30 kwietnia 2017

1 Rozdanie monet!-(marzec-kwiecień)

ROZDANIE MONET ZA MIESIĄCE: MARZEC I KWIECIEŃ

Oto wykaz rozdawania:
Postać, która napisze powyżej(ilość op) dostaje (ilość monet)
pow.1-5 monet
pow.10- 15 monet
pow.20- 30 monet
pow.30- 40 monet
pow.40- 55 monet
pow.50- 80 monet
pow.60- 100 monet
pow.70- 120 monet
pow.80- 160 monet
Nie zapominajcie, że monety można zdobyć poprzez wykonywanie Quizów i Zadań!
Ten kto napisze najwięcej opowiadań dostaje premię w wysokości 15 monet! (nie liczy się admin)


Alora (44)- 55 monet
Tsuyoshi (41)- 55 monet+premia 15 monet
Drake (36)- 40 monet
Soraya (34)- 40 monet
Ariana (25)- 30 monet
Naxia (15)- 15 monet
Winry (10)- 15 monet
K.Orion (9)- 5 monet
Reo (8)- 5 monet
Zula (8)- 5 monet
Antonio (7)- 5 monet
Rin (7)- 5 monet
Xerda (7)- 5 monet
Samuel (6)- 5 monet
Zorino (5)- 5 monet
Kaio (2)- 5 monet
Nataly (2)- 5 monet
Yurii (2)- 5 monet
Lilith (1)- 5 monet
Ai (0)- 0 monet
Saki (0)- 0 monet

Od Xerdy Cd Alora

Wykąpać Bolta łatwo nie było, zwłaszcza z jego kopaniem prądem, ale ostatecznie się udało. Postanowiłam z Isalis i z Boltem pospacerować sobie po lesie. Kątem oka zauważyłam jakąś dziewczynę. Podeszłam do niej i kucnęłam przy niej.
- Co się stało? - spytałam z troską. Dziewczyna spojrzała na mnie ze zdziwieniem. Bolt z tą swoją super prędkością gdzieś pobiegłem. Skrzywiłam się lekko, ale nie przejmowałam się teraz. Wiedziałam, że wróci.
- Ej no... Nie płacz... - powiedziałam i uśmiechnęłam się pokrzepiająco, by dodać jej otuchy. Widziałam jak Bolt przybiega z... Postawił przed Alora puchar lodów i ten ketchup...
- Bolt, ona na pewno nie zje lodów z ketchupem! - krzyknęłam.
- A może zje. Te lody są przepyszne - rzekł.
- Nie są... - wyszczerzyłam przez zęby. Oczywiście zgadywałam.
<Alora? Bolt nie da Ci spokoju dopóki nie zjesz tych lodów xD>

Od Alory

-Oj już daj mu spokój, jest kochany-powiedziałam spoglądając na małego diabełka o imieniu Waru.
Tuż po chwili zauważyłam jak Adris idzie w naszą stronę.
-Alora, musimy porozmawiać-rzekła poważnie i zaleciła bym z nią poszła. Od początku wiedziałam co się kroi.. Brak znamienia.. Stelmari się nie wykluwa.. Położyłam dłoń na torbie.
-Mała proszę-pomyślałam.
---
Siedziałyśmy w chatce Adris, ta zajęła się najpierw podlewaniem ziół, które miała postawione na parapecie.
-Alora.. niestety, ale jesteś uważana za oszustkę.. Myślą, że smok cię nie wybrał, że po prostu udawałaś iż przeszłaś próbę przejścia-mówiła. Mój uśmiech zniknął.. wiedziałam, że o to będzie chodziło.. 
-Nie jestem oszustką.. słyszałam jak mówi do mnie.. -powiedziałam. Adris usiadła obok mnie, nasze spojrzenia się spotkały. 
-Wiem o tym..znam cię od dziecka, lecz Stelmari powinna wykluć się już miesiąc temu..-rzekła. Wyciągnęłam jajo z torby i zaczęłam ją gładzić.. Po moich policzkach spływały pojedyncze łzy. Widziałam, że Adris również jest ciężko.. Pogładziła mnie po policzku.
-Przykro mi Alora.. Takie prawo..ja nie mogę już nic zrobić..nie mam jak ci pomóc..-wytłumaczyła Adris po czym wyciągnęła ręce w moją stronę. Z bólem oddałam jej Stelmari.
-Na prawdę bardzo mi przykro-rzekła raz jeszcze.
-Ni..nic się nie stało..-szepnęłam i wybiegłam z chatki.Zatrzymałam się w lesie, oparłam się o drzewo nie mogąc zatrzymać potoku łez. Moja mała..moja mała Stelmari..
<Ktoś?>

Od Tsuyoshi'ego CD Yurii/Kaio/Alora

Yurii nagadał, że tańczyłem balet. Nie mówię, że to nie prawda. W końcu łyżwiarstwo figurowe to nie tylko lód, ale i taniec.
- Imene? A mnie Droquai - znów wskazał na jajo.
- Bądź już cicho - warknąłem do niego- Byle nie miałaby takiego charakterku jak mój Waru - wskazałem na smoczka.
- Żebyś był jak inne smoki i zaczął spać - powiedziałem z niezadowoleniem.
<Yurii? Kaio? Alora? Nadal nie mam weny! ;-;>

Od Kaio

Schowałem Imene do torby i od razu zacząłem biec do Alory.
Tak się cieszę, że wybrała mnie Smoczyca Lodu, w sumie właśnie o niej marzyłem, chodź nie powiem myślałem, że będę miał męskie towarzystwo, ale trafiła się ona. Moja śliczna Imene.
---
Trafiłem na Alorę na korytarzu, rozmawiała z Tsuyoshi'm i Yurii'm.
-Kaio!-zawołała gdy tylko mnie zobaczyła. Podbiegłem do niej, złapałem i podniosłem w górę kręcąc się, byłem taki radosny. Alora patrzyła na mnie z zaciekawieniem.
-Wybrała mnie. Imene jest Smoczycą Lodu!-pochwaliłem się w końcu.
-Gratuluję, zawsze marzyłeś o tym żywiole.-rzekła również zadowolona.
<Tsuyoshi? Alora? Yurii?>

Od Adris (Próba Przejścia Kaio)

Od razu podeszłam do Kaio z szerokim uśmiechem na twarzy.
-Czy..czy to lód?-zapytał. Zgaduję, że rozpoznał po tym, iż jajo było zimne i mieniło się w wielu kolorach. 
-Tak, widzę, że pamiętasz jeszcze nasz wspólne lekcje-rzekłam. Chłopak uśmiechnięty wziął jajo w dłonie i przypatrzył mu się.
-Wybrała cię Smoczyca Lodu. Chroń ją, a w przyszłości będziecie chronić się nawzajem.-powiedziałam. Kaio przytulił do siebie jajo.
-Moja Imene-rzekł.
-Piękne imię. Teraz jesteś już wolny-rzekłam.

Gratulacje Kaio przeszedł Próbę Przejścia!
Płeć Smoka: Samica Żywioł: Lód

Wygląd gdy się wykluje:

Od Kaio (Próba Przejścia)

-Miło mi poznać-rzekłem wesoło, Alora ciągle wyglądała na jakąś niewyraźną..zaczynałem się martwić..co jeśli jej bóle w sercu wróciły? Miałem nadzieję, że nie i po protu się słabo poczuła... Chodź kto wie, Alora jest już taka, że zgrywa silną i nie lubi gdy się ktoś nią martwi..
Sprawdziłem zegarek..
-Dziesiąta!?-zawołałem, Alorcia aż podskoczyła.
-Mam próbę przejścia, muszę pędzić, potem cię znajdę-powiedziałem i pocałowałem szybko dziewczynę w policzek, tak jak zawsze gdy się z nią żegnałem. Ominąłem chłopaków i zacząłem pędzić korytarzem, szukałem wielkich drzwi.. w końcu.
---
Wrota uchyliły się dla mnie i wkroczyłem do sali, była tu tylko Adris, po dyrektorze nie było ani śladu..może ma ważniejsze rzeczy do roboty..z resztą nie będę się wtrącał. Skłoniłem się lekko przed elfką.
-Dzień dobry, nazywam się Kaio-przywitałem się. Adris uśmiechnęła się i zaczęła wyjaśniać mi zasady, które już znałem, lecz pozwoliłem jej mówić ze względów grzecznościowych. Pamiętam jak byliśmy mali z Alorą i Alarin'em, a Adris opowiadała nam o próbie przejścia. To coś niesamowitego.
-Twoja kolej by wziąć udział w Próbie Przejścia Kaio.-skończyła Adris.
Przechodziłem obok każdego jaja, od razu wyczuwałem coś z pięć jaj dalej. Szybko więc ominąłem pozostałe i zatrzymałem się przy średnim jaju.
-Kaio..Kaio-słyszałem szept. Był cudowny..cudowny głos. Położyłem delikatnie dłoń na jaju, a na moim ramieniu pojawiło się znamię.
<Adris? Tsuyoshi? Alora? Yurii?>

Od Tuyoshi'ego CD Yurii/Kaio/Alora

- E... Tsu.. Zostawmy zakochaną parkę samą - rzekł Yurii. Spiorunowałem go wzrokiem.
- Ona jest ze mną! Nie z nim! - krzyknąłem i spojrzałem lekko czerwony na tamtą parkę.
- A tak. To mój brat, Yurii. Yurii, to moja dziewczyna, Alora i jej przyjaciel Kaio - dodałem, patrząc na brata z wyrzutami.
- A to...Droguai - Yurii wskazał na jajo.
- Waru! - krzyknąłem, wybiegając z sali. Zapomniałem o moim smoku! Jak mogłem!
-----
- Jestem! - krzyknąłem. Czemu mój smok musi być taki... Energiczny. Przecież reszta smoków śpi przez kilka..naście (?) godzin. Yurii westchnął z dezaprobatą.
<Yurii? Kaio? Alora? Brak weny ;-;>

29 kwietnia 2017

Od Zorino

Było zamieszanie, oj było.. Z Sorayą jak i z Naxią nie było dobrze. Miałem nadzieję, że wszystko się zaraz wyjaśni. Nic nie było mi wiadome o stanie zdrowia Sor, ale widać było, że jej przyjaciele byli jak chodzące bomby zegarowe.. Dla mnie najważniejsza była Naxia.. Ona może tego nie przeżyć..sam o tym wiem.. Byłem świadkiem jak mój przyjaciel umierał na to świństwo! Usiadłem na ziemi chowając głowę w kolanach.. Ona nie może umrzeć..
---
Podszedłem do szyby, Naxia ciągle leżała w bezruchu.. już powoli nie mogłem na to patrzeć..
Are podała leki Reo oraz zdjęła mu bandaże..nie miał ani śladu.. Z tego co słyszałem, to sprawka Złotego Strażnika..uleczył jego rany pod prośbą Naxii.. moja mała..zawsze na pierwszym punkcie stawiasz dobro innych, a o sobie nie myślisz.. Wiedziała, dobrze wiedziała, że jest ranna..że krew pomiotu dostała się do niej.. A mimo tego postanowiła uratować faceta o imieniu Reo..
Aż podskoczyłem gdy drzwi się otworzyły, wyszedł z nich Reo. Are wypuściła go już, ponieważ nic mu już nie dolegało.. Bez czekania podszedłem do niego.
-Co tam się stało? Dlaczego postanowiła uratować ciebie wiedząc, że sama może umrzeć?-zapytywałem. Byłem cały roztrzęsiony.. moja mała może umrzeć.
<Reo? Ktoś?>

Od Alory CD Kaio/Tsuyoshi/Yurii

Moje serce biło jak oszalałe, kochałam tańczyć z Kaio. Byłam taka szczęśliwa mając go znów u boku.. Jest tu i teraz, ze mną i nie zostawi mnie jak przed laty. Przytuliłam go.
-Nawet nie wiesz jak mi ciebie brakowało-powiedziałam tuląc go.
-Mnie również było ciężko-rzekł patrząc mi w oczy. Po chwili poczułam jakby ukłucie w sercu, czyli to co zwykle..chodź od dawna tego bólu nie czułam. Kaio spojrzał na mnie zmartwiony.
-Nic mi nie jest, tylko trochę słabo się poczułam-wyjaśniłam. Ten przeszył mnie wzrokiem, jednak krótko po tym uśmiechnął się. Usłyszałam kroki i otwarcie drzwi. Zobaczyłam Tsuyoshi'ego i... no właśnie, kogo?
<Tsuyoshi? Yurii? Kaio?>

Od Sorayi Do Winry / Samuel

Byłam cała w ślinie i krwi. Podniosłam nieznacznie głowę, a moim oczom ukazała się Winry z jakimś chłopakiem u boku. Nie poznałam go wcześniej, więc nie wiem kim jest.  Otworzyłam usta by coś powiedzieć, ale nie wydusiłam z siebie ani słowa. 
-- S-Soraya... -- Winry dopadła do mnie i mocno do siebie przytuliła. Na plecach, gdzie miałam najpoważniejsze rany, nie czułam praktycznie nic.
Jest źle.
-- Winry, jak... Jak się czujesz..? -- spytałam szeptem. Na więcej nie było mnie stać. -- Gdzie jest Orion? 
-- Jest na zewnątrz.. -- rzekła zapłakana dziewczyna. Lewą, zakrwawioną dłonią pogłaskałam ją po włosach.
-- Nie płacz, nic mi nie jest..

< Winry? >

od Winry CD Samuel'a

- ja.. ja jestem Winry - powiedziałam  lekkim rozkojarzeniem, rozglądając się gdzie podział się skrzydlaty wilk i smok Sor. Soraya... mam nadzieję, że żyje i nic jej nie jest. Wsunęłam rękę do torby i z ulgą stwierdziłam, że jajo jest na miejscu. Nagle poczułam silny ból w lewej ręce, która znowu zrobiła się cała czerwona. Kucnęłam trzymając się za nadgarstek. Samuel szybko zareagował.
- co ci jest? Lepiej zabiorę cię do pielęgniarki - powiedział pomagając mi wstać. Szliśmy chwilę, ja co jakiś czas musiałam się zatrzymać przez ból. Kiedy doszliśmy na miejsce, zobaczyłam Oriona. Popatrzył na mnie z dziwnym smutkiem. Kiedy Sam otworzył drzwi, czas się jakby zatrzymał. W jednej chwili zobaczyłam jak Soraya wymiotuje krwią. Widząc to krzyknęłam i przysłoniłam sobie uta dłonią. Nasze spojrzenia spotkały się na ułamek sekundy gdy ją miałam. Are powstrzymał mnie bym do niej nie podchodziła i usadziłam mnie na osobnym łóżku. Sor była dla mnie jak siostra, nic prawie o niej może nie wiedziałam, ale się o nią martwiłam. Poczułam jak łza spłynęła mi po policzku i otarłam ją.

<Soraya? Samuel?>

Od Yurii'ego CD Tsuyoshi/Alora/Kaio

Co ona? Myślała, że jestem głupi. Eh... Pogładziłem jajo i wyszedłem z pomieszczenia, rzucając szybkie "do widzenia". Postanowiłem pochodzić po Akademii, ale moje plany zmieniło coś, a raczej ktoś.
- Witam Cię drogi bracie! - krzyknąłem do Tsuyoshi'ego, a ten podskoczył.- Co tam u młodszego braciszka - uderzyłem go lekko w ramię.
- Jesteśmy bliźniakami, jesteśmy tego samego wieku - powiedział.
- Teoretycznie jestem od Ciebie starszy o 2 minuty - rzekłem, na co ten przewrócił oczami. Nie zważając na mnie, poszedł przed siebie.
- Ej! - krzyknąłem i pobiegłem za nim.
-----
Na co do wielkiej sali.
- Ej, Tsu..- Tsu jednak nie dał mi dokończyć, tylko wszedł do środka. Widziałem w jego oczach zazdrość... Ale on tego nie okazywał.
<Tsu? Alora? Kaio?>

Od Adris (Próba Przejścia Yuri'ego)

Od razu podeszłam do chłopaka, gdy tylko dotknął jaja. Jak zawsze byłam podekscytowana tym, iż mamy nowego ucznia w akademii. Po chwili na jego dłoni pojawiło się znamię.
-Gratuluję ci Yurii, wybrał cię Smok Powietrza-powiedziałam do chłopaka.
Ten wziął w swoje ręce jajo.
-Chroń je, a w przyszłości będziecie się chronić nawzajem-powiedziałam.

Gratulacje Yurii przeszedł Próbę Przejścia!
Płeć smoka: Samiec Żywioł: Powietrze

Wygląd gdy się wykluje:

Od Drake'a CD Orion

Nim spostrzegłem co się dzieje, ten frajer złapał mnie za łachy i przygwoździł do ściany bliżej okna, gdzie miałem świetny widok na to,co działo się wewnątrz pomieszczenia. Z Sor było źle. bardzo źle. I to wszystko było moją winą... Orion wydarł się na mnie, szczerze? Jeszcze tak wytrąconego z równowagi go jeszcze nie widziałem. Jakimś cudem opanowałem się w pełni. Na mojej twarzy pojawił się cyniczny uśmiech. Jestem w tym dobry. Najlepszy. 
-- Hahahaha... -- zaśmiałem się Orionowi w twarz. -- Oczywiście, że mi nie zależy. Żałuje tylko jednego, wiesz czego? -- spytałem. Odepchnąłem od siebie tego kretyna dość mocno, przez co ten prawie wpadł na Zorina. -- Żałuję, że jej nie przeleciałem. A co z tobą? Czemu tak jej bronisz? Przecież to żadna twoja krewna. Ty martwisz się wyłącznie o rodzinę.  Z resztą, na sali jest twój młodszy brat, a nawet nie zwróciłeś na niego większej uwagi. Ja, przeciwieństwie do ciebie, martwię się tylko i wyłącznie o siebie. Ta szmata nic mnie nie obchodzi.. -- Moje serce krwawiło, jak to mówiłem, jednakże moje usta nadal trwały w uśmiechu. -- Nic tu po mnie, spadam stąd.
Ruszyłem w przeciwległą stronę. 

< Orionie? >

Od Ariany

Nie mogłam nic powiedzieć, już po chwili Axall zniknął zamykając za sobą drzwi. Świetnie..czy ja wyglądam na niańkę? Z resztą gdzie on się podział?! Już po chwili zobaczyłam jak biały smok i Spire bawią się ze sobą, a Avia siedzi i patrzy na nich.No..przynajmniej nie rozrabiają.
Usiadłam na podłodze, Ildirim spojrzał na mnie swoimi błękitnymi oczami, Spire oczywiście od razu wszedł mi na kolana torując przejście nowemu smokowi.
-Spire nie bądź zazdrosny-rzekłam i pogładziłam go. Ilidrim wspiął się na mnie i usiadł na ramieniu, Spire oczywiście musiał zrobić to samo.
-No.tak..widać.niańką jestem.-powiedziałam do siebie.

Od Oriona CD Drake

Aż powieka mi zadrgała. Jak ja miałem ochotę mu przyłożyć. Rozumiem jakby był ze sobą szczery. Mógłbym wtedy szczerze powiedzieć, że jest nic nie wartym śmieciem, którego interesują tylko korzyści płynące z czyjegoś pochodzenia i umiejętności. Ale kiedy zobaczyłem jak blednie na widok małego diabełka, która się podniosła... Pluła czymś... 
Nagle poczułem w nozdrzach ten zapach... rdzy... Pluła krwią. Co się u licha dzieje? 
-Tak bardzo cię nie obchodzi!?! Nie zależy ci na niej!?!- pod wpływem emocji zacząłem nieświadomie wyżywać się na Axallu. Jednak nadal na mojej twarzy nie ukazały się emocje. Z biegiem lat to był odruch. Nic nikomu nie pokazywać. Już i tak odsłoniłem się przed nim.  Chwyciłem go za ubrania i przytaszczyłem bliżej szyby z widokiem na to, co się działo na oddziale szpitalnym.
-Patrz na to co się dzieje i powiedz mi, że ci chodź w małym stopniu nie zależy- rzuciłem wrednie. 
Nie do końca rozumiałem co się ze mną dzieje. Może to tak długie życie otoczonym skorupą? Wiedziałem tylko, że w pewnym stopniu zależało mi.

<Drake?>

Od Sorayi

Czułam się źle, bardzo źle. Od dawna nie czułam takiego.. no właśnie. Wiem tylko, że jest mi źle ale.., nie czuję bólu. Światło zaczęło mnie razić po oczach, co jest dziwne, ponieważ dopiero co wschodziło. Chciałam się podnieść, lecz nie mogłam ruszyć prawą ręką. Nie czułam jej.
-- Gdzie.. ja.. -- Chciałam się odezwać, spytać gdzie jestem. Pod sobą wyczułam coś miękkiego. Czy ja leżę na łóżku? Jakim cudem?!
-- Jesteś na oddziale szpitalnym, twój białowłosy przyjaciel cię tu przyniósł..-- czyjś miły głos zadudnił mi w głowie. Nie rozpoznałam go, byłam oszołomiona. Nie wiedziałam co się dzieje wokół mnie, ale zaraz... Jaki białowłosy przyjaciel? I jak to mnie tu przyniósł..?! Dziewczyna, bo to był damski głos, co do mnie mówił, pomogła mi usiąść na skraju łóżka. Faktycznie, byłam w szpitalu. Za oknem świeciło słońce. Nie wiem jak, ale zmusiłam się do spojrzenia w lewo. Za szybą widziałam Axalla, Zorina, dyrektora i.. jego.
-- Orion -- szepnęłam ledwo słyszalnie. -- Ty draniu.. -- Nie powiedziałam już nic więcej, ponieważ zebrało mi się na wymioty. Moja ręka sama powędrowała do ust, zagradzając niemiłej substancji wydostanie się na zewnątrz. Nadal byłam zdekoncentrowana, nie rozumiałam ciągle, jak się tu do licha ciężkiego dostałam.
Pielęgniarka sięgnęła pospiesznie po jakąś miskę, bym mogła w końcu zwymiotować, ale nie zdążyła. Wyplułam z siebie wszystko, co zebrało mi się w ustach i ku mojemu zaskoczenie, nie były to wymiociny. Przez moje palce ciekła lepka, gorąca krew. Jej zapach sprawił, że znowu mi się wszystko uniosło. Kolejna dawka krwi wypłynęła ze mnie, brudząc moje dłonie, ubrania, pościel i kawałek podłogi.
-- Dyrektorze..! -- zawołała pielęgniarka. Ja nadal nie czułam bólu...

< Euros? >


Od Drake'a CD Orion

Ten ważniak myśli, że się go boję. Dobrze wiem, co miał znaczyć ten gest z bronią. To, że wtedy mnie prawie pokonał jest ujmą na mym honorze, ale na wszystko przyjdzie czas. Nawet na rewanż. Uśmiechał się niewinnie, Boże Burz, jak on mnie wpienia. Ale nie dam się. Ja też potrafię grać. Poza tym, nazwał Sor "little devil". Czy oni się znają? Skąd? Jak? Od kiedy?! Ja także uśmiechnąłem się pod nosem. Kątem oka spojrzałem na plecy Eurosa. Dobrze, że był odwrócony do nas tyłem. Tym razem to ja posłałem niewinny uśmiech Orionowi. 
-- Ona jest.., a raczej była, moją druga połową. -- Moje słowa sprawiły, że jego twarz delikatnie drgnęła. -- Ta kobieta, którą tu przywlokłeś i śmiesz nazywać moją przyjaciółką, nie jest dla mnie i nigdy nie była nikim ważnym. Posiadała coś, co musiałem mieć, poza tym.. -- uśmiechnąłem się szerzej. Bawiłem się świetnie. Jego oczy, mimo iż zachowywał względny spokój, zdradzały go. Był na granicy wybuchu. -- Spójrz na nią. Jest piękna. Miałbym przepuścić taką okazję? To w końcu jedyna córka zmarłego generała. Jedyna kobieta z rodziny Dreyarów. -- Moje słowa, które sam wypowiadałem, łamały mnie od środka. To nie prawda, że Sor nic dla mnie nie znaczy. Zdobyła moje serce dawno temu, ale ja wszystko zniszczyłem. Od dwóch lat, staram się ją znienawidzić, nawet próbowałem zabić! Ale ona jest... Jest wyjątkowa. Jedyna taka na całym świecie. A ten idiota Orion? Niech nie myśli, że mu ją tak łatwo odstąpię. Mimo, że już dawno przegrałem swoją walkę o jej serce...
-- Ona nic mnie nie obchodzi. Martwię tylko i wyłącznie o to, że gdyby jej zabrakło, Dragoso miałby poważny problem.
Westchnąłem przeciągle. Orion milczał, trawił moje słowa w nieskończoność. Już miałem coś powiedzieć, kiedy zza szyby ujrzałem, jak Sor się podnosi. Uśmiech momentalnie mi zbladł. Między nogami prze prysł mi smok Dreyar.

< Orion? > 

Od Oriona CD Drake

Spojrzałem na niego zimnym wzrokiem. Poczułem jak w moich żyłach krew zamienia się w lód. Mimo to cały czas byłem opanowany. Nawet zdobyłem się na niewinny uśmiech.
-Ja? Nic... Tylko ją sprowokowałem, ogłuszyłem i przyniosłem- wytłumaczyłem krótko. Nie musiał wiedzieć jak dzielnie walczyła ze sługusami Cienia po czym swoim dziecinnym zachowaniem narażała własne życie. Ktoś powinien ją wyszkolić w dziedzinie samokontroli.
Axall starał się podejść jak najbliżej mnie. No, ale był ostrożny. Mimowolnie uśmiechnąłem się. Wiedział, że ze mną ostrożnie. Pewnie pamiętał doskonale nasze spotkanie. 
-A więc panie Axall little devil to pana przyjaciółka?- udawałem idiotę. Jakbym nie mógł zauważyć pewniej więzi między ta dwójką. Nie przysłałby swojego pupila czarnowłosej bez powodu.
Z nadal niewinną miną poprawiłem w ostrzegawczym geście pochwę z mieczem na plecach. Niech nawet nie zaczyna. Tym bardziej jak dyrektor zacnej akademii był blisko.

<pnie Axall?>

Od Drake'a CD Orion

Orion. Jak mogłem go nie poznać..? Przez to wszystko, co się ostatnio dzieje, upuściłem gardę. Daję się zaskakiwać byle komu. Muszę się wziąć w garść. Życie mojej siostry jest na szali. Ten białas patrzył na mnie oczyma bez jakichkolwiek emocji, kiedy ja aż gotowałem się w środku. 
-- Co jej zrobiłeś? -- Spytałem, a raczej warknąłem. Reszta patrzyła na nas z lekkimi obawami, i dobrze. Jeśli będzie trzeba rozpętam tu prawdziwe piekło. -- Zapytam się ostatni raz; co jej zrobiłeś? -- Zbliżyłem się do Oriona na tyle blisko, na ile było to możliwe. Nie chciałem tracić nad sobą kontroli, przeważnie rzadko to się u mnie zdarza. Jedyną osobą, która potrafiła doprowadzić mnie do szewskiej pasji, oprócz goojca, jest Soraya. Tylko ona potrafi.., potrafiła wyprowadzić mnie z równowagi. 

< Orion? > 

Od Oriona CD Drake

Zostawiłem Sorayie w, mogę mieć tylko nadzieję, dobrych rękach. Kiedy wyszedłem z oddziału szpitalnego usłyszałem Axalla. Mogłem się tego spodziewać.
-Ej ty! - zawołał mnie. Nie powiem, że było mi to na rękę. Chciałem mieć spokój do czasu aż dowiem się co z diabełkiem. No i musiałem pomyśleć co zrobić z moim bratem. Znając go, cokolwiek bym mu powiedział i tak zrobi swoje. Tylko co on tu robił? Z pewnością walczył ze stworami cienia. Może się czegoś dowiedział.
Z westchnieniem podciągnąłem rękawy mojej zakrwawionej koszuli i zwróciłem się do mężczyzny:
-Słucham panie Axall?- na mojej twarzy nie odbijały się żadne emocje. Dostrzegłem jak na czole mojego rozmówcy zadrgała żyłka. Czyżbym go denerwował?

<Panie Axall?>

Od Yurii'ego CD Adris "Próba Przejścia"

Dzisiaj niesamowity dzień, wyjątkowy dzień. Uśmiechnąłem się szeroko, pukając do drzwi. Wszedłem do środka.
- Dzień dobry... - powiedziałem do elfki i Eurosa.- Jestem gotowy do Próby Przejścia.
Euros wskazał dłonią na smocze jaja.
- Tya... Nie tłumaczyć mi, wiem idealo wszystko - uśmiechnąłem się szeroko i podszedłem do jaj. Przymknąłem oczy i wziąłem głęboki wdech. Otworzyłem oczy i położyłem dłoń na jaju. Niestety to nie było to. A tak wierzyłem, że pójdzie gładko i szybko i zgodnie z planem. Zrobiłem dwa kroki na lewo.
-----
Na mojej twarzy pojawił się grymas. Ile tu stoję?
- Yurii - usłyszałem głos za sobą. Odwróciłem się z niemałym zaskoczeniem. Jakby wszystko... Było wyraźniejsze. Słyszałem bicie swojego serca, szum liści zza okna, radosne wrzaski dzieci, a zwłaszcza TEN głos. Położyłem dłoń na TYM jaju.
<Adris?>

Od Drake Do Ariana / Orion

Moje myślenie zostało zastopowane. Cały świat przestał się kręcić. Moje ręce zaczęły się trząść.
TO nie może być prawda...!
-- Muszę lecieć. -- Rzuciłem szybko, do Adris, po czym porwałem Ildirim i ruszyłem za gościem, który najprawdopodobniej jest winien tego, o czym właśnie myślę.
Ruszyłem ku gościowi, ale ten zniknął mi z oczu na chwilę. Ja skręciłem do pokoju Ariś, pewnie jeszcze śpi ale co mi tam. Stanąłem przed jej drzwiami i zapukałem dość głośno... No dobra, zacząłem w nie walić ile wlezie. Ariś otworzyła mi ale nic nie zdążyła powiedzieć, bo wszedłem jej w słowo.
-- Witaj, ok nic nie robisz nie? Tak? To trzymaj Ildirim -- wepchnąłem jej w ręce mojego smoka. -- Później go odbiorę. Pa! -- I już mnie nie było.

Udałem się do skrzydła szpitalnego. Chciałem wejść do środka, zobaczyć, czy to na pewno ona, ale upewniłem się, że tak kiedy w ręku dyrektora zauważyłem to serum. No kurna nie... Dyro nie wpuścił mnie do środka, już miałem zaprotestować, kiedy ze środka wyszedł ten białas.
-- Ej ty! -- Krzyknąłem do niego.


< Orion? Reszta widowni..? :D >

Od Are CD Orion/Soraya/Reo/Naxia/Zorino

Szybko zleciłam by położył dziewczynę na trzecim łóżku. Potem nakazałam by wyszedł, opuścił salę posłusznie, ale tak samo jak wilkokrwisty chłopak kręcił się przy wejściu. Dziewczyna była nieprzytomna, co nie wróżyło nic dobrego, sprawdziłam jej stan.
---
Obandażowałam jej rany, niektóre były poważne, inne to były lekkie draśnięcia.
-Zaraz się tobą zajmę chłopcze-rzekłam do zielonowłosego chłopaka. Po chwili do sali wszedł sam dyrektor, w ręku trzymał jakąś małą fiolkę. Od razu wiedziałam co to jest.
-Dziękuję za dostarczenie-rzekłam. Euros oddał mi lekarstwo i odszedł.
-Chłopcze wyjdź stąd. Nie można przeszkadzać, tylko pogorszysz stan zdrowia pacjentów.-rzekł stanowczo Euros. Do sali chciał wejść Drake Axall, jednak za sprawą Eurosa dał sobie spokój. Teraz w trzech czekali przy wejściu.
-Gdzie..ja-usłyszałam głos czarnowłosej dziewczyny. Od razu do niej podeszłam i pomogłam usiąść.
-Jesteś na oddziale szpitalnym, twój białowłosy przyjaciel cię tu przyniósł.-wytłumaczyłam. Ta spojrzała za szybę drzwi do sali. Przyniosłam jej lekarstwo.
<Soraya? Drake? Orion? Reo? Zorino?>

Od Ariany

Obudziłam się, nikogo nie było w pokoju prócz Spire i Avii.
Drake Axall..to on mnie uratował.. Gdyby nie on rozwaliłabym zapewne tę akademię..mój przyszywany starszy brat..
W ustach czułam nieprzyjemny smak..to pewno to antidotum..Skrzywiłam się na myśl o tym paskudztwie.. Gdy się ruszyłam ból przeszył całe moje ciało. Nie wiedziałam, że przemiana w demona tak boli... Byłam słaba, ale miałam to w nosie..muszę wstać, potrafię o siebie zadbać.. po za tym nic mi nie będzie. Nadal nie mogłam uwierzyć, że odziedziczyłam po ojcu całą moc demoniczną.. A to..że nie jest pewne czy umarł ciągle chodziło mi po głowie..bo co jeśli jednak żyje? Czy pojawi się tu... a może jego również przejął demon i już go nie zobaczę..a może po prostu zabójcy postanowili zabrać jego ciało.. Sama nie wiedziałam..
Po chwili ktoś zapukał do moich drzwi, szybko zarzuciłam na siebie koc, przecież nikt nie może mnie tak zobaczyć.
<Ktoś?>

Od Drake'a CD Adris

To było coś... niezwykłego. Biały, lekko połyskujące łuski, mogłoby się wydawać, że są z metalu. I jednaj były! Smok patrzył na mnie błękitnymi roziskrzonymi oczami. Mój smok.. pomyślałem z dumą.
-- Ildirim.. -- Uśmiechnąłem się do malca. Był piękny, taki jakby to rzec, w moim stylu. Posadziłem go sobie na ramieniu i wtedy właśnie białasek zwrócił uwagę na smoka Sor. Patrzyły na siebie w skupieniu. -- O, widzisz tego czarnego diabła? Masz go nienawidzić, jego właścicielka to samo zło, tak jak ten tu szczur..
-- Drake.! -- Adris palnęła mnie w głowę, zaś Ildirim lekko na nią warknął. Zeskoczył z mojego ramienia. Podreptał do ksyształowca, już miałem nadzieję, że się na siebie rzucą kiedy.. Oni zaczęli się ze sobą bawić?!
-- Ildirim! Siat! Siat powiedziałem! -- zacząłem krzyczeć, przez co z pewnością zbudziłem kilkoro mieszkańców Akademii. -- Co ja ci powiedziałem!? To wróg, a wrogów się nienawidzi! Nie baw się z nią.. -- Sięgnąłem ręką po mojego smoka, lecz czarny diabeł mnie ugryzł! -- AŁA!!!! -- Mój wrzask rozniósł się echem po budynku, ale to jeszcze nic. Adris, zamiast mi pomóc, to zaczęła się śmiać.. --Dzięki Adris, wielkie dzięki... -- Chciałem dodać coś jeszcze, ale w oddali mignął mi jakiś białowłosy koleś. Niósł coś dużego na rękach, jakby ciało... Z worka wystawały czarne jak smoła włosy... 
Nie. To nie może być prawda...

< Adris? > 

Od Adris CD Drake

Drake wyjął Smocze Jajo, było już całe popękane. Już po chwili ze skorupki wychyliła się biała główka smoczka, pochyliłam się i pomogłam mu uwolnić się ze skorupki.
Smok czujnie mi się przyglądał, nie miał na szczęście zamiaru mnie ugryźć. Wolny od skorupy smok potruchtał do właściciela i zaczął wdrapywać się na niego przy pomocy swoich małych pazurków.
Drake pomógł mu i sam wziął go na ręce, smok nie spuszczał go z oczu.
-Cieszę się, że mogłam być z tobą i patrzeć jak wykluwa się twój przyjaciel-powiedziałam z uśmiechem.
<Drake? Zostałeś ojcem>

Od Sorayi Cd Orion

Dałabym radę walczyć. I to właśnie zamierzałam, lecz coś mi przeszkodziło. Uderzenie w tył głowy sprawiło, że ugięły się pode mną kolana, a ja upadłam. Ostatnie, co zapamiętałam to czyjeś ramiona, biała czupryna i blask promieni słońca. Potem urwał mi się film.
Cudownie... 

< Orionie, jesteś wyzwaniem.... >

Od Kaio CD Alora/Tsuyoshi

Ciągle miałem na oku Nurizio, nie mogłem pozwolić by rzucił się niespodziewanie na Alorę lub Tsuyoshi'ego. Ku mojemu zdumieniu Nurizio nie zachowywał się agresywnie co do Alory, mimo tego jednak kazałem Alorze odsunąć się od wilka. Po chwili wpadłem na niesamowity pomysł.
-Tsuyoshi, czy pozwolisz, iż porwę Alorę?-zapytałem. Chłopak, przez chwilę stał cicho.
-Jasne.-rzekł tylko.
-Obiecuję, że oddam ci ją-powiedziałem, Alora poszła ze mną do wielkiej sali.
-Po co tu mnie przyprowadziłeś?-zapytała. Podszedłem do wieży i puściłem nasz ulubiony kawałek.
-Pamiętasz nasz układ taneczny?-zapytałem. Ta uśmiechnęła się szeroko.
(Taniec-oczywiście nie było pocałunków!)
Kiedy skończyliśmy taniec, czułem się szczęśliwy. Tak dawno nie tańczyłem z Alorą, tylko ona potrafiła tak tańczyć. Moje serce biło tak szybko. Alora oderwała się ode mnie, spojrzeliśmy sobie w oczy.. Moje uczucie do niej znów za buzowało.. Wiedziałem jednak, że ta oddała swe serce Tsuyoshi'emu.
<Alora? Tsuyoshi?>

Od Oriona CD Soraya




Powiedzieć, że się zawiodłem to mało. Spodziewałem się jej złości. Może nawet jakiegoś wybuchu. Ale żeby narażała własne zdrowie? I to w imię czego? Rywalizacji? Uznała mnie za rywala. Pochlebiało by mi to gdyby nie był to efekt moim zdaniem szczeniackiego zachowania. Może była silna. Jednak powinna walczyć z rozwagą.
Zaimponowały mi jej umiejętności, ale dosyć tej zabawy. Spojrzałem na małego diabła. Spojrzała się na wschodzące na horyzoncie niebo. Postanowiłem wykorzystać ten moment. W ułamku sekundy znalazłem się przy niej i szybkim ruchem ogłuszyłem ją rękojeścią mojego miecza. Nie spodziewała się tego. Przynajmniej nie z mojej strony.
Zdjąłem płaszcz i owinąłem w niego czarnowłosą. Przerzuciłem sobie ją przez ramię. Na pewno mnie zabije za to. Ale przynajmniej będzie żywa. 
Zacząłem biec w kierunku akademii tak aby stwory mnie nie dogoniły.

***

Udało mi się znaleźć na terenie akademii bez problemów. Doprawdy, po tym ataku mieli poważne problemy z ochroną skoro nikt mnie nawet nie sprawdził.
Osłoniłem szczelniej nieprzytomnego diabełka płaszczem. 
Na pewno nie byłaby zadowolona wiedząc, że ktoś widział ją w takim stanie. Jeszcze te paskudne rany na plecach. Skrzywiłem się. Zostaną blizny. Choć takiej piękności nie powinno to zaszkodzić.

***

Wpadłem na oddział szpitalny po drodze mijając wilkokrwistego rudzielca. Od razu napotkałem znajome spojrzenie zielonych oczu. Moj kochany braciszek leżał na łóżku z torsem całym w bandażach. Na jego twarzy widziałem kilka dość głębokich cięć.
-Reo - warknąłem- Jeszcze mi się wytłumaczysz co tu robisz - wściekłem się na widok jego obrażeń. Jego wizyta w takim miejscu nie wróżyła nic dobrego.
Ale najpierw musiałem zająć się little devil.
Spojrzałem na brązowowłosą elfkę, która patrzyła na mnie niezadowolona. Nie dziwiłem się jej. Zakłóciłem spokój jej pacjentów.
-Gdzie mogę położyć nowego pacjenta? Rany ma tak paskudne, że lepiej żeby nikt ich nie widział- nagiąłem trochę prawdę.


<Are? Soraya? Przepraszam, ale musiałem. Reo my się jeszcze policzymy>

Od Drake'a Cd Adris

Adris udało się poskromić tego diabła. Całe szczęście, bo znowu bym musiał inwestować w nowe buty. Dziewczyna wzięła na ręce smoczysko, które jakoś ją słuchało, jednak nie pozwoliło się długo trzymać. Zeskoczyła z jej rąk. Usiadła za to obok jej nóg i nie odrywała ode mnie spojrzenia. Jej czarne ślepia wtapiały się we mnie, zupełnie jak oczy jej właścicielki. Na samo wspomnienie aż się wzdrygnąłem. 
-- Wolę walczyć już ze setką pomiotów, niż mieć za przeciwnika kryształowca, zwłaszcza JEJ kryształowa.  A tak poza tym, dostałaś prezent ode mnie? -- spytałem dziewczynę. Miałem na myśli oczywiście małe ustrojstwo od Sor. Adris popatrzyła na mnie, nie wiedząc o co mi w pierwszej chwili chodzi, lecz zaraz się opamiętała.
-- Tak tak. Dostałam. Musze podziękować za to Sorayi, no i jej bratu za tyle informacji. Z pewnością się przydadzą. Prace nad serum dla zatrutych trucizną pomiotów już się zaczęły. 
-- Doskonale. -- Puściłem oczko do Smoczej Opiekunki, zaś ta lekko się zarumieniła. -- A teraz pozwól że.. -- nie dokończyłem, ponieważ Ildirim schowany w mojej torbie na plecach zaczął się wykluwać. -- Osz k**wa...

< Adris? Pomożesz przy porodzie..? :D >

Od Sorayi CD Orion




Jego słowa sprawiły, że zastygłam w bezruchu. Do tego, ten jego wredny uśmieszek... Że niby co, proszę? Czy on sugeruje, że jestem słaba? Za słaba na walkę? Mój oddech przyspieszył, już nie czułam bólu na plechach. Przed oczami miałam tylko twarz Oriona. Jego złośliwość i przekonanie, że sobie nie poradzę wznieciły we mnie wielką złość. O nie. Nie nie nie nie nie... On nie traktuje mnie poważnie i jeszcze to całe "mała". Kto mu pozwolił tak się do mnie zwracać?! Jak śmiał.. Moja duma ucierpiała przez jego słowa. Czułam jak twarz mi tężeje, jak wściekle zaciskam wszystkie zęby. Chcesz zagrać Orionie? Proszę bardzo, zagram według twoich zasad. 
-- Nie doceniasz mnie, a to błąd. -- Moje słowa musiały go zainteresować, ponieważ spojrzał na mnie zaciekawiony. Odwróciłam się do niego placami, z rąk wypuściłam moje oba miecze, które wbiły się w ziemię. -- Wielki błąd. -- Dodałam jeszcze. Chorda otaczających nas podmiotów przerzedziła się, lecz nadal było ich koło dwudziestu. Napierały na nas z każdej strony. Atakowały, lecz ja stałam. Czekałam, aż będą blisko, na tyle, bym mogła rozpocząć swój pokaz. Orion za mną walczył dalej. Nie powiem, radzi sobie świetnie, jest fenomenalnie wyszkolony. Jednak ja... Ja nie potrzebuję mieczy czy żadnej innej broni do walki. Zamknęłam oczy. Wczułam się w otaczający mnie świat. Słyszałam jak wrogowie stawiają korki ku mnie. Jak Orion odcina głowy kolejnym pomiotom. Czułam jak czas dla mnie zwalnia. Jestem wojowniczką. Łowcą. Burzą.
Kiedy otworzyłam oczy, dwa podmioty już unosiły swoje miecze by mnie zabić, jednak ja nie pozwoliłam im na to. Wykonałam unik robiąc przerzutki do tyłu, jednocześnie kopiąc jednego z demonów w głowę. Cios był na tyle silny, że stwór padł trupem. Wylądowałam na zgiętej prawej nodze, lewą zaś miała wyprostowaną. Przeturlałam się szybko na prawo. Moje ciało jest jak z gumy, mogę zrobić ze sobą co tylko mi się żywnie podoba, a teraz właśnie nabrałam na to ochoty. Co z tego, że moje plecy ucierpią na tym jeszcze bardziej. Teraz nie dbam o to. Liczy się tylko i wyłącznie pokonanie wrogów. Weszłam w tryb zabójcy. Teraz nic mnie już nie zatrzyma.
-- Orionie, zobaczmy, kto z nas jest lepszy! -- Rzuciłam do mojego białowłosego towarzysza, który teraz zyskał dodatkowe miano rywala. Na horyzoncie pojawiły się pierwsze promienie słońca. Nastał nowy dzień. Dzień, w którym wreszcie nadszedł czas na działanie.


< Orion? >

Od Alory CD Tsuyoshi/Kaio

Było mi miło, że Tsu przeprosił Kaio za swoje zachowanie. Kaio podał mu dłoń.
-Jasne stary, wszystko gra. Sam bym był podejrzliwy gdybym zobaczył swoją dziewczynę w objęciach innego typa-powiedział z uśmiechem. No w końcu jest dobrze. Po chwili zobaczyłam jak w naszą stronę biegną dwa wilki, jednego od razu rozpoznałam.
-Diablo!-zawołałam. Kaio odwrócił się w stronę nadchodzących wilków i uśmiechnął się szeroko.
Diablo wtulił się we mnie, a ja w niego. Gładziłam jego ciemne futro, podczas gdy drugi z wilków patrzył na mnie swoimi pięknymi jasnymi fioletowymi oczkami..nie znałam go, ale wydawało mi się, że boi się ludzi.. Za to Diablo znałam od dziecka, praktycznie rzecz biorąc wychowałam się z nim, tak samo jak Kaio.
-Na pewno się za tobą stęsknił, dawno nie widziałem by tak się cieszył-powiedział Kaio. Gdy skończyłam głaskać Diablo, popatrzyłam na rudego wilczka.
-Hej, chodź tutaj-rzekłam zachęcająco, jednak wilk ani się nie ruszył.
-Alora, nie. Narizio nie ufa ludziom..może się na ciebie rzucić-wytłumaczył Kaio.
-Jak to..?-zapytałam.
-Jest to trudne ponieważ od urodzenia Narizio był bity, karcony i paskudnie traktowany przez ludzi, których napotkał... Ja uratowałem go od jednego typa, który chciał go zabić-powiedział chłopak. Tak bardzo było mi żal wilka. Postanowiłam, że nie poddam się i jeszcze Narizio odzyska wiarę w ludzi.
<Kaio? Tsuyoshi? Ktoś?>

Od Zorino CD Reo/Naxia

Chwyciłem pewniej Naxię i ruszyliśmy do akademii. Skierowałem się i z małą i z Reo do oddziału szpitalnego.
-Co się stało? Już, już do mnie-powiedziała brązowowłosa elfka Are. Położyłem Naxię na jednym z łóżek, Are natychmiast sprawdziła jej stan.
-Ty chłopcze na drugie łóżko, proszę-rzekła po chwili do Reo.
-Ma silną gorączkę, która wzrasta.. Rozumiem, że przeszła przemianę zgadza się?-powiedziała. Byłem zdziwiony, że tak dużo wie o wilkokrwistych. Stan zdrowia Naxii mnie niepokoił.
-To była jej pierwsza przemiana..-wyjaśniłem. Are nagle spoważniała.
-Musisz stąd wyjść, inaczej zarazisz się od niej. Jesteś tak jak ona wilkokrwistym.. nie jesteście tak jak inni odporni na krew pomiotów. -wyjaśniła. Moje oczy się poszerzyły.. ona była ranna? Czułem, że mogę ją stracić.. Lecz w niczym nie pomogę jeśli również zachoruję, więc wyszedłem.
Are obłożyła Naxię zimnymi okładami, oraz podała jej lek dożylnie. Potem zajęła się Reo.
<Reo? Naxia?>
Kiedy wilkokrwisty ma styczność z krwią pomiotu ich organizm się rozpala.. Naxia będzie coraz to bardziej gorąca. Przez dwa dni będzie pod opieką Are.. Jest prawdopodobieństwo iż nie przeżyje.. Ale kto to wie.

Od Tsuyoshi'ego CD Alora/Kaio

Uśmiechnąłem się triumfalnie do Kaio. I co? Udało się! Pogłaskałem ją po plecach i pocałowałem w czubek głowy.
- Nie musisz przepraszać, ludzie, gdy są zdenerwowani, nie myślą trzeźwo - wyszeptałem.
- A tak... Może... E... - odsunąłem się na trochę od Alory, a ta spojrzała na mnie zdezerientowana. Podałem dłoń Kaio.
- Tsuyoshi. Miło mi, tym razem... Wybacz za me zachowanie, nie było zbyt mądre i przemyślane - powiedziałem z lekkim uśmiechem.
<Kaio? Alora?>

Od Alory CD Tsuyoshi/Kaio

Nie wiedziałam co powiedzieć.. Mój dawny obrońca, jest tu i chroni mnie ponownie.
Kaio, jest i będzie moim najlepszym przyjacielem.. Kiedy się uspokoiłam puściłam Kaio i wstaliśmy, już po chwili wbiegł Tsuyoshi. Szybko otarłam łzy by nie widział, że przez niego płakałam..Kaio nie chciał go do mnie dopuścić, jednak Tsu łatwo się nie poddał i już po chwili stał obok mnie.
- Alora, Xerda to moja kuzynka! Wiem, ze nie widać, ale to prawda! - krzyknął.
-K..kuzynka?!-zapytałam niepewna.
-Tak..kuzynka-powiedział raz jeszcze. Spojrzałam na jego czerwony policzek..tak bardzo było mi wstyd..jak mogłam go w taki sposób potraktować.. Przytuliłam go.
-Tak bardzo cię przepraszam.. Nie myślałam..byłam zdenerwowana..-przepraszałam chłopaka.
<Tsuyoshi? Kaio?>

Od Reo CD Naxia, Zorino

Jak rzadko, a właściwie wcale nie zdarzało mi się przeklinać, tak teraz zakląłem siarczyście. Kapturek dla mnie się przemieniła i uratowała mnie. A teraz ponosiła za to konsekwencje. 
Na szczęście zaraz potem jak straciła przytomność rudzielec ją złapał. Zorino...
Powoli zbliżyłem się do niego.
-Mam nadzieję, że wiesz do kogo się udać?- zapytałem nie patrząc jednak na niego. Obserwowałem nieprzytomnego kapturka. Jej twarz teraz wydawała się taka spokojna. Wyglądała jakby tylko spała. Nieświadomie pogłaskałem białowłosą po głowie.
-Musimy ją stąd szybko zabrać- usłyszałem futrzaka.

<Naxio biedna moja? Zorino?>


Crow

Chasseur || Shattered : Tale of the Forgotten King - Le Voyageur:
 Tajemnicza postać wyłania się w najmniej spodziewanym momencie. Odziana w obszerny, szary płaszcz z głową zakrytą kapturem a twarz skrytą za maską niewiele pokazuje. Właściwie nic. Żadnego odsłoniętego kawałka skóry jakby przybysz bał się, że nawet skrawek może go wydać. Nie widać czy to mężczyzna, czy tak naprawdę kobieta. Można tylko powiedzieć o średnim wzroście i barwie oczu tej postaci. Przez otworzy w masce widać błysk intensywnej szarości oraz wyrazistego błękitu, heterochromia. W ciemnościach niemal świecą.
Imię: ???
Przezwisko: Crow
Wiek: nieznany
Płeć: tajemnica
Stanowisko: Młody jeździec
Specjalizacje: nieznane
Rodzice: ???
Rodzeństwo: ???
Partner:???
Smok: ---
Pupil: Toparo, Devonshire
Charakter:Tajemniczy przybysz, który w woli pozostać jak na razie ukryty za maską. 
Historia: Nikt nie wie kim jest. Nikt nie zna jego pochodzenia. Jednak tajemnicza postać sama wyjawi swoje tajemnice, ale w stosownym czasie.
Właściciel: Herba
Głos:???
Punkty: 0
Monety: 0
Punkty Umiejętności:
WYTRZYMAŁOŚĆ: ? /SIŁA: ? /SZYBKOŚĆ: ? /ZWINNOŚĆ: ? /PANCERZ: ?

Cristian Chihaia:
 Imię: Toparo
Wiek: ???
Płeć: Smiec
Rasa: Guardian Deer
Żywioł: Natura
 Moce: Porozumiewanie się telepatyczne z innymi istotami.
Wytwarzanie światła porożem.
 Charakter: Raczej miły nie jest, szczególnie kiedy ktoś zaczepia jego właściciela. Lubi gryźć ludzi płci męskiej. Nie lubi być wiązany, kocha wolność.
Na jego grzbiet może wsiąść tylko Crow.
Właściciel: Crow

black pegasus:
Imię: Devonshire
Wiek:
Płeć: Samiec
Rasa: Pegasus
Żywioł: Wiatr
 Moce: Porozumiewanie się telepatyczne.
Wywoływanie wichur, tornad.
 Charakter: Z pozoru milszy od swojego kolegi Toparo tak naprawdę jest wredną istotą. Lubi zjadać cudze jedzenie. Kocha przede wszystkim jabłka. Uważa się za strażnika swojego właściciela.
Właściciel: Crow



Od Tsuyoshi'ego CD Kaio/Alora

S... Zabolało. Położyłem dłoń na policzku i spojrzałem zdezerientowany na Alorę. Spiorunowałem wzrokiem Kaio.
- To moja kuzynka - wyszczerzyłem przez zęby i pobiegłem za Alorą. Gdy starałem się wytłumaczyć, to Kaio próbował mnie stąd wygonić jak jakiegoś psa. Warknąłem cicho. Nie, nie będę patrzył na tego gówniarza, oj... Nie.
- Alora, Xerda to moja kuzynka! Wiem, ze nie widać, ale to prawda! - krzyknąłem.
<Kaio? Alora? Wybacz Tsu! ;-;>

Od Kaio CD Alora

Podszedłem bliżej do Alory, żal mi było jak potraktował ją chłopak. 
-Alora, wszystko gra?-zapytałem z troską. Byłem gotów by w razie konieczności dać jej ochłonąć. 
Alora zaczęła biec za Tsu, biegłem zaraz za nią.. Zatrzymałem się widząc, jak Alora patrzy na Xerdę i chłopaka.. Szybko się pocieszył. Alora nie wyglądała na szczęśliwą po jej policzkach spływały pojedyncze łzy. Kiedy dziewczyna z dwoma towarzyszami odeszła od Tsu, Alora ruszyła w jego stronę.
-Nie zależy ci na mnie?-zapytała. Tsu patrzył na nią, potem zauważył mnie.
-Ty zalazłaś nowego..-zaczął. Alora nie wytrzymała i dała mu w twarz.
Odbiegła od niego mijając mnie i weszła z powrotem do akademii.
-Super stary.-rzuciłem tylko do chłopaka i wybiegłem za Alorcią.
Zastałem ją stojącą pod ścianą, nie miałem na co czekać, muszę ją jakoś pocieszyć.
Chwyciłem ją za rękę i pociągnąłem do siebie.
Anyone know what manga this is?:
Dziewczyna zaczęła płakać, przytuliła mnie mocniej. Gładziłem ją po włosach.
-Nikt cię nie zrani, puki ja tu będę.-powiedziałem pewnie.
<Alora? Tsuyoshi?>

Od Naxii CD Reo

Dochodziliśmy już do ścieżki prowadzącej do akademii. Z każdą chwilą czułam się coraz to gorzej... nie przewidziałam skutków ubocznych przemiany w wilczą postać.
-Coś ci jest kapturku?-zapytał po chwili Reo. Nie mogłam ujawnić, że coś jest faktycznie nie tak.. to on jest w gorszym stanie, musi dojść do siebie..nie ja.. Mną nie może się teraz przejmować.
-Nie..nic mi nie jest..-odpowiedziałam. Reo jednak nie wyglądał by mi wierzył.. W oddali spostrzegłam Zorino.
-Zorino!-zawołałam. Musiał nam pomóc. Od razu przybiegł i rzucił się na mnie.
-Już, już jestem cała. Możesz mnie puścić-powiedziałam. Widziałam jednak w jego spojrzeniu, że martwi się o mnie. Pewnie wyczuwa, że przeszłam przemianę..
-Proszę cię, zaprowadź Reo do jego komnaty..-poprosiłam oboje patrzyli na mnie z troską.
-Co się dzieje?!-zapytał poddenerwowany Zorino.
-Ja..musiałam ratować Reo.. przemieniłam się..-mówiłam, nagle nogi ugieły się podemną, rudzielec szybko mnie złapał.
-Nie martw się mną.. Reo jest ważniejszy..-powiedziałam i straciłam przytomność..
<Reo? Zorino?>

Od Oriona CD Soraya

-A ty?- spojrzała na mnie swoimi błyszczącymi oczami. Czy to miało być wyzwanie? Prowokacja?
Nie miałem czasu na zastanowienie gdyż stwory zaczęły nacierać. Jednego po drugim pozbawiałem głowy bez większych trudności. Krew leciała na wszystkie strony, a liczebność potworów spadała.
W pewnym momencie zwróciłem się do Sorayi:
-To nie ja wyglądam jakbym miał zejść z tego świata lirrle devil- pozwoliłem sobie na złośliwy uśmiech.
-Pośpieszmy się i wracajmy do akademii mała. Bez urazy, ale długo nie pociągniejsz- dodałem jeszcze.

<Soraya?>

Od Reo CD Naxia

Wstałem z ogromnym bólem. Jednak ze zdziwieniem zaobserwowałem, że rana na brzuchu już nie krwawi a wręcz się już zasklepia. Niesamowite! Domyśliłem się komu mogę to zawdzięczać.
Spojrzałem na mojego białowłosego kapturka. Przez chwilę patrzyliśmy sobie prosto w oczy, ale Naxia speszona szybko odwróciła wzrok. Nie mogłem nie uśmiechnąć się szeroko. No cóż... Moja mała była wstydliwa. Nawet to było całkiem słodkie. Wilkokrwista z resztą cała była słodziutka jak cukierek.
-Dziękuję mój kapturku- wyszeptałem jej do ucha po czym ruszyłem w kierunku akademii jak mi się zdawało. Białowłosa przez chwilę tuptała za mną, po czym zrównała się ze mną i ramię w ramię zaczęliśmy iść w kierunku wysokich wież. 

<Naxio cukiereczku?>

Od Tsuyoshi'ego CD Alora/Xerda

Parsknąłem cicho.
- Życzę miłego dnia - warknąłem i odwróciłem się, by pójść w przeciwną stronę. Poszedłem na dół. Na zewnątrz zauważyłem Xerdę.
- E.. Cześć... - powiedziałem i usiadłem obok niej.
- Hej. Nisko - podała mi dłoń, oczywiście do przybicia piątki.
- Było blisko - zażartowała, zabierając dłoń, gdy ja chciałem przybić z nią piątkę. Zaśmiałem się cicho. Dopiero teraz zauważyłem dwójkę zwierząt.
- A tak, to Isalis i Bolt - powiedziała, wskazując oboje po kolei.
- Chyba tego będziesz musiała umyć - wskazałem na Bolta.
- W sumie... Lepiej idę, bo potem będzie trudniej go umyć - powiedziała i wstała. Pocałowała mnie w policzek i wzięła obu na ręce.
<Xerda? Alora? Zazdrosna będzie?>

Od Alory CD Tsuyoshi/Kaio

Tsuyoshi był oburzony, widać było, że jest zazdrosny. Chwyciłam go za rękę i na niego spojrzałam.
-Nie bądź taki, to mój najlepszy przyjaciel.-powiedziałam do chłopaka. Tsu jednak nadal miał te swoją naburmuszoną minę. Przewróciłam oczami, nie zamierzam się mu tłumaczyć, Kaio jest moim najlepszym przyjacielem i nie będę go unikała tylko dlatego, że Tsu on się nie spodobał.
-Może..przyszedłem nie w porę.-powiedział Kaio, w tedy co mnie tknęło.
-Nie, idę z tobą.-rzekłam szybko. Tsuyoshi wydawał się być zdziwiony..no fakt zawsze unikałam innych chłopaków i trzymałam się tylko z Tsu. Ale od teraz będzie inaczej, jest tu Kaio.
-Chyba nie zamierzasz z nim pójść?!-zapytał zdenerwowany Tsu.
-Zamierzam. To mój przyjaciel, którego nie widziałam od paru lat, nie zabronisz mi spotykania się z nim.-odpowiedziałam.
<Tsuyoshi? Kaio?>

Od Naxii CD Reo

-Naxio?-wyszeptał. Chwyciłam go za dłoń.
-Jestem, jestem, już wszystko dobrze, jesteś bezpieczny-mówiłam. Kiedy chłopak chciał wstać zatrzymałam go.
-Na pewno masz siłę by wstać?-zapytałam. Reo popatrzył na mnie i lekko się uśmiechnął.
-Tak..dam radę, nie martw się kapturku-rzekł i po chwili wstał. Na szczęście moc Złotego Strażnika zadziałała. Mimo wszystko jednak starałam się być blisko niego, gdyby coś się stało.
-Wróćmy zatem do akademii.-rzekłam.
<Reo?>

Od Adris CD Drake

Myślałam, że padnę ze śmiechu. Ukucnęłam i przywołałam małego smoka kryształu, od razu do mnie przyszedł. Wzięłam go na ręce, był taki posłuszny..cóż może to i przez to, że prawie każdy jeden elf poradzi sobie ze smokiem.
-Drake, poradziłeś sobie z pomiotami, a z takim maluchem nie potrafisz. Zadziwiasz mnie.-powiedziałam żartobliwie. Axall tylko się uśmiechnął. Maluch szybko zasnął mi na ramionach.
-Jeśli chcesz, mogę się nim zająć, jak spotkam Sorayę, oddam jej malucha.-zaproponowałam.
<Drake? Ktoś?>

Od Reo CD Naxia

Coś mi się śniło. Nie pamiętam za bardzo co. Zapamiętałem tylko jedno. Jakby przez mgłę widziałem jakąś kobietę. Miała piękne blond włosy sięgające aż do ziemi. Więcej nie dałem rady dostrzec. Wszystko było zamazane a i ona była odwrócona do mnie plecami.
Czułem jakbym skądś ją znał. Jakby była bliska mojemu sercu. Ale w moim życiu zaistniała jedna kobieta. I pojawiła się na chwilę, tylko po to żeby zaraz uciec z bogaczem. Zostawiła mnie.
Wokół mnie zapanowała ciemność. Ale nagle rozbłysło światło, a nad sobą zobaczyłem mojego małego kapturka.
-Naxio?- wyszeptałem nie wiedząc zbytnio co się działo.

(mały kaptursiu?)

Saki Nanami

Imię: Saki Nanami (znaczy: kwiat nadziei siedmiu mórz)
Przezwisko: Przedstawia się jako Shiroi Hirata
Wiek: 17 lat
Płeć: Kobieta
Stanowisko: Młody Jeździec
Specjalizacje: 
Walka wszelką bronią
Odczytywanie Run
Jazda konna
Wytwarzanie trucizn
Rodzice: 
Ojciec: nieznany
Matka: Ataki Soki Nie znosi swojej matki od której uciekła wraz z bratem. Ataki biła ich i zmuszała do ciężkiej pracy. Ojca nie zna i prawdopodobnie nigdy nie pozna.
Rodzeństwo: Yukio to jej młodszy brat, którego bardzo kocha. Wychowała go i bardzo za nim tęskni.
Partner: nigdy o tym nie myślała
Smok: Kijo
Pupil: brak
Charakter: Saki to dziewczyna z niewyczerpanymi zapasami energii. Pomimo tego jest osobą raczej skrytą. Stara się zawsze zachować spokój, niestety często jej się to nie udaje. Jest bardzo wytrzymała i cierpliwa. Potrafi godzinami siedzieć w całkowitym bezruchu. Saki uwielbia wszelakie owoce, a nienawidzi surowego mięsa i tłuszczu. Jest dziewczyną o wielkiej sile woli. Raczej nie nawiązuje przyjaźni. Nie wynika jednak to z gburowatości lecz niepokojó o każdą lubianą osobę. Nigdy nie kłamie i jest wierna do samego końca.
Historia: Urodziła się w biednej wiosce. Jej matka biła ją, wyzywała i wykorzystywała do ciężkich prac fizycznych. Pewnego razu rodzicielka wyszła i nie wróciła na noc. Parę miesięcy później urodził się młodszy brat Yukio. Od tego momentu na Saki spadła dodatkową praca jaką jest wychowywanie dziecka. Gdy Yukio skończyło 5 lat dziewczyna uciekła zabierając go ze sobą. Miała wtedy 11 lat. Potem jest tajemniczy okres jej historii. Nic nigdy o nim nie mówi. Jedyne co wiadomo, to że nauczyła się wtedy wszystkiego co teraz umie. 
Następnie całkiem przypadkowo trafiła do akademii. Niestety bez brata. Jej największym i jedynym marzeniem jest odnalezienie zaginionego Yukio.
Właściciel: Howrse - Kohu
Punkty: 0
Monety: 10
Punkty Umiejętności: 
WYTRZYMAŁOŚĆ: 25 /SIŁA: 15/SZYBKOŚĆ: 30 /ZWINNOŚĆ: 30 /PANCERZ: 0

DRAGON LOVE # 2598

Od Drake'a do Alory

Zacząłem uciekać. Kuźwa, dlaczego to zawsze mnie to spotyka?! Ten głupi smok nie chciał się odczepić, biegł za mną i powarkiwał niczym ściekły pies. Dam sobie rękę uciąć, że Dreyar specjalnie tu przywlekła tego diabła. by mnie dręczył.Niech no tylko Ildirim się wykluje...
Obejrzałem się za siebie i akurat wtedy, jak to zrobiłem zderzyłem się z kimś. Oboje wylądowaliśmy na podłodze. 
-- Mógłbyś uważać.. -- Tym kimś była Adris. -- Poza tym szukałam cię. -- Kiedy to mówiła, ja zdążyłem wstać, podać jej rękę by i ona nie siedziała na zimnej posadzce. Bądź co bądź, jestem dżentelmenem, a przynajmniej na takiego starano się mnie wychować. 
--Wybacz mi moja droga, ale diabeł z piekła rodem się na mnie uwziął. -- Obejrzałem się znowu za siebie, a tam, któż inny, tylko smok Sor. Adris także zwróciła uwagę na samotnie włóczącego się gada. -- Proszę cię, weź to ode mnie..! 

< Adris, proszę o pomoc. > 

28 kwietnia 2017

Yurii Kuroko

Imię: Yurii Akio Keiichirō Tarō Yōji Kuroko
Przezwisko:  Przez jego nazwisko często mówią na niego Kura...
Wiek: 18 lat
Płeć: Stuprocent facet! Nie widać?
Stanowisko: Młody Jeździec
Specjalizacje: Te tajniackie informacje zostawia dla siebie...
Rodzice:
*Uranos- Nyeh... Nie. Nienawidził go, tak samo jak matki
*Melania- Nie wyrazono się jasno?
Rodzeństwo:
*Takashiro- 25 letni brat który jest baaardzo opiekuńczy (ble)
*Kaho- Mało o niej wie, dawno jej nie widział, wystarczy?
*Ai- starsza o minutę siostrzycka która się przechwala tym, że jest starsza (Jakby on się nie chwalił przed Tsu)
*Tsuyoshi- Młodszy o minutę brat. Uwielbia go denerwować.
*Touka- 14 letnia siostrzycka. Zwariowana, ale jednak siostra.
*Daiki- Zmarł w pożarze w wieku 8 lat...
Partner: Pewnie znajdzie
Smok: 
Pupil: -
Charakter: Yurii jest typem dużego dzieciaka uwielbiającego wnerwiać innych, ale potrafi zachować powagę. Zawsze idzie do celu, nawet po trupach. Można powiedzieć, że nie interesuje go ból innych, może czasem bawi. Nie ma tygodnia w którym Yurii nie znajdzie jakieś ofiary losu, by jej podukuczyć.
Historia: Hm... Od czego zacząć? Wiecie pewnie, że pochodzi z centrum Dragoso i jest z rodzina która ma pieniędzy jak lodu. Dalej opowiadać? Już w dniu swoich 18 urodzin (29 lutego) postanowił się wyprowadzić. Rodzeństwo i rodzina nic nie wiedziała co on robi i gdzie przebywa, a raczej przebywał. Teraz postanawia zostać smoczym jeźdźcem.
Właściciel: Conor
Punkty: 0
Monety: 55
Punkty Umiejętności:
WYTRZYMAŁOŚĆ: 20 SIŁA: 30 SZYBKOŚĆ: 30 ZWINNOŚĆ: 20 PANCERZ: 0

SMOK

Od Tsuyoshi'ego CD Alora/Kaio

Co to był za chłopak? Podszedłem do dwójki.
 - Witaj, miło Cię poznać! - powiedział radośnie, jak mu tam? A tak, Kaio.
- Mi nie specjalnie - odchrząknąłem i założyłem dłonie na piersi, lustrując wrokiem chłopaka. Niet... Przytulas niczym dobrym nie był.
- Wy.. Od jak dawna się znacie? - spytałem po chwili z "lekkim" obużeniem.
- Od dzieciństwa - odpowiedział bez chwili namysło Kaio
<Kaio? Alora? Awantura!>

Od Alory CD Tsuyoshi

Obudziłam się, kiedy otwarłam oczy poraziło mnie światło. Już po chwili Blue wmaszerował na łóżko i zaczął lizać mnie po twarzy. Od razu usiadłam chwytając Blue i go głaszcząc.
-Już, już wstaję-powiedziałam. Zobaczyłam jak Tsu na mnie patrzy, dopiero teraz zorientowałam się, że przyszłam tu tak ubrana... Lekko się zarumieniłam.. wzięłam koc, wstałam i zakryłam się.
-Hej-rzekłam. Chłopak uśmiechnął się do mnie.
-Cześć, nie chciałem cię budzić..ale Blue miał inne plany-powiedział z uśmiechem.
---
Wróciłam do swojego pokoju i szybko się ogarnęłam. Dziś postanowiłam dla odmiany zostawić rozpuszczone włosy. Kiedy wyszłam z pokoju przeżyłam szok. Serce biło mi jak oszalałe, radość wypełniła całe moje ciało, nie czekając na nic pobiegłam w jego kierunku.
-Kaio!!!-zawołałam, ten odwrócił się w moją stronę i również zaczął do mnie biec. Zatrzymaliśmy się tuląc się do siebie. Tyle go nie widziałam, łzy szczęścia napływały mi do oczu.
-Alora-powiedział i pogładził mnie po policzku tym samym ocierając łzę. Nie mogłam przestać się uśmiechać, całe moje serce aż tańczyło.
-A..Alora?-usłyszałam za sobą głos. Był to Tsu, zapewne było to dla niego dziwne, szybko do niego podeszłam.
-Tsuyoshi to mój przyjaciel Kaio, Kaio to Tsuyoshi-zapoznałam ich.
-Witaj, miło cię poznać-przywitał się radośnie Kaio.
<Tsuyoshi? Kaio?>

Kaio

Imię: Kaio Hiroki Noritoz
Przezwisko: Kai, Roki
Wiek: 19
Płeć: Mężczyzna
Stanowisko: Młody Jeździec
Specjalizacje:
*Walka dwoma mieczami
*Parkour
*Taniec-trzeba przyznać, że 10 lat nauki nie poszło w las.
*Śpiew
*Pisanie tekstów
*Gra na gitarze, fortepianie i skrzypcach
Rodzice:
*Azuzawa-Matka. Ma z nią bardzo dobre relacje. Zawsze traktowała każdego po równo, nie było dla niej niemożliwego.
*Ryu-Ojciec. Zmarł w bitwie pod Tekunai, broniąc swym ciałem córki-Ayame. Kaio postrzega go jak bohatera.
Rodzeństwo:
*Tomio-brat bliźniak. Praktycznie byli nie rozłączni jednak ich drogi ich rozdzieliły.
*Ikou-8 letni brat.
*Norio-27 letni brat. Był i jest jego najlepszym przyjacielem.
*Rumi-najmłodsza 4 letnia siostra,dla której Kaio zrobiłby wszystko. Jest chora i w każdej chwili może umrzeć.
*Ayame-18 letnia siostra. Ma z nią świetne kontakty. Razem mają tę samą pasję jaką jest taniec.
Partner: Ma w sercu już pewną osóbkę.
Smok: Imene-Smoczyca Lodu
Pupil: Diablo i Nurizio
Charakter: Kaio jest typem żywiołowego chłopaka, który nie usiedzi ci w jednym miejscu długo. Nie potrafi tłumić w sobie naciskających emocji, prawie zawsze wyraża to poprzez taniec lub śpiew. Jest bardzo kreatywny i wytrwały, każdy kto go zna wie, iż dla Kaio nie ma nic niemożliwego.
Ceni sobie lojalność, szczerość. Bywa wybuchowy, ale zawsze znajdzie ten swój wewnętrzny spokój. Na ogół szczęśliwy chłopak, któremu nic nie stanie na drodze do sukcesu. Jest romantyczny i we jak postępować z kobietą, chodź miał w swoim życiu do czynienia z trzema, tylko jedna zawróciła mu w głowie. Jest bardzo odważny i czasami postępuje nierozważnie.
Historia: Kaio wychował się blisko Akademii Smoczych Jeźdźców, wychowywał się w towarzystwie Alarin'a i Alory. Alora była i jest jego najcenniejszym skarbem, żywi do niej wielką miłość..chodź wie, że ta woli przyjaźń. Od dziecka przebywali ze sobą 24/h, ich wspólna pasja do tańca i śpiewu przybliżyła ich jeszcze bardziej. Stali się nierozłączni. Razem szkolili się na smoczych jeźdźców, by kiedyś móc uratować całą krainę, brali udział w wielu misjach. W końcu ich drogi musiały się rozdzielić.. Kaio wyjechał z wysp Dragoso i zaczął szkolenie w tajnej grupie "Kattorozo". Alory nie widział od 3 lat. W trakcie jednej z misji coś poszło nie tak..Kaio był uważany za martwego, dopiero po kilku miesiącach wyjaśniło się, iż on żyje. Opuścił grupę nie mając ochoty dalej z nimi przebywać. Jego celem stało się marzenie sprzed kilkunastu lat..Zostać Smoczym Jeźdźcem, a co ważniejsze, wrócić do Alory.
Właściciel: Jawa558
Głos: Nightcore - Waiting For Superman
Punkty: 0
Monety: 0
Punkty Umiejętności:
WYTRZYMAŁOŚĆ:30 /SIŁA:20 /SZYBKOŚĆ:20/ZWINNOŚĆ:30 /PANCERZ:0

SMOK

Imię: Imene
Wiek: Mały Smok
Płeć: samica
Żywioł: Lód
Moce: Puki co Imene jest zdolna by zamrażać.
Charakter: Mała smoczyca jest pełna ciekawości i kocha odkrywać to co jest nowe. Nie usiedzi w miejscu, chyba że jest zmęczona to w tedy śpi na kolanach Kaio, świata poza nim nie widzi.
Lubi się psocić Diablo i spać przy nim, są praktycznie jak papużki nierozłączki.
Właściciel: Kaio
Punkty Umiejętności: (Do rozdania 150 pkt.)
WYTRZYMAŁOŚĆ:25 /SIŁA:25 /SZYBKOŚĆ:35 /ZWINNOŚĆ:45 /PANCERZ:30


PUPILE


Ma metr trzydzieści wzrostu, jest bardzo dobrze zbudowany i silny.
Imię: Diablo
Wiek: 19 lat
Płeć: samiec
Rasa: Wilk Okkoto
Żywioł: Ciemność, Ogień
Moce:
*Panowanie nad ogniem
*Niewidzialność
*Wyostrzony wzrok
Charakter: Diablo jest spokojnym basiorem, który nie ma zamiaru robić krzywdy nikomu.
Jeśli jednak istnieje niebezpieczeństwo, Diablo nawet nie śmie czekać i wyruszy by uratować komuś życie. Jest wiernym i oddanym przyjacielem. Nie zrobi nic nieznajomemu, ale będzie trzymał dystans.
Właściciel: Kaio. Jest z nim od urodzenia.



Imię: Narizio
Wiek: 17 lat
Płeć: samiec
Rasa: Wilk Mostelarus
Żywioł: Ogień, Światło, Magia
Moce:
*Rozmowa w myślach z tym z kim się zwiążę (nie działa to jeszcze)
*Potrafi stworzyć wszystko z ognia
*Umie posługiwać się magią
Charakter: Narizio jest dla wszystkich nawet dla Kaio agresywny. Nie pozwoli się dotknąć, a co dopiero pogłaskać. Nie ufa nikomu, chodź Kaio walczy o to by Narizio mu zaufał. Trzeba być ostrożnym gdy jest się w jego pobliżu, nigdy nie wiadomo co mu strzeli do łba, nie raz rzucił się na nieznajome osoby. Kaio martwi się, że będzie musiał go opuścić, lecz jakoś nie potrafi go tak zostawić... Chce by Narizio odbudował swą więź ze człowiekiem... Jest to trudne ponieważ od urodzenia Narizio był bity, karcony i paskudnie traktowany przez ludzi, których napotkał...Tylko Kaio stał się dla niego jakąś deską ratunku.
Właściciel: Spotkał Kaio, gdy miał 16 lat..Kaio uratował go przed śmiercią, od tej pory ciągle się go trzyma, chodź nie można powiedzieć, że jest jego właścicielem.


Od Tsuyoshi'ego CD Alora

Zaśmiałem się głośno... I głopkowato przy okazji. Przestałem się śmiać, widząc smutek Alory. Objąłem ją w talii i przysunąłem do siebie.
- Nad czym tak myślisz? - szepnąłem. Słysząc odpowiedź, skrzywiłem się, ale pocałowałem ją w czoło. Spróbowałem ją pocieszyć i jak zawsze się udało!
- Tak jest kapitanie - przyłożyłem dłoń do czoła i uśmiechnąłem się szeroko.
------
W końcu spać!
- Dobranoc- rzekłem do Alory i w podskokach niczym 5-latek skierowałem się do swojej komnaty. Na miejscu przebrałem się w piżamę (czarna koszulka z wilkiem polarnym, szare, krótkie spodnie) i wskoczyłem do łóżka. Włączyłem lampkę i otworzyłem książkę na rozdziale na którym skończyłem czytać. Po dłuższym czasie usłyszałem pukanie do drzwi. Hm... Przynajmniej nie będę znowu czytać do 6 rano... Choć nigdy do tej godziny nie czytałem. Zamknąłem książkę i położyłem ją na szafce nocnej. Wstałem i otworzyłem drzwi. Byłem wyraźnie zdziwiony gdy zauważyłem Alorę. Gdy wszystko wyjaśniła, chętnie zaprosiłem ją do środka.
------
Usiadłem. Podszedłem do szafy i wyjąłem z niej koszulę i czarne spodnie. Poszłem do łazienki się przebrać. Jak wróciłem, widziałem jak Waru próbował obudzić Alorę.
- Nie budź jej... - szepnąłem i go wziąłem na ręce.
<Alora?>

Od Naxii CD Reo

Obudziło mnie zimno, cała się trzęsłam. Reo wyglądał już lepiej..całe szczęście. Jaskinia, w której się znajdowaliśmy stała się bardziej ciemna, czuję, że jest druga w nocy. Zorino, na pewno się o mnie martwi, ale przecież nie jestem już małą dziewczynką, która nie umie o siebie zadbać.. Przystanęłam w wyjściu z jaskini, patrzyłam na ciemność która otaczała wszystko. Niebo było rozgwieżdżone, dziś nie było jednak pełni..co nawet dobrze.. sama nie myślałam jak zmieniałam się w wilka, czy jest dziś pełnia czy nie..Gdyby była, mogłabym pozostać w tamtej postaci na dłużej. Kiedy wróciłam do jaskini Reo mruczał coś przez sen, jednak za nic nie mogłam go zrozumieć. Usiadłam przy nim, ten nagle otwarł oczy.
-Reo!-zawołałam tuląc go. Może trochę dziwnie zareagowałam..ale martwiłam się o niego..mógł sie przecież nie obudzić.
<Reo?>

Od Alory CD Drake/Tsuyoshi

Wybuchnęłam śmiechem widząc jak Drake ucieka przed małym smoczkiem..po chwili jednak ogarnął mnie smutek.. Dotknęłam torby. Stelmari, proszę jeśli na prawdę zostałam przez ciebie wybrana.. wykluj się niedługo co? 
Z zamyślenia wyrwał mnie dotyk Tsu, złapał mnie w tali i przysunął do siebie. Nasze spojrzenia się spotkały. 
-Nad czym tak myślisz?-zapytał cicho. Nie odrywałam od niego oczu, wtuliłam się w niego. 
-Martwię się Stelmari..-rzekłam, chłopak pocałował mnie w czoło.
-Wykluje się, jeszcze zobaczysz-pocieszył mnie. On zawsze wie, jak to zrobić..nie wiem jak, ale tak właśnie jest. 
-Musimy znaleźć Adris, powinna gdzieś się jeszcze tutaj kręcić-powiedziałam odsuwając się od Tsuyoshi'ego. Bardzo szybko znaleźliśmy Adris, była w trakcie rozmowy z Alarin'em, który od razu było widać nie jest w najlepszym stanie, wyglądał jakby coś się stało. Podeszliśmy do nich powoli.
-Alora, Tsuyoshi. Mogę w czymś pomóc? -zapytała Adris, Alarin za to unikał mego wzroku. Tsu oddał Adris wiadomość od Draka. Elfka od razu wyglądała na poruszoną, wiedziała co jest w środku, my jednak nie byliśmy wtajemniczeni. Podeszłam do Alarin'a.
-Co się stało?-zapytałam, ten jednak nie odpowiedział i odszedł bez słowa. Teraz mi nie powie, ale tak łatwo mu nie popuszczę, jest coś na rzeczy skoro tak się zachowuje..mam nadzieję że nic mu się nie stało i po prostu jest zmartwiony sytuacją jaka przebiegła w akademii. 
---
-Dobranoc-rzekł Tsu. Odpowiedziałam mu i odeszliśmy w swoje strony. Była chyba druga, trzecia w nocy.. Do tak późna nie zdarzało mi się nie spać. Weszłam do pokoju i od razu się ogarnęłam. Poszłam pod prysznic. W samej bieliźnie,bo jako tako piżamy nie noszę, weszłam pod kołdrę i zamknęłam oczy. Długi czas się kręciłam, nie potrafiąc zasnąć.. Co jeśli nie wszystkie pomioty zniknęły? I zaraz któryś tu przyjdzie? Spokojnie Alora.. Masz głupie wyobrażenia...a jednak..bałam się.. Wstałam i narzuciłam na siebie koc, włożyłam stopy w papcie i wyszłam po cichu z pokoju. Wszędzie było ciemno, tylko lampki z zewnątrz dawały jakąś poświatę, dzięki czemu wiedziałam chociaż gdzie idę. 
---
Zapukałam do komnaty Tsuyoshi'ego, ten otworzył zaspany i zdziwiony moją obecnością. 
-A..Alora?-zapytał, widać zdołał zasnąć, a ja go obudziłam.. Nie wiedziałam zbytnio dlaczego tu przyszłam..może dlatego, że tylko przy nim czuję się bezpiecznie.. 
-Ja..przepraszam, nie powinnam cię budzić..-powiedziałam szybko i skierowałam się by odejść, lecz chłopak chwycił mnie za dłoń i pociągnął do siebie. 
-Co się stało?-zapytał z troską. Powiedziałam mu, że nie potrafię zasnąć, ten dzień był wykańczający, te pomioty.. no i ,że się boję.. 
-Mogę zostać z tobą? Tylko z tobą czuję się bezpiecznie..-zapytałam w końcu, chwilę tak staliśmy, lecz po chwili Tsu wprowadził mnie do środka. Zmęczeni położyliśmy się w łóżku i nawet nie wiem kiedy zasnęłam przytulona do Tsu. 
<Tsuyoshi?>

27 kwietnia 2017

Q&A

 Witajcie moi mili!
Postanowiłam zrobić Q&A. W komentarzach piszcie swoje pytania, możecie pisać o wszystko, postaram się odpowiedzieć na wszystkie pytania ^^
Czas na zadawanie pytań macie do 6 Maja.

Pozdrawiam wasza adminka ^^

26 kwietnia 2017

Od Drake Do Alory / Tsuyoshi

-- Boże, teraz to żeś dał z tym panem, młody... Ale nie powiem, ma się ten wygląd, wracając do rzeczy.. -- popatrzyłem na dwójkę przed sobą, poważniejąc. -- Chciałbym, abyście odszukali Adris i -- z kieszeni spodni wyjąłem mały kwadratowy kawałek metalu, który dostałem od Eurosa. -- I żebyście przekazali jej to. Jak już jej to dacie, to macie powiedzieć, że niedźwiedź naniósł poprawki. -- powiedziałem do młodzieży. Ci popatrzyli na mnie jak na idiotę, przez co ja westchnąłem zrezygnowany. -- Nie wiecie co to jest, nie? -- spytałem, a ci pokiwali głowami przyznając, że nie mają kompletnego pojęcia. -- To, moje drogie dzieci, jest przenośny nośnik pamięci. Coś jak mini komputer, wystarczy go odpowiednio zaprogramować i może posłużyć jako dowolny gadżet elektroniczny. -- Moje wyjaśnienie zostało przyjęte ze pokojem przez dwójkę przyszłych jeźdźców. 
-- No dobrze, ale o co chodzi z tym niedźwiedziem? -- spytała przepiękna Alora, głaszcząc Vihara po jego bujnej sierści.
-- Jako, że wam ufam, to wam zdradzę.. Otóż, na tym małym czymś jest coś bardzo ważnego, co musi natychmiast trafić do Adris. Ona będzie wiedziała, co z tym zrobić. Tyle informacji wam wystarczy, a teraz.. -- podałem ową rzecz chłopakowi. -- Idźcie, a jak już wykonacie zadanie, powiadomcie mnie o tym. Tak w sumie, to ja miałem to dostarczyć Adris, ale, że mam coś innego do roboty, postanowiłem poprosić was o to. -- Na koniec uśmiechnąłem się szeroko i promiennie, chwaląc się moimi białymi zębami. Chciałem powiedzieć coś jeszcze, ale zza rogu na korytarzu wyłonił się malutki smoczek. Jego kryształowe ciało odbijało światło na wszystkie strony, załamując je, tworząc na około stworzenia tęczową łunę. Sam smoczek maszerował z gracją i pewnym krokiem, jednak jak tylko mnie dostrzegło, nastroszyło się i zaczęło syczeć. Alora i Tsu też spojrzeli w tamtym kierunku. Smoczek zaczął biec w moją stronę, chcąc się dobrać do moich butów. -- Na litość boską! -- Krzyknąłem już mocno poddenerwowany, ale i trochę wystraszony, ponieważ po smoku kryształowym można się spodziewać wszystkiego. -- Dlaczego wszystkie muszą gryźć akurat mnie?!

< Alora? Tsu? Uwaga Szur się zjawił... >

Od Tsuyoshi'ego CD Alora/Drake

- Blue najpiękniejszy!? A nie ja? - spytałem. Alora wywróciła oczami i spojrzała na Drake'a.
- Tak, tak. Oboje jesteście najpiękniejsi... - powiedziała jakby od niechcenia. Uśmiechnąłem się szeroko, nie patrząc na to, że zachowałem się jak dzieciak.
- A właśnie, co mamy dla Ciebie zrobić, Panie Axall - powiedziałem, tym razem poważnie. Uśmiechnąłem się pod nosem i spojrzałem kątem oka na Alorę.
<Alora? Drake?

Od Alory CD Drake/Tsuyoshi

Patrzyłam na Draka Axalla, nie wiedziałam o co chce nas poprosić. Jednak uznałam, że było by dobrze chociaż go wysłuchać, może możemy mu jakoś pomóc? Jeśli zdołamy jakoś pomóc, to zrobimy to.
-Co mamy dla ciebie zrobić?-zapytałam zaciekawiona. Blue wyrwał się z rąk Tsu i skakał na mnie, w końcu wzięłam go. Zaczął lizać mnie po twarzy..
-Ach, już, już..przecież, że ty jesteś mój najpiękniejszy-rzekłam do malca, a ten jakby zrozumiał i przestał rozrabiać.
<Drake? Tsu?>

Od Drake'a CD Alora

Byłem już u Eurosa, a ta gnida dalej była nieprzytomna. Może Vihar za mocno walnął go tą błyskawicą..? Trudno, będę się musiał po niego wrócić. Jak tylko otworzyłem drzwi, usłyszałem za sobą głos dyrektora.
-- Poczekaj Drake! -- Euros stał przy oknie, wpatrywał się zaniepokojony w mrok za szybą. Ja zatrzymałem się na dźwięk mojego imienia, zaś starzec oderwał spojrzenie od okna i ulokował je na mnie. -- Gdzie jest Soraya? Dlaczego nie wróciła jeszcze do Akademii? O tyle dobrze, że kazała sprowadzić tu swojego smoka.

( Zmiana narracji )

Tymczasem Vihar siedział sobie i patrzył na mniejszego wilka w objęciach chłopaka. Wilczy król był zdecydowanie większy od niego, co nie oznaczało, że tamten jest mniej wyjątkowy. Wolf geger zaszczekał do wilczka imieniem Blue, a gdy ten mu odpowiedział, ponownie rozłożył swoje przepiękne, białe skrzydła. Następnie spojrzał dziewczynie zwanej Alorą głęboko w oczy. Młoda kobieta od raz pojęła, że ma do czynienia z niezwykłym stworzeniem. Jego niezwykle bystre i rozumne spojrzenie było utkwione w jej oczach.
-- Vihar, ty kundlu, nadal uwodzisz tą biedną dziewczynę? -- Na horyzoncie pojawił się Drake, jego pan i jednocześnie najlepszy przyjaciel. -- Daj mi Ildirim, ja się teraz nim zajmę. Mam dla ciebie zadanie..
-- Ładny wilk.. -- Alora uśmiechnęła się nieśmiało do przybyłego mężczyzny.
-- On ujdzie w toku.. -- Drake machnął lekceważąco ręką, a Vihar westchnął jedynie. -- Ja to dopiero jestem ciacho! -- Axall potarmosił po łbie swojego kompana, uśmiechając się do niego szeroko. Wilczur kapnął zębami, co w jego języku miało oznaczać "spadaj".
-- Droga Aloro i Tsuyoshi, czy moglibyście coś dla mnie zrobić? -- Niespodziewanie Drake zwrócił się do nastolatki.

<Alora? Tsu? >

Od Tsuyoshi'ego CD Alora/Drake

Uśmiechnąłem się lekko pod nosem.
- Dobra. Idę na dalszy patrol. Wieczorami tak właśnie, e... Muszę. Taki rozkaz szefowej, a nie mogę zostać wywalona po tygodniu roboty. I nie wierzę, że tak szybko zapomniałeś o swojej eks... Nie ważne... Pa.- Ai poszła, jakby nigdy nic. Znikła za zakrętem. Wiedziałem, że Ai nie była zadowolona, że to nie ona złapała Sarka. Wzruszyłem ramionami.
- Wracaj tu... - złapałem Blue. Zamerdał ogonem i szczeknął cicho. Polizał mnie po twarz.
- Blue! Dość! - odsunąłem go ode mnie. Słyszałam jak Alora chichocze. Wcale to nie było zabawne.
<Alora? Może Drakee?>

Od Soraya CD Orion

Mój towarzysz ponownie zapytał, czy dam radę. Na twarz wkradł mi się niespodziewanie uśmiech, lecz odwróciłam się bokiem do Oriona. Jeszcze nikt mnie tyle razy o to nie zapytał, nawet nadopiekuńczy Tobiraya. Z moich ust wymsknął się cichy chichot. To, jak nazywa mnie Orion sprawia, że nie mogę przestać o tym myśleć. Chłopak przygotował się do walki, było po nim widać, że chce to jak najszybciej zakończyć. W przeciwieństwie do mnie, nie nabawił się aż tylu ran. Westchnęłam przeciągle, moje oczy zapłonęły równie mocno, jak gwiazdy nad nami.
Noc, zapadła już noc. Wokół zapanował mrok, jedynie uliczne latarnie, te które przetrwały natarcie wrogich wojsk oświetlały pole walki, i oczywiście niepełna tarcza księżyca nad naszymi głowami. 
-- Dam radę. -- Jedynie tyle mogłam z siebie wydusić. Zmęczenie mocno dawało mi się już we znaki, ale przecież nie odpuszczę teraz. Muszę dokończyć robotę. -- A ty? -- Spojrzałam na białowłosego obok mnie. -- Masz jeszcze siły walczyć? -- Mimo ciemności jakie nas spowiły, bez żadnego problemu mogłam odnaleźć jego spojrzenie. Było utkwione prosto we mnie. 

< Orion? >

Od Alory CD Tsuyoshi/Drake

- Jesteście parą? – spytała. Przez chwilę się zacięłam..głos mi odjęło..nic nie mogłam powiedzieć..
- E…- Tsuyoshi zaczął lecz zaciął się i spojrzał na mnie z zakłopotaniem. Aha..czyli to ja mam odpowiedzieć? No cóż dobrze. Spojrzałam na dziewczynę.
-Myślę, że tak-rzekłam rumieniąc się trochę i popatrzyłam na chłopaka.
Nagle byliśmy świadkami jak Drake Axall łapie Sark'a, pomógł mu w tym duży wilczur. Śmiałam się w duchu gdy patrzyłam jak facet ciągnie za szmaty byłego nauczyciela magii. Po chwili wilczur Axalla podszedł do mnie, siedział i przyglądał się mi.
-Chyba cię polubił.-rzucił Axall.-Vihar, tylko nie siedź za długo, pamiętaj, że Ildirim potrzebuje twojej ochrony, póki ja jestem zajęty, to ty masz go na głowie!-krzyknął jeszcze i zniknął ciągnąc za sobą Sarka. Powoli ukucnęłam obok wilka i ostrożnie wyciągnęłam w jego stronę dłoń.
-Hej mały.. jestem Alora-przywitałam się z nim, a następnie pogłaskałam go za uchem, wilczurowi bardzo się to spodobało. Zawsze miałam słabość do zwierząt. Już po chwili na moje kolana próbował się wdrapać Blue, mały zazdrośnik.
<Drake? Tsuyoshi? Ai?>

Od Drake'a Do Sark / Alora

Jak tylko zobaczyłem uciekającego Sarka, bez większego namysłu rzuciłem się za nim w pogoń.
-- Stój! -- Krzyknąłem, lecz ten jedynie zaśmiał się i przyspieszył. Skubany, myśli że mi ucieknie..? Nic z tego. Byliśmy już niedaleko gabinetu Eurosa. Starzec wyszedł z pomieszczenia i widząc, co się dzieje, nakazał pałacowym strażnikom zatrzymać tego zdrajcę. Po drodze minąłem Alorę i Tsuyoshiego, ci tylko popatrzyli na całe zdarzenie niezrozumiale.
-- Nosz kurde, Vihar..! -- Mój wrzask rozległ się po całej Akademii. Nie minęło pięć sekund, a drogę Sarkowi zastąpił mój wierny, czworonożny przyjaciel. Obnażył przed uciekinierem swoje wilcze kły, gotów w każdej chwili rzucić się do gardła Sarkowi. Wojownik chciał go zaatakować, co za idiota. Vihar, to jeden z nielicznych przedstawicieli, prawie, że wymarłej rasy wolf geger. Wilk strzelił z chłopaka piorunem, a ten padł na posadzę tracąc przytomność. Jak zwykle futrzak pokazał kto tu jest górą, nie bez powodu zwą go wilczym królem. Już na spokojnie, podszedłem i ukucnąłem przy nieprzytomnym Sarku. Lewą ręką pogłaskałem po głowie Vihara, na co ten pomachał ogonem z zadowoleniem.
-- Dobra robota, stary -- rzekłem do wilczura, na co odpowiedział mi cichym szczeknięciem. Westchnąłem pod nosem, po czym złapałem pewnie za szmaty byłego wojownika Dragoso, i jak gdyby nigdy nic, zacząłem go wlec do gabinetu dyrektorka. Na mojej twarzy zagościł szatański uśmiech. Wprost nie mogłem się doczekać chwili, gdy będę mógł go przesłuchać.
-- Wyśpiewasz mi wszyściusieńko.. -- mruknąłem pod nosem. O tak, moja zabawa dopiero się rozkręci. Tymczasem Vihar postanowił porobić coś innego. Zbliżył się do stojącej nieopodal Alory, usiadł na przeciw niej i zaczął się w nią intensywnie wpatrywać. Po kilku sekundach rozłożył swoje imponujące skrzydła, zatrzepotał nimi i złożył z powrotem. Ja tym czasem minąłem zakochaną parę, ale zatrzymałem się po chwili.
-- Chyba cię polubił. -- Rzuciłem do Alorci i puściłem jej oczko. -- Vihar, tylko nie siedź za długo, pamiętaj, że Ildirim potrzebuje twojej ochrony, póki ja jestem zajęty, to ty masz go na głowie! -- Krzyknąłem i zniknąłem za zakrętem, ciągnąc za sobą ciało Sarka, niczym worek z kartoflami.

< Alora, Vihar się chyba w tobie zakochał ^^ >

Od Oriona CD Soraya, Winry




Z ulgą spojrzałem za oddalającą się na skrzydlatym wilku blondynką. Winry była już bezpieczna. Całe szczęście. Jedno zmartwienie mniej. Teraz musiałem chronić małego diabełka.
Rozejrzałem się by określić liczebność wrogich stworów. Nie było ich tak wiele żebym sobie nie poradził. Będzie prosto o ile nie nadejdą jakieś niespodzianki.
Spojrzałem uważnie na czarnowłosą. Ledwo się trzymała. Lekko dyszała, a po jej pięknej buzi spływał pot. Gdzieniegdzie na ciele widziałem rany płytkie jak i głębokie, z których powoli sączyła się czerwona ciecz... Krew.
Stanąłem tuż pomiędzy little devil a stworami Cienia. Przybrałem odpowiednią postawę gotowy na odparcie ich ataku. Kątem oka spojrzałem na moją towarzyszkę.
-Dasz radę little devil?- zapytałem mimo wszystko znając odpowiedź. W tym samym momencie ogień determinacji widoczny w jej oczach zapłonął mocniej.
Wyciszyłem umysł i skierowałem ostrze w pierwszego przeciwnika. Byłem gotów.


< Soraya? >

25 kwietnia 2017

Od Tsuyoshi'ego CD Alora


Spojrzałem  na dziewczynę. Westchnąłem cicho. Wstałem, trzymając Alorę. W połowie drogi do jej pokoju, Alora się obudziła. Postawiłem ją na ziemi.
- Tsuyoshi-kun! – usłyszałem głos za sobą. Nie… To nie ONA! Odwróciłem się. Poczułem jak Ai mnie mocno ściska.
- A-ai… - Wyjąkałem. Alora już lustrowała wzrokiem Ai.
- A… Nie bądź zazdrosna, to moja bliźniaczka – uśmiechnąłem się.
- Starsza bliźniaczka. Pamiętaj, że jestem starsza o 2 minuty – powiedziała, szczerząc się od ucha do ucha.
- Tya… Starsza bliźniaczka… - poprawiłem.
- Jesteście parą? – spytała. Nosz… Jak często mają się o nas o to pytać!?
- E…- zaciąłem się i spojrzałem na Alorę. Jesteśmy czy nie jesteśmy…?
<Alora? Ratuj! Tsu nie wie czy są parą!>

Ai Kuroko -Złota Strażniczka

Imię: Ai Kaguya Miyuki Shizuka Aiko Chieko Kyōko Kuroko
Przezwisko: Ai, czasami Melowanka, bo jej dwa imiona oznaczają miłość i dziecko miłości
Wiek: 18 lat
Płeć: Kobieta
Stanowisko: Złota Straż
Specjalizacje: 
*Szpiegowanie
*Szkicowanie 3D (ale nie koloruje)
Specjalna Moc: Widzi w ciemności (nie całkowitej) i dobry słuch, dokładnie jak u psowatych. Zawdzięcza to swoją umiejętnością przemiany w lisa pustynnego (fenek). Jednak te moce mają swoje minusy. Nie może być w głośnych miejscach z powodu swojego słuchu oraz nie za bardzo dobrze widzi w dzień.
Rodzice: Uranos i Melania...
Rodzeństwo: Takashiro (brat, 25 lat), Kaho (siostra, 20 lat), Yurii (brat bliźniak), Tsuyoshi (brat bliźniak), Touka (siostra, 14 lat), Daiki (brat, zmarł w wyniku pożaru. Gdyby żył, miałby 14 lat) 
Partner: E... Czekajcie... Tak od razu? 
Charakter: Dziewczyna ta jest bardzo energiczna. Łatwo ją rozbawić, ale też zranić czy zdenerwować. Umie działać w stresie i myśleć w złości, co działa jej na rękę (w końcu jest strażniczką). Jednak... Czasami nie potrafi trzymać języka za zębami
Historia: Urodzona z błękitną krwią w stolicy Dragoso. Ma bardzo wiele rodzeństwa. W przeciwieństwie do Tsuyoshi'ego, młodszego o 2 minuty brata, miała niezwykle dużo przyjaciół. Takashiro został podróżnikiem, Kaho nauczycielką jednych ze szkół, Tsuyoshi smoczym jeźdźcem, Yurii... Nie wie, niestety. Ale ona postanowiła dołączyć do Złotej Straży.
Właściciel: Conor
Monety: 0
Punkty Umiejętności: 
WYTRZYMAŁOŚĆ: 25 SIŁA: 30 SZYBKOŚĆ: 20 ZWINNOŚĆ: 25
Postać zwierzęca: 
Amulet: Nieśmiertelnik z jej pierwszym imieniem i nazwiskiem

Od Adris (Próba Przejścia Rina)

Od razu podeszłam do Rina, gdy tylko dotknął właściwego jaja.
-Gratuluję ci Rin, wybrał cię smok Wody!-powiedziałam radosna. Chłopak był również zadowolony.
-Zajmuj się nim i nie spuszczaj z oczu.-rzekłam. Wiedziałam, że wie co trzeba robić, więc bez zbędnych tłumaczeń puściłam go wolno.

Gratulacje Rin przeszedł Próbę Przejścia!
Płeć smoka: Samiec Żywioł: Woda

Wygląd gdy się wykluje:

Od Alory CD Tsuyoshi

Biegliśmy korytarzem, gdy nagle minął nas nauczyciel Magii, Sark. Mało co go znałam, zawsze był tajemniczy, ale mimo to pracował w akademii kilka dobrych lat, zanim Cierń się pojawił. Po chwili zauważyliśmy również Eurosa, wyglądał na wściekłego..
-Straże! Brać go!-wołał. Zza zakrętu wyłonił się Drake Axall, zaczął pędzić za Sark'iem. Nie bardzo wiedziałam o co chodzi... Ale mówiąc szczerze, nie chciało mi się przyłączać do gonitwy..byłam zmęczona i chyba padłabym tylko gdybym miała gdzie..
---
Skoczyliśmy do Ley po coś do jedzenia, dostaliśmy dwie bułki, czyli to co zwykle.. Usiadłam pod ścianą i zaczęłam pałaszować, Tsu zrobił to samo. Kiedy tylko zjedliśmy zapadła cisza..
-To był dziwny dzień..-odparł chłopak.
-Tak.. ale..gdyby wykluczyć to co było złe..to..był całkiem niezły-powiedziałam rumieniąc się. Tsu uśmiechnął się, a potem spojrzał na mnie. Było już tak późno... Oczy same mi się kleiły.. Oparłam głowę na ramieniu chłopaka i nawet nie wiem kiedy odpłynęłam całkiem..
<Tsyuoshi? Alora padła już ze zmęczenia>