Mina Ariany była wręcz bezcenna, kiedy Drake zaczął mówić w skrucie o tym
co się działo.
-Nie boje się ciemności!-zawołała rozwścieczona. Jak zwykle nie mogła się
pogodzić z tym, iż kolejny ktoś zna jej mały sekrecik. Dobrze..ale muszę jej
teraz wszystko wyjaśnić..
-Chodź, musimy pogadać-rzekłam do młodszej. Ariana popatrzyła na mnie,
widać było, że nadal nie może dojść do siebie, nie może uwierzyć w to, iż jestem
tutaj z nią. Poszłyśmy do jej pokoju, tam zaczęłam jej wszystko wyjaśniać.
-Najpierw mi powiedz o co chodzi z tym eliksirem-powiedziała stanowczo.
-Ari, muszę ci najpierw wyjawić ważniejsze rzeczy, niż...eliksir miłości-
wyjaśniłam na końcu się uśmiechając. Ariana zgodziła się.
-Tamtego dnia napadło na nas czterech zabójców, walka z nimi była trudna..wyglądało to tak jakby wiedzieli jak będziemy się bronić..jakich ruchów dokonamy.. byli za bardzo poinformowani.. Zabili wszystkich.. mi udało się uciec, ponieważ Nightmare zjawił się w dobrym momencie... Kiedy wróciłam..brakowało ciała..ciała naszego ojca..-mówiłam. Ari starła łzy z policzków.
-Ojciec żyje?-zapytała. Nie często widzi się Arianę w takim stanie.. jako jedyna była najbardziej przywiązana do ojca, była jego oczkiem w głowie, jako najmłodsza córeczka, która od początku w oczkach miała tę chęć mordu. Nie wie ona jeszcze o najważniejszym..te jej napady złości nie są przypadkowe..i normalne..
-Nie wiem czy ojciec żyje.. nikt go nie widział.. ale sama wiesz, że mógł zmienić postać..-powiedziałam.
-Przybyłam tu by cię chronić, jesteś jedną z najniebezpieczniejszych osób na świecie..-wytłumaczyłam i wyciągnęłam z torby mały flakonik, w torbie miałam ich jeszcze więcej. Ariana nie wiedziała o co mi chodzi, ale była też zamyślona..pewnie myśi o ojcu..
-Ariana, jesteś demonem-powiedziałam to w końcu, chodź było to dla mnie równie bolesne jak i zapewne dla niej. Jej oczy gwałtownie się poszerzyły, siedziała w bezruchu. Nasz ojciec, był pół demonem..jednak Ariana przejęła całą moc demoniczną.. W każdej chwili mogła sprowadzić na wszystkoch zgubę.. Podałam jej flakonik ze złotym płynem.
-Co to...-szepnęła.
-Wypij, to będzie trzymało cię w ryzach..masz pić to codziennie-rzekłam.
------
Wyszłyśmy z pokoju, Ariana wciąż nieobecna, nie mogła uwierzyć w to wszystko.
-A jakiś dowód, że jestem demonem?!-wybuchnęła.
-Ari.. to było od początku wiadome, już jak się urodziłaś.. miałaś już przemiany w demona, lecz ojciec nauczył się panować nad tobą, to właśnie dlatego byłaś jego oczkiem w głowie.. Nie chciał by coś ci się stało... Muszę powiedzieć o tym Drake'owi, ponieważ wiem, że często z nim przebywasz, a jeśli się zmienisz nie będzie wiedział co się dzieje..-wytłumaczyłam.
-Kłamiesz!-zawołała i uciekła ode mnie.. Wiedziałam, że tak to się skończy..powiedzenie jej prawdy.. Miał uczynić to ojciec..ale..
-----
Biegłam przez całą akademię, jednak nie znalazłam Ariany, jest rozzłoszczona i rozżalona..nie wzięła antidotum.. Martwię się o nią...
Pobiegłam w miejsce gdzie ostatni raz był Drake, może widział ją..
<Drake? Inni?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz