Dziewczyna przedstawiła się po chwili milczenia, jakby rozważała podanie prawdziwego imienia. Skąd ja to znam... Koniec końców, wyjawiła swoje imię, mówiąc prawdę. Gdyby skłamała od razu bym to wyczuł.
-- Miło poznać, Tehane. -- Uśmiechnąłem się, tym razem nieco szerzej. Zlustrowałem ciało nastolatki, a jak tylko moje fachowe oko dostrzegło kilka cięć na jej ciele moja lekarska natura dała się we znaki. -- Jesteś ranna, prawda? Mógłbym opatrzyć twoje rany. Jestem medykiem. Jeśli nie chcesz ok, nie będę cię do niczego zmuszać. -- Jako medyk moim obowiązkiem jest pomagać tym, którzy tego potrzebują, a moim zdaniem Tehane tego właśnie wymagała. Zdałem sobie także sprawę z tego, że mój wygląd mógł ją nieco przerazić, w końcu jestem dość solidnie zbudowanym mężczyzną, jednak zawdzięczam to odwiecznym treningom i magii, która krąży w moich żyłach. Rozejrzałem się pospiesznie oceniając naszą aktualną sytuację. Pomiotów ubyło. Jak narazie nie atakowały nas. Zdecydowana większość z nich była już martwa, ale dam sobie rękę uciąć, że jakieś pokraki pochowały się po ciemnych uliczkach. Gdy tak się rozglądałem coś wielkiego i błyszczącego zleciało z nieba. Od razu wyczułem do bólu znajomą energię mojej siostry i jej smoka kryształowego, ale...
Co ona robi tak daleko od Akademii? I Gdzie do licha są Okeś i Mat?!
< Tehane? >
-- Miło poznać, Tehane. -- Uśmiechnąłem się, tym razem nieco szerzej. Zlustrowałem ciało nastolatki, a jak tylko moje fachowe oko dostrzegło kilka cięć na jej ciele moja lekarska natura dała się we znaki. -- Jesteś ranna, prawda? Mógłbym opatrzyć twoje rany. Jestem medykiem. Jeśli nie chcesz ok, nie będę cię do niczego zmuszać. -- Jako medyk moim obowiązkiem jest pomagać tym, którzy tego potrzebują, a moim zdaniem Tehane tego właśnie wymagała. Zdałem sobie także sprawę z tego, że mój wygląd mógł ją nieco przerazić, w końcu jestem dość solidnie zbudowanym mężczyzną, jednak zawdzięczam to odwiecznym treningom i magii, która krąży w moich żyłach. Rozejrzałem się pospiesznie oceniając naszą aktualną sytuację. Pomiotów ubyło. Jak narazie nie atakowały nas. Zdecydowana większość z nich była już martwa, ale dam sobie rękę uciąć, że jakieś pokraki pochowały się po ciemnych uliczkach. Gdy tak się rozglądałem coś wielkiego i błyszczącego zleciało z nieba. Od razu wyczułem do bólu znajomą energię mojej siostry i jej smoka kryształowego, ale...
Co ona robi tak daleko od Akademii? I Gdzie do licha są Okeś i Mat?!
< Tehane? >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz