24 sierpnia 2017

Od Tehane Cd. Tobiray Próba przejście cz.1

Propozycja mężczyzny mnie ucieszyła. Niby znałam się na tym trochę ale nie na tyle by nazwać się lekarzem! Kiwnęłam głową na znak zgody. Ten jednak się nie ruszył. Zadarłam głowę by móc spojrzeć na jego twarz. Jego wzrok był wbity w… smoka, który właśnie nad nami przelatywał. Na chwilę przez jego twarz przemknął gniew, a ja przezornie cofnęłam się o krok.
Tyle tylko wystarczył. Jeden z podmiotów, który skradał się od tyłu, zatkał mi usta wielką masywną łapą i…. PO PROSTU zwiał. Wiłam się w jego uścisku jednak nic to nie pomagało. Niestety nie mogłam również obrócić głowy i sprawdzić czy Tobiraya ruszył w pogoń. Nie było to zresztą ważne. Ponieważ mój porywacz wpadł pędem do olbrzymiego namiotu


- Panie! Przyprowadziłem jedną!
- To nie ta głupku - odparł mu rzężący głos - ta jest czarna. To zwykły dziki murzyn. Nadaje się najwyżej do niewolnictwa
- Sam jesteś idiotą! Morderca! W tym ohydnym łbie masz jedynie vengi, vengi haba!


W tym momencie poczułam silny ból i prawie się zgięłam. W ostatnim momencie się powstrzymałam. Nie pokłonię się temu idiocie!


- Wrzućcie ją do magazynu. Nasi żołnierze dawno nie mieli kontaktu z kobietami


Zaprowadzono mnie do namiotu obok po czym silnie przywiązano do głównego masztu. Już po chwili zostałam sama. Z irytacją kopnęłam w najbliższą skrzynie. Ta przewróciła się, a ze środka wypadło… smocze jajo. Ja natomiast usłyszałam

- Tehane


< Tobiraya? >

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz