- ...em... - mruknąłem pod nosem opierając rękę na szyi odwracając głowę od dziewczyny. Po chwili w końcu się przemogłem - ch-cho-chodź.. - powiedziałem odwracając się - n-najpierw... po-pokażę ci... kuchnię... a później - zastanawiałem się jak się odezwać przy okazji nie zwracając uwagi na dosyć słyszalne pod śmiechy braci.
<Reszta?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz