Jak tylko zobaczyłem uciekającego Sarka, bez większego namysłu rzuciłem się za nim w pogoń.
-- Stój! -- Krzyknąłem, lecz ten jedynie zaśmiał się i przyspieszył. Skubany, myśli że mi ucieknie..? Nic z tego. Byliśmy już niedaleko gabinetu Eurosa. Starzec wyszedł z pomieszczenia i widząc, co się dzieje, nakazał pałacowym strażnikom zatrzymać tego zdrajcę. Po drodze minąłem Alorę i Tsuyoshiego, ci tylko popatrzyli na całe zdarzenie niezrozumiale.
-- Nosz kurde, Vihar..! -- Mój wrzask rozległ się po całej Akademii. Nie minęło pięć sekund, a drogę Sarkowi zastąpił mój wierny, czworonożny przyjaciel. Obnażył przed uciekinierem swoje wilcze kły, gotów w każdej chwili rzucić się do gardła Sarkowi. Wojownik chciał go zaatakować, co za idiota. Vihar, to jeden z nielicznych przedstawicieli, prawie, że wymarłej rasy wolf geger. Wilk strzelił z chłopaka piorunem, a ten padł na posadzę tracąc przytomność. Jak zwykle futrzak pokazał kto tu jest górą, nie bez powodu zwą go wilczym królem. Już na spokojnie, podszedłem i ukucnąłem przy nieprzytomnym Sarku. Lewą ręką pogłaskałem po głowie Vihara, na co ten pomachał ogonem z zadowoleniem.
-- Dobra robota, stary -- rzekłem do wilczura, na co odpowiedział mi cichym szczeknięciem. Westchnąłem pod nosem, po czym złapałem pewnie za szmaty byłego wojownika Dragoso, i jak gdyby nigdy nic, zacząłem go wlec do gabinetu dyrektorka. Na mojej twarzy zagościł szatański uśmiech. Wprost nie mogłem się doczekać chwili, gdy będę mógł go przesłuchać.
-- Wyśpiewasz mi wszyściusieńko.. -- mruknąłem pod nosem. O tak, moja zabawa dopiero się rozkręci. Tymczasem Vihar postanowił porobić coś innego. Zbliżył się do stojącej nieopodal Alory, usiadł na przeciw niej i zaczął się w nią intensywnie wpatrywać. Po kilku sekundach rozłożył swoje imponujące skrzydła, zatrzepotał nimi i złożył z powrotem. Ja tym czasem minąłem zakochaną parę, ale zatrzymałem się po chwili.
-- Chyba cię polubił. -- Rzuciłem do Alorci i puściłem jej oczko. -- Vihar, tylko nie siedź za długo, pamiętaj, że Ildirim potrzebuje twojej ochrony, póki ja jestem zajęty, to ty masz go na głowie! -- Krzyknąłem i zniknąłem za zakrętem, ciągnąc za sobą ciało Sarka, niczym worek z kartoflami.
< Alora, Vihar się chyba w tobie zakochał ^^ >
-- Stój! -- Krzyknąłem, lecz ten jedynie zaśmiał się i przyspieszył. Skubany, myśli że mi ucieknie..? Nic z tego. Byliśmy już niedaleko gabinetu Eurosa. Starzec wyszedł z pomieszczenia i widząc, co się dzieje, nakazał pałacowym strażnikom zatrzymać tego zdrajcę. Po drodze minąłem Alorę i Tsuyoshiego, ci tylko popatrzyli na całe zdarzenie niezrozumiale.
-- Nosz kurde, Vihar..! -- Mój wrzask rozległ się po całej Akademii. Nie minęło pięć sekund, a drogę Sarkowi zastąpił mój wierny, czworonożny przyjaciel. Obnażył przed uciekinierem swoje wilcze kły, gotów w każdej chwili rzucić się do gardła Sarkowi. Wojownik chciał go zaatakować, co za idiota. Vihar, to jeden z nielicznych przedstawicieli, prawie, że wymarłej rasy wolf geger. Wilk strzelił z chłopaka piorunem, a ten padł na posadzę tracąc przytomność. Jak zwykle futrzak pokazał kto tu jest górą, nie bez powodu zwą go wilczym królem. Już na spokojnie, podszedłem i ukucnąłem przy nieprzytomnym Sarku. Lewą ręką pogłaskałem po głowie Vihara, na co ten pomachał ogonem z zadowoleniem.
-- Dobra robota, stary -- rzekłem do wilczura, na co odpowiedział mi cichym szczeknięciem. Westchnąłem pod nosem, po czym złapałem pewnie za szmaty byłego wojownika Dragoso, i jak gdyby nigdy nic, zacząłem go wlec do gabinetu dyrektorka. Na mojej twarzy zagościł szatański uśmiech. Wprost nie mogłem się doczekać chwili, gdy będę mógł go przesłuchać.
-- Wyśpiewasz mi wszyściusieńko.. -- mruknąłem pod nosem. O tak, moja zabawa dopiero się rozkręci. Tymczasem Vihar postanowił porobić coś innego. Zbliżył się do stojącej nieopodal Alory, usiadł na przeciw niej i zaczął się w nią intensywnie wpatrywać. Po kilku sekundach rozłożył swoje imponujące skrzydła, zatrzepotał nimi i złożył z powrotem. Ja tym czasem minąłem zakochaną parę, ale zatrzymałem się po chwili.
-- Chyba cię polubił. -- Rzuciłem do Alorci i puściłem jej oczko. -- Vihar, tylko nie siedź za długo, pamiętaj, że Ildirim potrzebuje twojej ochrony, póki ja jestem zajęty, to ty masz go na głowie! -- Krzyknąłem i zniknąłem za zakrętem, ciągnąc za sobą ciało Sarka, niczym worek z kartoflami.
< Alora, Vihar się chyba w tobie zakochał ^^ >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz