29 kwietnia 2017

Od Zorino

Było zamieszanie, oj było.. Z Sorayą jak i z Naxią nie było dobrze. Miałem nadzieję, że wszystko się zaraz wyjaśni. Nic nie było mi wiadome o stanie zdrowia Sor, ale widać było, że jej przyjaciele byli jak chodzące bomby zegarowe.. Dla mnie najważniejsza była Naxia.. Ona może tego nie przeżyć..sam o tym wiem.. Byłem świadkiem jak mój przyjaciel umierał na to świństwo! Usiadłem na ziemi chowając głowę w kolanach.. Ona nie może umrzeć..
---
Podszedłem do szyby, Naxia ciągle leżała w bezruchu.. już powoli nie mogłem na to patrzeć..
Are podała leki Reo oraz zdjęła mu bandaże..nie miał ani śladu.. Z tego co słyszałem, to sprawka Złotego Strażnika..uleczył jego rany pod prośbą Naxii.. moja mała..zawsze na pierwszym punkcie stawiasz dobro innych, a o sobie nie myślisz.. Wiedziała, dobrze wiedziała, że jest ranna..że krew pomiotu dostała się do niej.. A mimo tego postanowiła uratować faceta o imieniu Reo..
Aż podskoczyłem gdy drzwi się otworzyły, wyszedł z nich Reo. Are wypuściła go już, ponieważ nic mu już nie dolegało.. Bez czekania podszedłem do niego.
-Co tam się stało? Dlaczego postanowiła uratować ciebie wiedząc, że sama może umrzeć?-zapytywałem. Byłem cały roztrzęsiony.. moja mała może umrzeć.
<Reo? Ktoś?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz