-Północny kurs trzymać!-zawołał kobiecy głos. Gia świetnie nadawała się na kapitana, dlatego też zaproponowałem jej by na tę trasę ona dowodziła, ale nie oszukujmy się, ja jestem i zawsze będę panem tegoż statku. Podczas gdy Gia kierowała statkiem, ja zająłem się śledzeniem mapy, a pomagała mi przy tym Masami.
-Dobijemy do miasteczka Doreaso? Jest tam tak przepięknie, chętnie zwiedziłabym to miasto wraz z Gią-Czarnowłosa ćwiczyła na mnie właśnie swój błagający wzrok.. Jako jedyny byłem na tyle mądry by nie pozwalać sobie na takie uleganie, jednak.. to moja mała siostrzyczka, a ja jestem jej starszym bratem. Przewróciłem oczami i skupiłem się na niej lekko się uśmiechając.
-W Doreaso mamy kilka spraw do załatwienia, także na pewno tam zrobimy postój-stwierdziłem.
---
Wyszedłem na pokład, od razu moim oczom ukazał się obrazek walczącego Kalena z Cymesem, to dobrze, niech trenują. Dobyłem własnego ostrza i dobiegłem do nich naparzając to w Kalena to w Cymesa, oboje zdezorientowani, jednak po chwili skupili się na walce.
-Kalen, musisz pewniej wykonywać ruchy, nie myśl o tym czy zrobisz mi krzywdę, bo ostrza są zabezpieczone-zaleciłem mu. Przed każdą naszą walką Cymes magią osłania ostrza w ten sposób by nie mogło nam zrobić krzywdy, po za paroma siniakami. Chłopakom ani razu nie udało się mnie nawet tknąć, dużo muszą jeszcze poćwiczyć by dorównać mnie, Kalen szybciej dokonuje postępów, Cymes błądzi w obłokach, zawsze w głowie mu co innego.
Po paru minutach ćwiczeń wylądowaliśmy każdy bez koszuli, było dość ciepło, a trening tylko nas pobudził. Patrząc na niebo stwierdziłem pewnie, że jest około pierwszej w nocy.. Mimo iż przydałoby się odpocząć po całym dniu, nie dla mnie to.. Już za chwilę muszę zmienić się z Gią, kobieta nie może być tak wykorzystywana, nawet jeśli kierowanie statkiem sprawia jej przyjemność. Także już po chwili Gia przybyła do nas, a ja odszedłem kierując się w należne mi miejsce kapitana.
-Kto się ze mną zmierzy?-usłyszałem jej głos za sobą, Cymes zabezpieczył jej ostrze. Postanowił pokazać na co go stać, jednak ku mojemu zaskoczeniu Gia szybko powaliła go na łopatki.. No pięknie Cymes..
<Kalen? Gia? Cymes? Masami?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz