. Nie pozwolę jej skazić duszy tak, jak ja to zrobiłam ze swoją. Wiele osób tylko czeka aż kopnę w kalendarz. Moja śmierć dla nich będzie wybawieniem.
Nagle poczułam, jak Vihar zaczął lizać moje plecy. Chciał dobrze, ale ja odskoczyłam jak opatrzona, i wpadłam na tors Oriona. Chłopak złapał mnie w talii, lecz ja szybko się wyrwałam z tego kłopotliwego uścisku. Na policzkach poczułam delikatne mrowienie, czyżby to były rumieńce? Ja nie odczuwam takich rzeczy, odkąd między mną a Axallem się wszytko popsuło. Był moim przyjacielem, kimś na kim mogłam zawsze polegać.. To co zrobił, zabolało mnie okropnie.
Ból na plecach nie zelżał, a mimo to starałam się uśmiechać lekko. Ktoś taki jak ja nie zasługuje na współczucie.
-- Winry, spotkamy się w Akademii, a teraz weź smoki, wskakuj na grzbiet Vihara i lećcie.
< Winry, Orionie? Współpraca??>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz