-Cymes, postaraj się! Nie jestem nawet zmęczony!-walka z bratem była równomierna, lecz był zbyt słaby by mi dorównać, mam nadzieję, że w końcu mu się uda chodź raz mnie pokonać.
W czasie gdy byliśmy zajęci walką, Kalen bezkarnie sobie drzemał.
-Już. Przerwa. Jestem wykończony-zakończył Cymes. Schowałem katanę i rozejrzałem się po statku..
Czegoś..a bardziej kogoś mi tu brakowało.. Błyskawicznie znalazłem się przy Kalenie.
-Gdzie jest Masami?!-zapytałem wrzeszcząc mu prosto do ucha, biedak zbudził się i prawie spadł wystraszony. Patrzyłem na niego poważnie, a Cymes aż tarzał się ,ze śmiechu po podłodze.
C.D.N
Oto wygląd chłopaków :D

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz