No nie, myślałem, że wyjdę z siebie i stanę obok.. Jak można być tak nieodpowiedzialnym?!
-Jak to była tu gdzieś??!-zapytałem. Już po chwili ruszyliśmy by ją znaleźć, jeśli coś jej się stanie..
Sprawdziłem dolny pokład..nic, ładownia nic, sypialnie nic.
-Masami!-usłyszałem kolejne wołanie, tym razem ze strony Cymesa, który wdrapał się na gniazdo i wyszukiwał jej z góry. Już ja jej dam, wie że nie ma wychodzić sama!
--
Miałem już opuścić okręt gdy zobaczyłem czarnowłosą u wejścia, cała i zdrowa..całe szczęście.
-Gdzieś ty..-zaczął Cymes, lecz nie dokończył. Obok Masami pojawiła się kobieta, którą nie sposób było rozpoznać. Była to Gia, Gia Vatore, najsłynniejsza piratka i bogini tych wód. Nadzwyczaj piękna, żaden facet nie oparłby się jej wdziękom. Podszedłem i wyciągnąłem w jej stronę dłoń, ta ujęła ją swoją własną, przywitałem ją należycie całując w rękę.
-Witaj pani, nazywam się Ezio Kuninaga, to Cymes, a jeszcze gdzieś kręci się Kalen. Co cię do nas sprowadza?-przywitałem się.
-Miło mi poznać, jestem Gia Vatore.-odpowiedziała.
-Gia potrzebowała transportu, więc zaproponowałam, że może płynąć z nami.-wyjaśniła mi siostrzyczka. To przecież zaszczyt gościć królową piratów na naszym okręcie!
-Nikt nie ma nic przeciwko.-rzekłem, spojrzałem na Cymesa.
-Może oprowadzisz naszego gościa?-zapytałem, ten wymigał się mówiąc iż ma coś do zrobienia. Tuż po chwili spostrzegłem Kalena.
-Kalen! Kalen cię oprowadzi!-zawołałem. Ten przybył nie wiedząc jeszcze co go czeka.
-My z Masami musimy obejrzeć mapę-powiedziałem i pociągnąłem siostrę ze sobą.
C.D.N
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz