Mogłem się domyślić, że gościu chce nawiać. Teraz leżę sobie w krzakach, unieruchomiony, ale jednego ten cały Alvar nie przewidział. Może i udało mu się mnie powalić, jednak nie poleżę tu aż tak długo. Za jakiś kwadrans odzyskam władzę w ciele. Później udam się na rozeznanie terenu i do Eurosa. Słyszałem, że Lilith jest tutaj. Natomiast z Alvarem policzę się później. Pewnie ma coś w planach, jednakże nie będę sobie tym na razie zaprzątać głowy.
Po ponad kwadransie poczułem, że mogę już się powoli ruszać, dlatego wyczołgałem się ostrożnie z krzaczorów, uważając by żaden z pomiotów mnie nie zauważył. Gdy tak sobie leżałem kilkoro z nich napatoczyło się akurat niedaleko mnie. Cudownie. Dobrze, że Oktay jest w pobliżu. Jemu zostawię załatwienie tych pokrak, zaś sam udam się do Eurosa. Mam nadzieję, że spotkam gdzieś po drodze dowódcę Złotej Straży. Minąłem po drodze Okesia i jego nową towarzyszkę, jednak tym razem nie zwróciłem na nią większej uwagi. Jako jeden z dwóch głównych celów Ciernia z moim młodszym bratem jest absolutnie bezpieczna. O nią się nie martwię, tylko... Zostaje jeszcze sprawa mojej siostry. Chyba domyślam się co zamierza, ale obawiam się, że w jej obecnym stanie nie da sobie rady w pojedynkę. Co ją podkusiło do podjęcia takich decyzji?! Rozumiem, że chce byśmy byli bezpieczni, by cała Akademia i Dragoso także były wyzwolone spod jarzma Ciernia, ale nie jej własnym kosztem! Idiotka chce się poświęcić za nas wszystkich! Sługusy Ciernia jej nie zabiją, tak samo Xodo, czy sam Cierniowy Król. Jest zbyt cenna. Tylko ona może koronować nowego króla lub królową Dragoso i tylko ona wie, gdzie jest korona. Poza tym, nie to jest prawdziwym celem tego szaleńca. Razem z Sorayą rozgryźliśmy jego zamiary. Władanie innymi światami i wymiarami, to jeszcze by uszło, ale on chce przejąć kontrolę nad Boskimi Krainami! To kompletne szaleństwo..! Jak zwykły człowiek może postawić się Bogom?! To samobójstwo. Sam Oromis nie podważa boskich decycji, a co dopiero zwyczajny śmiertelnik... Jeśli Cierń wierzy w mit o półbogach, to moja siostra jest w śmiertelnym niebezpieczeństwie. On ją wykorzysta, posłuży się nią, by to ona zamiast niego przeszła przez wrota do Boskich Krain, a jak oczywiście wiadomo, każdy człowiek przekraczający granicę naszego świata z tym boskim, umiera. Ale...ale jeśli ten mit to szczera prawda, to posiadanie półboga po swojej stronie będzie sposobem na zwycięstwo. Ktoś taki będzie władny nie tylko pokonać Ciernia, ale zaprowadzić ład w całej krainie. Może to właśnie ten legendarny Wybraniec? Nowożytne oraz starożytne pisma dowodzą istnienia zaledwie kilku domniemanych wybitnych jednostek. Sam już nie wiem, może historie o Wybrańcu to zwykła bujda..? Powinienem bliżej przyjrzeć się tej sprawie. Tej oraz mitowi o Bogu Dreyarze. Jeśli faktycznie ten, co jest odporny na błyskawice w mojej rodzinie jest herosem, to będzie to przełomowe odkrycie. Udowodnimy tym samym, iż wszystkie legendy i podania z przeszłości są prawdziwe.
Przemierzałem kręte korytarze smoczej uczelni szybko i sprawnie. Mimo, iż nie jestem jej uczniem, to bywam tu niemal codziennie. Pierwszym powodem tego była Soraya, oczywiście. Po drugie, to dowiadywałem się na czym stoimy, jeśli chodzi o armię, a jest z nią kiepsko. Nie ma nas zbyt wielu, a nadchodzące wojska nieprzyjaciela są ogromne. Oddziały Podziemia nie zdążą dotrzeć na Eter na czas. Jesteśmy zgubieni. Właśnie wtedy, gdy przystanąłem na chwilę uświadamiając sobie w jak beznadziejnej sytuacji się znaleźliśmy, zobaczyłem Eurosa i Lilith.
-- Przepraszam, czy możemy porozmawiać?
< Lilith? Euros? Ktokolwiek? >
Po ponad kwadransie poczułem, że mogę już się powoli ruszać, dlatego wyczołgałem się ostrożnie z krzaczorów, uważając by żaden z pomiotów mnie nie zauważył. Gdy tak sobie leżałem kilkoro z nich napatoczyło się akurat niedaleko mnie. Cudownie. Dobrze, że Oktay jest w pobliżu. Jemu zostawię załatwienie tych pokrak, zaś sam udam się do Eurosa. Mam nadzieję, że spotkam gdzieś po drodze dowódcę Złotej Straży. Minąłem po drodze Okesia i jego nową towarzyszkę, jednak tym razem nie zwróciłem na nią większej uwagi. Jako jeden z dwóch głównych celów Ciernia z moim młodszym bratem jest absolutnie bezpieczna. O nią się nie martwię, tylko... Zostaje jeszcze sprawa mojej siostry. Chyba domyślam się co zamierza, ale obawiam się, że w jej obecnym stanie nie da sobie rady w pojedynkę. Co ją podkusiło do podjęcia takich decyzji?! Rozumiem, że chce byśmy byli bezpieczni, by cała Akademia i Dragoso także były wyzwolone spod jarzma Ciernia, ale nie jej własnym kosztem! Idiotka chce się poświęcić za nas wszystkich! Sługusy Ciernia jej nie zabiją, tak samo Xodo, czy sam Cierniowy Król. Jest zbyt cenna. Tylko ona może koronować nowego króla lub królową Dragoso i tylko ona wie, gdzie jest korona. Poza tym, nie to jest prawdziwym celem tego szaleńca. Razem z Sorayą rozgryźliśmy jego zamiary. Władanie innymi światami i wymiarami, to jeszcze by uszło, ale on chce przejąć kontrolę nad Boskimi Krainami! To kompletne szaleństwo..! Jak zwykły człowiek może postawić się Bogom?! To samobójstwo. Sam Oromis nie podważa boskich decycji, a co dopiero zwyczajny śmiertelnik... Jeśli Cierń wierzy w mit o półbogach, to moja siostra jest w śmiertelnym niebezpieczeństwie. On ją wykorzysta, posłuży się nią, by to ona zamiast niego przeszła przez wrota do Boskich Krain, a jak oczywiście wiadomo, każdy człowiek przekraczający granicę naszego świata z tym boskim, umiera. Ale...ale jeśli ten mit to szczera prawda, to posiadanie półboga po swojej stronie będzie sposobem na zwycięstwo. Ktoś taki będzie władny nie tylko pokonać Ciernia, ale zaprowadzić ład w całej krainie. Może to właśnie ten legendarny Wybraniec? Nowożytne oraz starożytne pisma dowodzą istnienia zaledwie kilku domniemanych wybitnych jednostek. Sam już nie wiem, może historie o Wybrańcu to zwykła bujda..? Powinienem bliżej przyjrzeć się tej sprawie. Tej oraz mitowi o Bogu Dreyarze. Jeśli faktycznie ten, co jest odporny na błyskawice w mojej rodzinie jest herosem, to będzie to przełomowe odkrycie. Udowodnimy tym samym, iż wszystkie legendy i podania z przeszłości są prawdziwe.
Przemierzałem kręte korytarze smoczej uczelni szybko i sprawnie. Mimo, iż nie jestem jej uczniem, to bywam tu niemal codziennie. Pierwszym powodem tego była Soraya, oczywiście. Po drugie, to dowiadywałem się na czym stoimy, jeśli chodzi o armię, a jest z nią kiepsko. Nie ma nas zbyt wielu, a nadchodzące wojska nieprzyjaciela są ogromne. Oddziały Podziemia nie zdążą dotrzeć na Eter na czas. Jesteśmy zgubieni. Właśnie wtedy, gdy przystanąłem na chwilę uświadamiając sobie w jak beznadziejnej sytuacji się znaleźliśmy, zobaczyłem Eurosa i Lilith.
-- Przepraszam, czy możemy porozmawiać?
< Lilith? Euros? Ktokolwiek? >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz