4 kwietnia 2017

Od Sorayi




Dziewczyna powiedziała, że jeszcze się spotkamy. No mam taką nadzieję. Muszę przyznać, że zaintrygowała mnie. Z pewnością przybyła tu, by przystąpić do próby przejścia. Ciekawi mnie, czy któryś ze szczurów ją wybierze.., auł! No tak, zapomniałam. Spojrzałam na rzecz trzymaną w ręku. Na czarne, połyskujące w wieczornym słońcu niczym wypolerowany diament, smocze jajo, którym powinnam się zająć, ale nic z tego. To, że mnie wybrała, nie znaczy, że będę teraz niańczyć jakieś niewyklute smoczysko..., nosz kurde! AŁA!!! Ta mała demonica chyba nie lubi, jak się jej nie szanuje.. To zupełnie jak ja, ale mniejsza. Jest już późno, a nadal tkwię na ulicy i patrzę w miejsce, gdzie zniknęła Ariana. Na Akademię. Jeśli wszyscy nowi adepci okażą się tacy młodzi, to co ja tam pocznę? Nie. Nie mogę teraz myśleć o takich pierdołach. Powinnam zabrać swoje rzeczy i znaleźć sobie jakiś kont. Nie będę przecież spać pod gołym niebem!
Skierowałam się w najbliższą uliczkę, prowadziła ona na obrzeża miasta, gdzie nie było tak dużo budynków i ludzi. Było to coś na kształt osiedla, kilka dość dużych domów, oczywiście bardziej okazalszych, z ogrodami i tym podobnymi. Kiedyś, jako szczęśliwy dzieciak, mieszkałam w takim domu. Tak, to były dobre czasy. Za dobre...


<Ktoś?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz