26 kwietnia 2017

Od Soraya CD Orion

Mój towarzysz ponownie zapytał, czy dam radę. Na twarz wkradł mi się niespodziewanie uśmiech, lecz odwróciłam się bokiem do Oriona. Jeszcze nikt mnie tyle razy o to nie zapytał, nawet nadopiekuńczy Tobiraya. Z moich ust wymsknął się cichy chichot. To, jak nazywa mnie Orion sprawia, że nie mogę przestać o tym myśleć. Chłopak przygotował się do walki, było po nim widać, że chce to jak najszybciej zakończyć. W przeciwieństwie do mnie, nie nabawił się aż tylu ran. Westchnęłam przeciągle, moje oczy zapłonęły równie mocno, jak gwiazdy nad nami.
Noc, zapadła już noc. Wokół zapanował mrok, jedynie uliczne latarnie, te które przetrwały natarcie wrogich wojsk oświetlały pole walki, i oczywiście niepełna tarcza księżyca nad naszymi głowami. 
-- Dam radę. -- Jedynie tyle mogłam z siebie wydusić. Zmęczenie mocno dawało mi się już we znaki, ale przecież nie odpuszczę teraz. Muszę dokończyć robotę. -- A ty? -- Spojrzałam na białowłosego obok mnie. -- Masz jeszcze siły walczyć? -- Mimo ciemności jakie nas spowiły, bez żadnego problemu mogłam odnaleźć jego spojrzenie. Było utkwione prosto we mnie. 

< Orion? >

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz