-A ty?- spojrzała na mnie swoimi błyszczącymi oczami. Czy to miało być wyzwanie? Prowokacja?
Nie miałem czasu na zastanowienie gdyż stwory zaczęły nacierać. Jednego po drugim pozbawiałem głowy bez większych trudności. Krew leciała na wszystkie strony, a liczebność potworów spadała.
W pewnym momencie zwróciłem się do Sorayi:
-To nie ja wyglądam jakbym miał zejść z tego świata lirrle devil- pozwoliłem sobie na złośliwy uśmiech.
-Pośpieszmy się i wracajmy do akademii mała. Bez urazy, ale długo nie pociągniejsz- dodałem jeszcze.
<Soraya?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz