Z ulgą spojrzałem za oddalającą się na skrzydlatym wilku blondynką. Winry była już bezpieczna. Całe szczęście. Jedno zmartwienie mniej. Teraz musiałem chronić małego diabełka.
Rozejrzałem się by określić liczebność wrogich stworów. Nie było ich tak wiele żebym sobie nie poradził. Będzie prosto o ile nie nadejdą jakieś niespodzianki.
Spojrzałem uważnie na czarnowłosą. Ledwo się trzymała. Lekko dyszała, a po jej pięknej buzi spływał pot. Gdzieniegdzie na ciele widziałem rany płytkie jak i głębokie, z których powoli sączyła się czerwona ciecz... Krew.
Stanąłem tuż pomiędzy little devil a stworami Cienia. Przybrałem odpowiednią postawę gotowy na odparcie ich ataku. Kątem oka spojrzałem na moją towarzyszkę.
-Dasz radę little devil?- zapytałem mimo wszystko znając odpowiedź. W tym samym momencie ogień determinacji widoczny w jej oczach zapłonął mocniej.
Wyciszyłem umysł i skierowałem ostrze w pierwszego przeciwnika. Byłem gotów.
< Soraya? >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz