11 sierpnia 2017

Od Tobirayi Cd Tehane


Dziewczyna przedstawiła się po chwili milczenia, jakby rozważała podanie prawdziwego imienia. Skąd ja to znam... Koniec końców, wyjawiła swoje imię, mówiąc prawdę. Gdyby skłamała od razu bym to wyczuł.
-- Miło poznać, Tehane. -- Uśmiechnąłem się, tym razem nieco szerzej. Zlustrowałem ciało nastolatki, a jak tylko moje fachowe oko dostrzegło kilka cięć na jej ciele moja lekarska natura dała się we znaki. -- Jesteś ranna, prawda? Mógłbym opatrzyć twoje rany. Jestem medykiem. Jeśli nie chcesz ok, nie będę cię do niczego zmuszać. -- Jako medyk moim obowiązkiem jest pomagać tym, którzy tego potrzebują, a moim zdaniem Tehane tego właśnie wymagała. Zdałem sobie także sprawę z tego, że mój wygląd mógł ją nieco przerazić, w końcu jestem dość solidnie zbudowanym mężczyzną, jednak zawdzięczam to odwiecznym treningom i magii, która krąży w moich żyłach. Rozejrzałem się pospiesznie oceniając naszą aktualną sytuację. Pomiotów ubyło. Jak narazie nie atakowały nas. Zdecydowana większość z nich była już martwa, ale dam sobie rękę uciąć, że jakieś pokraki pochowały się po ciemnych uliczkach. Gdy tak się rozglądałem coś wielkiego i błyszczącego zleciało z nieba. Od razu wyczułem do bólu znajomą energię mojej siostry i jej smoka kryształowego, ale...
Co ona robi tak daleko od Akademii? I Gdzie do licha są Okeś i Mat?!

< Tehane? >

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz