Popatrzyłem na Ari z lekki uśmieszkiem, lecz dałem jej się uwolnić.
- Na plażę - powiedziała szybko, odsuwając się ode mnie - tam musimy się udać - poleciła.
Przebiegliśmy przez miasteczko, które im mniej zniszczone tym bardziej opustoszałe. Ci, którzy zdołali ukryli się w murach akademii, zaś ci którzy nie zdążyli kończyli jak ta kobieta.. chociaż ona nie wyglądała na mieszkankę tego miejsca..
Po upływie pewnego czasu dotarliśmy na plażę, a po upewnieniu się, e nikt nas nie śledzi udaliśmy się do kryjówki. Tam pod jedną ze ścian ułożona była ów ranna kobieta. Na twarzy, brzuchu, rękach i nogach miała liczne rany. Krew ciągle barwiła jej ubiór. Ariana wpatrywała się w nią przez chwilę, jakby ujrzała ducha. Czy ona ją zna?
- musimy szybko zatamować krwawienie! - zawołałem podbiegając do kobiety i rozdarłem kawałek nogawki u jej dosyć poszarpanych spodni po cym ciasno przewiązałem materiał wokół jednej z ran. Nagle ona zaczęła się budzić.
- gdzie ja..? - zapytała patrząc przez przymknięte lekko czy i syknęła z bólu.
- spokojnie, pomożemy ci - mówiłem ze spokojem, spoglądając na Ari, która zbliżyła się do niej. Wtedy kobieta chwyciła się a ramię a jej rany powoli zaczęły się zasklepiać, jednak nie miała zbyt wiele siły, więc wystarczyło jej tylko by zatamować krwawienie.
- jesteście ranni? - zapytała po chwili, patrząc na nas.
<Ariana? Angela?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz