Powiedzieć, że się zawiodłem to mało. Spodziewałem się jej złości. Może nawet jakiegoś wybuchu. Ale żeby narażała własne zdrowie? I to w imię czego? Rywalizacji? Uznała mnie za rywala. Pochlebiało by mi to gdyby nie był to efekt moim zdaniem szczeniackiego zachowania. Może była silna. Jednak powinna walczyć z rozwagą.
Zaimponowały mi jej umiejętności, ale dosyć tej zabawy. Spojrzałem na małego diabła. Spojrzała się na wschodzące na horyzoncie niebo. Postanowiłem wykorzystać ten moment. W ułamku sekundy znalazłem się przy niej i szybkim ruchem ogłuszyłem ją rękojeścią mojego miecza. Nie spodziewała się tego. Przynajmniej nie z mojej strony.
Zdjąłem płaszcz i owinąłem w niego czarnowłosą. Przerzuciłem sobie ją przez ramię. Na pewno mnie zabije za to. Ale przynajmniej będzie żywa.
Zacząłem biec w kierunku akademii tak aby stwory mnie nie dogoniły.
***
Udało mi się znaleźć na terenie akademii bez problemów. Doprawdy, po tym ataku mieli poważne problemy z ochroną skoro nikt mnie nawet nie sprawdził.
Osłoniłem szczelniej nieprzytomnego diabełka płaszczem.
Na pewno nie byłaby zadowolona wiedząc, że ktoś widział ją w takim stanie. Jeszcze te paskudne rany na plecach. Skrzywiłem się. Zostaną blizny. Choć takiej piękności nie powinno to zaszkodzić.
***
Wpadłem na oddział szpitalny po drodze mijając wilkokrwistego rudzielca. Od razu napotkałem znajome spojrzenie zielonych oczu. Moj kochany braciszek leżał na łóżku z torsem całym w bandażach. Na jego twarzy widziałem kilka dość głębokich cięć.
-Reo - warknąłem- Jeszcze mi się wytłumaczysz co tu robisz - wściekłem się na widok jego obrażeń. Jego wizyta w takim miejscu nie wróżyła nic dobrego.
Ale najpierw musiałem zająć się little devil.
Spojrzałem na brązowowłosą elfkę, która patrzyła na mnie niezadowolona. Nie dziwiłem się jej. Zakłóciłem spokój jej pacjentów.
-Gdzie mogę położyć nowego pacjenta? Rany ma tak paskudne, że lepiej żeby nikt ich nie widział- nagiąłem trochę prawdę.
<Are? Soraya? Przepraszam, ale musiałem. Reo my się jeszcze policzymy>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz